Najlepszy przyjaciel mojego brata to don mafii

Najlepszy przyjaciel mojego brata to don mafii

Autor: Sophia Reynolds

Rozdział 7: Kierownik sklepu
Autor: Sophia Reynolds
23 maj 2026
Rozdział 7: Kierowniczka salonu Kaelen – Okradać? – Mechanik rżnął głupa. Ronan złapał faceta i pchnął go z powrotem na krzesło. – Zanim was zabijemy za oszukiwanie w naszym lokalu, chcę, żebyś pokazał mi, jak to zrobiłeś – powiedziałem, a jego oczy rozszerzyły się jeszcze bardziej. Zaczął gwałtownie kręcić głową, jąkając się. – Nie wiem, o czym pan mówi. – Podciągnąłem jego kumpla, któremu krew leciała z nosa i ust, i posadziłem go naprzeciwko niego. Cała sala zamarła, obserwując nas. – Chcesz być oszustem i kłamcą, zanim cię zastrzelę? Miej trochę honoru – zakpiłem bez uśmiechu. Facet, który krwawił, próbował wytrzeć twarz. Ronan huknął dłońmi o stół, nakazując mu trzymać je na blacie, podczas gdy Vittorio przeliczył jego wygraną i schował ją do kieszeni. – Ile razy tu byliście? Ile pieniędzy jesteście nam winni za poprzednie gry? – zapytałem, ale nie doczekałem się odpowiedzi. – Kto za was ręczył? – rozejrzałem się dookoła. Zgodnie z przewidywaniami, siostrzeniec Morzana spuścił nisko głowę i podniósł rękę. – Nie wiedziałem, że to szulerzy – wymamrotał. – Czy ktoś inny wiedział? Mówcie teraz, bo nie spodoba wam się moja reakcja, jeśli dowiem się później – zwróciłem się do tłumu. Wszyscy spuścili wzrok i kręcili głowami. Dorośli faceci, a żaden z nich nie potrafił spojrzeć mi w oczy, gdy w powietrzu wisiało morderstwo. – Ronan, zabierz tę dwójkę stąd na pogawędkę – poleciłem. Faceci próbowali szybko zerwać się na nogi w nadziei na ucieczkę, ale jedyne, co zrobili, to wpadli na moich bramkarzy. To dwa wielkie kawały mięcha; obaj zostali złapani i wyprowadzeni do osobnego, bardziej prywatnego pomieszczenia. Rozejrzałem się po zebranych i odstawiłem przewrócone krzesło na jego miejsce. – Kontynuujcie, panowie. – Machnąłem ręką, by wszyscy się rozluźnili i wrócili do swoich zajęć. Wiedziałem, że ci faceci nie będą sprawiać problemów, byli zbyt mądrzy, by ze mną pogrywać. Kiedy zeszliśmy do piwnicy, zobaczyłem obu mechaników – profesjonalnych karcianych oszustów – byli rozedrgani i zdenerwowani. Jeden krwawił na całe to cholerne pomieszczenie, podczas gdy drugi był bliski płaczu. Rzuciłem talię kart pod jego stopy i kazałem mu ją podnieść. Byliśmy w pustym pokoju, w którym stał tylko stół i kilka składanych krzeseł. To miejsce, gdzie moi żołnierze czasem przesiadywali, czekając na transport; teraz używałem go do przesłuchania. Gdy facet podniósł karty, zadałem mu to samo pytanie. – Pokaż mi, jak to zrobiłeś. Myślę, że w końcu zdał sobie sprawę z powagi sytuacji, bo usłuchał i odpowiedział bez zbędnego pieprzenia. Małymi palcami potrafił poruszać się tak szybko, że ledwo można było cokolwiek zarejestrować. Jedno mrugnięcie okiem i pomyślałbyś, że zwariowałeś; był prawdopodobnie jednym z najlepszych, jakich widziałem w rozdawaniu od dołu talii. – Co sprawiło, że byłeś na tyle głupi, by próbować tego tutaj, w moim klubie? Wiesz, kim jestem? – zapytałem. Obaj pokiwali głowami, a ten ociekający krwią wciąż wycierał twarz koszulą. Gęgali jakieś bzdury, dopóki Ronan nie uderzył ręką w stół, by ich uciszyć. – Naprawdę chcę was obu zabić, ale mam dla was, głupcy, propozycję. Oddacie mi każdego centa, którego kiedykolwiek stąd wynieśliście, a potem będziecie dla mnie pracować. Wasze umiejętności należą teraz do mnie. ***** Perspektywa Elory. Mój brat powiedział mi, że znalazł mi pracę, co stało się szybko, biorąc pod uwagę, że jestem tu dopiero od dwóch dni. Mieliśmy się z nimi dzisiaj spotkać na oficjalne przedstawienie i byłam zdziwiona, gdy powiedział, że to salon tatuażu. Nie potrafię tatuować, więc nie byłam pewna, co będę tam robić. Salon nazywa się Ironclad Ink i jedyne, co do tej pory wiedziałam, to że należy do pary bliźniaków. Był blisko miejsca, które mój brat nazywał swoim biurem, więc może ta sama lokalizacja da nam szansę na częstsze widywanie się. Na zewnątrz wisiał fajny szyld, a po wejściu do środka uderzyła mnie czystość i biel pomieszczenia. Po obu stronach wejścia stały meble o antycznym wyglądzie. Podłoga w całym salonie była z twardego drewna, ściany były czysto białe, a na nich wisiały oprawione szkice różnych tatuaży. Dwie niskie ścianki oddzielały poczekalnię od właściwych stanowisk do tatuowania, a za nimi znajdowała się lada. Wokół leżało mnóstwo odjechanych, fajnych rzeczy – to miejsce zdecydowanie miało swój klimat. – Młoda? – zawołał mój brat, ale salon nie był jeszcze technicznie otwarty, więc w całej przedniej części panowała cisza. Zza ciemnych drewnianych drzwi usłyszałam przytłumiony głos, po czym otworzyły się one i wyszedł z nich mężczyzna. Mógł być ode mnie starszy o parę lat, miał krótko przycięte włosy typu „low fade”, w jasnobrązowym kolorze wpadającym niemal w brudny blond. Górne pasma były dłuższe i zaczesane do tyłu w artystycznym nieładzie. Miał zadbany zarost i prosty, lekko zadarty nos na szczupłej twarzy. Jego ciemne oczy poruszały się, gdy lustrował mnie po raz pierwszy. Jest przystojny. – Elora, to jest mój kumpel, o którym ci mówiłem – powiedział Ronan, a my oboje wyciągnęliśmy ręce na powitanie. Kiedy uścisnęłam jego dłoń, zauważyłam, że ma ładne ramiona, choć reszta jego sylwetki jest raczej smukła. – Miło cię poznać, ten gość tutaj dużo o tobie wspominał. Dobrze w końcu przypisać twarz do imienia, Elora – uśmiechnął się szeroko w czarujący sposób. – Dziękuję, że w ogóle rozważyłeś zatrudnienie mnie – powiedziałam, na co on machnął ręką i poklepał mojego brata po plecach. – Oprowadzę cię po salonie, ale na razie usiądźmy na chwilę, żebym mógł ci wyjaśnić, na czym będzie polegać twoja praca, dobrze? – powiedział facet imieniem Zarek i wskazał nam dwie pasujące do siebie leżanki. Usiadłam obok brata, a on naprzeciwko nas, na samym brzegu siedziska. – Zrobię cię kierowniczką salonu. Twoje obowiązki będą obejmować zadania administracyjne, takie jak śledzenie wydatków, planowanie wizyt dla naszych tatuażystów i ich klientów oraz pilnowanie zapasów. Brzmi w porządku? – zapytał mnie, ale patrzył na mojego brata, jakby szukał u niego aprobaty. Ronan znów był dziś w pełnym garniturze, więc zgaduję, że teraz zawsze się tak ubiera, co było zabawne. Siedział odchylony na sofie, tylko milcząco przytakując. To dziwne, że bije od niego teraz taka aura szefa. Nie jestem przyzwyczajona do tej wersji jego osoby, która wchodzi do pokoju i sprawia, że ludzie szukają jego przyzwolenia. Darius wczoraj robił to samo.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7: Kierownik sklepu – Najlepszy przyjaciel mojego brata to don mafii | Czytaj powieści online na beletrystyka