Naznaczona przez Dwóch Alfa

Naznaczona przez Dwóch Alfa

Autor: Thorne Wren

Rozdział trzeci: Przeznaczeni partnerzy
Autor: Thorne Wren
4 lut 2026
– Co ty właśnie powiedziałaś? – wykrztusił Liam, ale zignorowałam go, wstając z łóżka, lecz on chwycił mnie za rękę i pociągnął z powrotem. – Obiecałaś, że nigdy mnie nie zostawisz, Claro – mruknął. – Ty też to obiecałeś, ale ty już mnie zostawiłeś. Nawet cię już nie obchodzę – powiedziałam, gdy łzy spłynęły mi po policzkach, a jego twarz złagodniała, zanim objął mnie ramionami. – Kocham cię, Claro. Sprawy są po prostu bardzo skomplikowane, ale ja… obiecuję, wynagrodzę ci to, ale nie zostawisz mnie, nie pozwolę na to – mruknął, a ja westchnęłam. – Nawet nie sypiasz już w tym pokoju, więc dlaczego miałabym tu być? – zapytałam cicho, a on westchnął. – Przepraszam, ja… – W tym momencie Veronica nagle wydała z siebie krzyk i zauważyłam, jak ciało Liama się spięło. Westchnęłam, odsuwając się od niego. – Możesz iść do niej – mruknęłam, po czym posłałam mu wymuszony uśmiech, a on pocałował mnie w policzek, zanim wybiegł. Stałam tam przez chwilę, po czym westchnęłam. Było oczywiste, że tylko staję na drodze ich szczęścia i chociaż bardzo chciałabym wciąż być w życiu Liama, nie sądziłam, by było to możliwe. Liam nie wrócił tej nocy ani następnej. Gdybym nie wpadła na niego na korytarzu na kilka minut w drodze na przyjęcie tamtego wieczoru, pewnie nie zobaczyłabym go również tego dnia. On i Veronica mieli na sobie zieleń, co sprawiało, że wyglądali na wspaniałą parę. Veronica faktycznie wyglądała dobrze u jego boku, pewnie dlatego Bogini Księżyca uczyniła ich partnerami. – Nie powiedziałeś jej, że idę z tobą? – zapytała Veronica, odwracając się, by spojrzeć na Liama. Miałam na sobie bardzo błyszczącą czerwoną sukienkę z bardzo wysokim rozcięciem, a mój dekolt był w niej wyeksponowany; zazwyczaj nie założyłabym czegoś tak odkrywającego, ale widząc szeroko otwarte usta Liama, stwierdziłam, że ciocia Amelia miała rację, kupując mi tę sukienkę. – Gdzie ty myślisz, że w tym idziesz? – zapytał Liam, wyplątując się z objęć Veroniki i podchodząc do mnie. – Na przyjęcie? – odpowiedziałam, a on jęknął. – Czy wiesz, ile tam będzie samotnych wilków? Nie możesz iść tak ubrana. Przebierz się w coś mniej wyzywającego – mruknął, a ja zmarszczyłam brwi. – Będzie nosić to, co zechce, a ja dałam jej tę sukienkę i jest moją osobą towarzyszącą, więc nie widzę problemu. Chodźmy, Claro – powiedziała Amelia, po czym chwyciła mnie za rękę i poprowadziła dalej, zanim Liam zdążył zaprotestować. – Wyglądasz dziś wyjątkowo pięknie, Claro. Teraz Liam wie, co traci – powiedziała, a ja uśmiechnęłam się do niej. Dobrze było widzieć zaborczość Liama, ale koniec końców nie był już mój i nadszedł czas, by to zaakceptować. Kilka minut później nasz samochód zajechał na parking, który był wypełniony luksusowymi autami. Stały tam samochody, jakich nigdy wcześniej nie widziałam, a reporterzy próbowali się przepchać, ale byli odpychani przez ochronę. Ciotka Amelia wysiadła pierwsza, a ja poszłam w jej ślady. Uśmiechnęłam się do strażnika, który pomógł mi wysiąść, po czym podeszłam do ciotki Amelii. – Wchodzimy? – zapytała, a ja kiwnęłam głową. Weszłyśmy do budynku i natychmiast zostałam przytłoczona różnymi potężnymi aurami, które emanowały od różnych osób. Zauważyłam niektórych Alfów z ostatniego razu, ale wielu z nich to były nowe twarze. Nagle zaczęłam czuć się skrępowana, gdy oczy zwróciły się na nas, kiedy szłyśmy przez rój wilków płci męskiej. Tak, były tam Luny i kobiety, ale nie było ich tak wiele w porównaniu do mężczyzn. – Jesteś zbyt piękna, nie mogą oderwać od ciebie wzroku – szepnęła Amelia tak, by tylko ja mogła usłyszeć, ale byłam pewna, że prawie wszyscy to słyszeli. Właśnie wtedy ktoś nagle chwycił mnie za rękę od tyłu i odwróciłam się, by zobaczyć wściekłego Liama wpatrującego się we mnie. – Jesteś dla nich dosłownie jak świeże mięso. Dlaczego to ubrałaś? – zapytał, patrząc na mnie z góry, jakby przeżywał kryzys. – Alfo Liamie, musisz tego posłuchać – zawołał go inny Alfa, a on westchnął. – Czekaj tutaj, poproszę Jamesa, żeby przyniósł ci marynarkę i może nową suknię – mruknął, po czym odszedł, podczas gdy ja stałam tam oniemiała. Czy to naprawdę było aż tak wyzywające? Nawet jeśli było, nie miał prawa się tak zachowywać. – Pójdę poszukać moich przyjaciółek. Pokaż jej, gdzie jej miejsce – rzuciła Amelia, wskazując na Veronicę, która wciąż stała blisko mnie. Nie miałam zamiaru z nią rozmawiać, więc próbowałam odejść, ale wtedy się odezwała: – Musisz czuć się, jakbyś wygrała, prawda? Bo Liam zachowuje się zaborczo wobec ciebie? To nie znaczy, że cię kocha, Claro. Kocha mnie i to ja będę jego Luną, a kiedy cię odrzuci, w końcu zostanę zaakceptowana jako jego prawdziwa partnerka. Nie wybrana partnerka, jak ty – mruknęła z tym obrzydliwym uśmiechem na twarzy. – Rzecz w tym, Victorio… – Veronica – wycedziła przez zaciśnięte zęby, a ja uśmiechnęłam się złośliwie. – Nie obchodzi mnie, czy Liam wybierze ciebie. Jesteś jego przeznaczoną partnerką i nie zamierzam wchodzić wam w drogę ze względu na Liama i watahę. Wybacz – mruknęłam i właśnie gdy miałam ruszyć, Veronica wydała z siebie krzyk, upadając na ziemię, i natychmiast zaczęła płakać, podczas gdy ja wpatrywałam się w nią z szeroko otwartymi oczami. – Co tu się, do cholery, dzieje? – zapytał Liam, podbiegając, by pomóc Veronice wstać z ziemi. – Próbowałam jej tylko powiedzieć, że wciąż ją kochasz, ale wtedy wpadła w złość i powiedziała, że cię kradnę, a potem mnie popchnęła. Chciałam ją tylko pocieszyć – wyjęczała Veronica, wypłakując swoje krokodyle łzy na piersi Liama. Liam odwrócił się w moją stronę ze zmarszczonymi brwiami, podczas gdy ja wpatrywałam się w niego z szeroko otwartymi oczami. – Nie zrobiłam tego, ona kłamie… – Ona leży na ziemi i kłamie? Sama się popchnęła, tak?! – Liam praktycznie już krzyczał i wszyscy się zebrali, ale ja byłam jak przymurowana. Nigdy wcześniej na mnie nie krzyczał. – Zachowywałaś się dziwnie i całkowicie rozumiem, że nasza sytuacja nie jest idealna, ale ona jest moją partnerką i musisz znać swoje miejsce. Nie będę tego tolerował. Może powinienem po prostu zakończyć to zamieszanie, odrzucając cię jako moją wybraną partnerkę raz na zawsze! – zagrzmiał, a ja nagle poczułam, jak żółć podchodzi mi do gardła. Nienawidziłam, gdy oczy wszystkich były zwrócone na mnie, bo przywoływało to mroczne wspomnienia z mojego dzieciństwa. Zanim Liam zdążył powiedzieć cokolwiek więcej, uciekłam stamtąd tak szybko, jak mogłam, z dłonią na ustach. Łzy piekły mnie w oczy, gdy biegłam, i coraz trudniej było mi oddychać. Właśnie wtedy wpadłam na coś twardego i usłyszałam głęboki warkot, i wtedy właśnie uderzył mnie zapach wanilii zmieszanej z kakao, a moje oczy się rozszerzyły. To nie mógł być… mój partner? Tutaj? Spojrzałam w górę na mężczyznę, który stał przede mną; wpatrywał się we mnie ze stoickim wyrazem twarzy, ale nie było co do tego wątpliwości. Był moim partnerem. I właśnie wtedy zwymiotowałam na cholernie drogi garnitur mojego Partnera…

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział trzeci: Przeznaczeni partnerzy – Naznaczona przez Dwóch Alfa | Czytaj powieści online na beletrystyka