< Harper >
– W takim razie ja też cię pocałuję.
Zarzuciłam mu ramiona na szyję i przyciągnęłam go do siebie. Podążył za moim przykładem i raz jeszcze zawładnął moimi ustami.
Tak jak obiecałam, odwzajemniłam jego żar. Nasze języki toczyły pojedynek. Nasze usta stapiały się ze sobą. Nie mogłam złapać tchu, ale znowu – nie dbałam o to. Był moim tlenem. Im dłużej się całowaliśmy, tym bardziej czułam,
















