Punkt widzenia Morgan
– Więc stał tam Stephano, czekając na mnie w cieniu szerokolistnej palmy, z rękami niedbale wciśniętymi w tylne kieszenie luźnych szortów. Wiatr targał jego włosami, sprawiając, że opadały mu na oczy. Nie wydawał się tym przejmować, wpatrzony w błękitną wodę u podnóża wzgórza. Myślę, że jest najsłodszy spośród moich pięknych zalotników.
– Wiem, że większość ludzi nazwałaby mn
















