Zoey Beauchamp
Zszokowana i zmieszana, wyjąkała: „Co wyjaśnia?”
„Dlaczego nie nosisz stanika. Musiałaś być naga, kiedy zadzwonił dzwonek.”
Ciepło znowu napłynęło jej na policzki. „Skąd wiesz, że nie mam stanika?” zapytała, wsypując kawę do filiżanki.
„Czułem twoje sutki. I to, jak twoje cycki przylgnęły do mnie, wow!”
Odwróciła się gwałtownie, jej policzki zarumieniły się. „Adam, chcę, żebyś przestał używać tych obscenicznych słów!”
„Nie wolno ci tak do mnie mówić!”
Zamrugał. „’Cycki, piersi’, to nie są obsceniczne słowa. Są w słowniku.”
„Cóż, to, że tam są, nie oznacza, że powinieneś ich używać!”
Kiedy odwróciła się od niego, zauważył: „Nie pamiętam, żebyś była taka pruderyjna. Chyba małżeństwo cię zmieniło.”
„A ja nie pamiętam, żebyś był taki, taki…”
„Wulgarny?”
„Tak. Wulgarny.”
Pozwolił swoim oczom zjechać po jej plecach do pełnych wzgórków jej tyłka. Zapytał: „Czy Matthew kiedykolwiek używa takich słów?”
„Oczywiście, że nie! Przynajmniej nie do mnie.”
„Jak rozmawiacie, kiedy jesteście w łóżku? Mówisz: 'Włóż mi swojego penisa do pochwy, kochanie'?” Zaśmiał się.
Z wściekłością włączyła ekspres. Jej policzki wciąż płonęły. „Adam, nie chcę z tobą rozmawiać o seksie. To nieprzyzwoite, żeby bracia i siostry rozmawiali o takich rzeczach.”
„Dobra. Nie wkurzaj się.”
Poza tym jesteśmy przyrodnim rodzeństwem. Brat przyrodni, Zoey! Pamiętaj o tym teraz i na przyszłość.
„Jakie masz plany?” zapytała chłodno, choć jej policzki wciąż były ciepłe.
„Moje plany? Masz na myśli, co do szkoły?”
Zeszła z pudełkiem płatków śniadaniowych i miską. „To, i gdzie zamierzasz mieszkać.”
„Chcę zostać tutaj, w Bostonie. Co do szkoły, nie śmiem wracać. Chyba jestem po prostu w dupie, chyba że uda mi się dostać na inną uczelnię.”
Skrzywiła się na jego użycie słowa „w dupie”, ale przypuszczała, że zalicza się ono do kategorii pospolitego slangu. Tak czy inaczej, pomyślała, jego problem był w tej chwili jej głównym zmartwieniem.
„Powiedziałeś mamie i tacie o swoich kłopotach?”
„Chyba żartujesz.”
„Więc myślą, że nadal jesteś w szkole, co?”
„Przypuszczam.”
„Czy szkoła nie skontaktuje się z nimi?” zapytała, podchodząc do lodówki i wyjmując karton mleka.
„Może. Dlatego muszę się na jakiś czas ukryć, dopóki to wszystko się nie uspokoi.”
„Ale, Adam, będziesz musiał powiedzieć mamie i tacie, gdzie jesteś. Będą się martwić.”
„Przestań mi zawracać głowę, dobrze?” zażądał ostro. Potem posłał jej szybki uśmiech, a jego ton złagodniał.
„Sytuacja jest wystarczająco zła, bez mojej starszej siostry, która jeszcze mi piekło urządza.”
„Przepraszam” – powiedziała cichym głosem.
Zaczęła jeść śniadanie. Gdy tylko kawa była gotowa, nalała ją Adamowi i sobie.
Rozmawiali o dawnych czasach. Ale coś niepokoiło Zoey. Jej brat wydawał się inny, a sposób, w jaki się wobec niej zachowywał, sprawiał, że była nerwowa. Ciągle na nią patrzył z tym dziwnym błyskiem w oczach. To był pierwszy raz, kiedy byli sami, odkąd wyszła za mąż, i czuła się nieswojo.
Kiedy skończyła jeść, weszli do salonu.
„To ładne miejsce” – powiedział. „Ty i ja możemy się tu świetnie dogadać.”
Spojrzała prosto na niego i powiedziała poważnym tonem.
„Adam, chciałabym, żebyś tu został. Wiesz o tym. Ale czy nie sądzisz, że czułbyś się bardziej komfortowo gdzie indziej, gdzie miałbyś więcej… przestrzeni?”
Uśmiechnął się. „Myślę, że mogę mieć tu tyle przestrzeni, ile zechcę. Poza tym nie mam pieniędzy, więc chyba że byłabyś tak okrutna, żeby zostawić swojego małego brata na lodzie.”
„Mogłabym ci pomóc, dopóki nie znajdziesz pracy.”
„Cholera, nie chcę szukać pracy. Mam nadzieję, że dostanę się na inną uczelnię. Jeśli mi się uda, będę tu tylko do tego czasu – może kilka tygodni.”
Zoey przełknęła z trudem.
„Chodź.” Podszedł i przytulił ją luźno. „Wiesz, że chciałabyś, żebym tu był.”
Powoli przesuwał dłonią w górę i w dół jej ramienia, a ten dotyk sprawił, że jej skóra zadrżała. Był duży i przystojny, wcale nie przypominał szorstkiego chłopca, którego pamiętała. Poczuła zawrót głowy, stojąc blisko niego.
„Co się z tobą dzieje?” zażądał wewnętrzny głos. „To twój brat!”
„Brat przyrodni” – wtrącił inny głos…
Opętała ją panika i odepchnęła go. Zwęził oczy i studiował jej reakcję, uśmiech błąkał się po jego twardych, przystojnych ustach.
„Zostawisz mnie, Zoe. Chcesz, żebym został. Będę dobrym towarzyszem.”
„Ale, Adamie…”
„Żadnych kłótni teraz, bo położę cię na kolanach i spiorę. Nie jestem już twoim małym braciszkiem. Dorosłem.”
To z pewnością było prawdą, zdała sobie sprawę, i to tłumaczyło dziwne uczucie, jakie towarzyszyło jej jego obecności. Ale on wciąż był jej bratem, czy to małym, czy dużym, i zapewniła sobie, że nie ma powodu do niepokoju w jego obecności. Wierzyła, że nie miałaby tak szalonego odczucia, gdyby nie fakt, że była spragniona penisa Matthew’a.
„W porządku, Adam. Możesz zostać.”
Uśmiechnął się szeroko. „To moja dziewczyna! Hej, czy masz coś przeciwko, jeśli pójdę wziąć prysznic?”
„Śmiało” – powiedziała mu. „Weź ręcznik z szafy.” Wskazała.
Puścił jej oko i postąpił zgodnie z jej instrukcjami.
Słuchając odgłosu prysznica, krzątała się po mieszkaniu, układając rzeczy. „Dobrze będzie mieć towarzystwo” – zdecydowała. Nie znała nikogo w Bostonie, poza kilkoma innymi lokatorami w kamienicy, i nie była z nimi naprawdę blisko. Ona i Adam dorastali razem.
„Jaka jestem głupia” – pomyślała – „że bałam się, że tu jest!”
Prysznic przestał działać. Właśnie odkurzała i czyściła telewizor, gdy usłyszała, że drzwi do łazienki się otwierają. Spojrzała w górę.
Adam wszedł do pokoju z ręcznikiem owiniętym wokół bioder. Kilka kropelek lśniło na jego męskiej piersi. Ponownie poczuła to dziwne uczucie przyjemności, patrząc na niego.
„Zapomniałem wziąć czystych ubrań z torby” – wyjaśnił, podnosząc walizkę.
Obserwowała, jak niesie ją na sofę. Gdy ją odłożył, walizka otarła się o jego ciało, a ręcznik się rozwiązał. Upadł na podłogę.
Oczy Zoey rozszerzyły się, gdy wpatrywała się w nagie ciało brata. Widziała z boku jego twardy jak penis zwisający przed jego jądrami. Jego penis był równie duży jak Matthew'a, być może nawet większy.
Karmazynowa czerwień wpełzła na policzki Zoey, a ona odwróciła wzrok, serce jej waliło.
„Hej, przepraszam” – powiedział Adam ze śmiechem, schylając się, by podnieść ręcznik.
Spojrzał na siostrę i choć była częściowo odwrócona, widział zaczerwienienie jej policzków. Trzymając ręcznik wokół siebie, podszedł do niej.
„Widziałaś coś, co ci się podobało, prawda?” zapytał intymnym tonem.
„Nie!” utrzymywała zaciekle, wciąż odwrócona od niego.
„A teraz, proszę, weź swoje ubrania i idź do sypialni?”
Jej ciało wypełniała szalona emocja, której nie mogła kontrolować. Nagle poczuła intensywne gorąco między nogami. Jej sutki stwardniały pod tkaniną sukienki.
Adam położył dłoń na jej plecach i szybko zsunął ją, by pogłaskać jej zaokrąglony tyłek. Dotyk jej ciała i myśl o tym, co chciał zrobić, sprawiły, że krew napłynęła do jego penisa, wypełniając tkanki i powodując, że męskie narzędzie podniosło się. Wypchnęło ręcznik do przodu.
Zoey skręciła ciało i próbowała odepchnąć jego rękę. Ale on objął jej tyłek jedną ręką, a drugą trzymał jej ramię. Gdy wciągnął ją w swoje objęcia, ręcznik upadł na podłogę po raz drugi, a jego gorący penis sterczał nago w górę między ich brzuchami.
Zmysły Zoey zawirowały, gdy poczuła ciepłego, sztywnego penisa pulsującego przeciwko niej. Spojrzała w dół i zobaczyła główkę jego penisa, która była różowa od pożądania. Ciągle myślała: „To twój brat – mały Adam!” Ale jej uczucia w tej chwili wcale nie były siostrzane wobec niego, a ten fakt wywołał falę poczucia winy, która mieszała się z jej pożądaniem.
Poczucie winy stało się jej dominującą emocją i walczyła z nim.
„Adam, co się z tobą dzieje?” zażądała, szarpiąc się w jego objęciach. „Nie możemy tego robić!”
„Jasne, że możemy, naleśniku” – powiedział. „Ty chcesz, ja chcę, a jesteśmy dorośli – więc dlaczego nie mielibyśmy?”
Jej zaskoczenie jego postawą było ogromne. W ogóle nie brzmiał jak jej przyrodni brat. Jeszcze bardziej zaskoczyła ją jej własna wewnętrzna reakcja, ale nadal walczyła.
Sprawa posunęła się za daleko, by Adam mógł pozwolić na jej zatrzymanie. Tak czy inaczej, było dla niego jasne, że ona nie chciała tego zatrzymać, bez względu na to, co mówiła lub robiła.
Uniósł ją w ramionach i zaniósł do sypialni. Szarpała się, ale to go nie zmusiło do odłożenia jej; jedynie sprawiło, że jej spódnica zsunęła się do pasa, odsłaniając jej różowe majtki. Jego penis napierał na jej skąpo ubrane pośladki, co dodało im obojgu dodatkowego podniecenia.
„Adam, przestań!” krzyknęła. „Och, proszę!”
Ale on się śmiał i kontynuował marsz w stronę łóżka. Upuścił ją na materac, a jej spódnica uniosła się do pasa.
Ukląkł obok niej, jego wielki penis stał sztywno. Nie mogłam powstrzymać dreszczyku, widząc, jak ogromny i twardy był jego członek. Ale jej szok i wstyd z powodu tego, co się działo, pozostały.
Próbowała sobie wmówić, że Adam ją tylko drażni, że nie zamierza jej faktycznie pieprzyć. Taka rzecz między bratem a siostrą wydawała się jej nie do pomyślenia.
Ciągle się śmiał, kiedy ją ujarzmiał, a jego ciężki penis uderzał o jej uda i biodra, gdy się szarpała. W końcu zdała sobie sprawę, że walka jest bezcelowa, dopóki ją tak trzymał, i zwiotczała, jęcząc i dysząc.
Rozejrzał się za czymś, czym mógłby ją związać i zakneblować. Poszewki na poduszki wydawały się jedynym dostępnym wyborem. Chwycił poduszkę, ściągnął z niej poszewkę i zwinął ją w grubą linę.
Zoey mogła się wtedy od niego wyślizgnąć, gdyby zareagowała wystarczająco szybko. Ale to, co robił z poszewką, ją zaintrygowało i obserwowała to. Zanim ujawnił swoje zamiary, było już za późno, by mogła uciec.
Była zszokowana, gdy wcisnął jej do ust improwizowany knebel. Podniecenie ogarnęło go, gdy mocno zacisnął poszewkę wokół tyłu głowy siostry.
Teraz wiedziała, że nie żartuje; najwyraźniej zamierzał ją przelecieć, choć wydawało się to nieprawdopodobne.
Ogarnęło ją straszne upokorzenie. Kopała i uderzała go, płacząc i mamrocząc przez knebel. Ale jego znacznie większa siła pozwoliła mu ją przytrzymać, podczas gdy ściągnął poszewkę z drugiej poduszki.
Odwrócił szarpiącą się siostrę przyrodnią na brzuch i złączył jej nogi, składając je na pośladkach. Udało mu się zebrać jej ramiona blisko kostek i owinął poszewkę wokół jej kostek i nadgarstków. Ale nie związał ich wystarczająco ciasno, żeby ją zranić. Choć mogła dalej się wić, nie mogła się przewrócić ani zsunąć z łóżka.
Wyprostował się, klęcząc. Ciężko dyszał, a jego oczy błyszczały, gdy uśmiechnął się do niej z góry.
„No proszę, naleśniku” – powiedział napiętym, ochrypłym głosem. „Jak ci się to podoba, co?”
Obserwował jej pośladki erotycznie wibrujące w jej prześwitujących majtkach, a jego penis szarpnął się wyżej.
Jego penis był tak twardy, żyły wybijały, wyglądał monstrualnie duży i był bardzo czerwony, precumię pękała z małej dziurki na jego czubku i spływała po boku trzonu.
„Spodoba ci się to, zanim z tobą skończę” – obiecał. „Sprawię, że naprawdę będziesz się tym cieszyć! Pokochasz starego Adama jak nigdy dotąd!” – zaśmiał się.
Zoey ogarnął tak straszny strach, wstyd i podniecenie, że czuła, że zemdleje. Pozostała przytomna i szeroko otwartymi oczami patrzyła przez ramię, skupiając się na imponującym penisie brata.
Jego członek drgnął i wydał kolejną grubą kroplę wilgoci, gdy położył rękę na jej majtkach i kołysał jej sprężystymi pośladkami w przód i w tył. Jego jądra były mocno podciągnięte u podstawy jego wzniesionego, drżącego członka.
Jego sposób wiązania był dość łatwy do usunięcia. Zoey mogła uciec, ale jakaś jej część nie mogła się zmusić do ruchu.
Zoey obserwowała każdy jego ruch. Nieustannie wydawała dźwięki przez knebel, ale te dźwięki nie były odrzuceniem ani zaprzeczeniem, lecz oczekiwaniem…
















