— Mama! Mama!
Kaelen i Ryker zostali gwałtownie wyrwani ze snu.
Radosny, wręcz ekstatyczny głos dotarł do ich uszu, zanim jeszcze zdołali otworzyć oczy. Łóżko zatrzęsło się mocno, gdy sprawca porannego zamieszania usiadł i zaczął z podekscytowaniem podskakiwać.
— Cześć, kochanie, dzień dobry — wymamrotał zachrypniętym głosem Kaelen, przecierając oczy. Uśmiechnął się czule do chłopca. Ty rzucił się
















