Ryker wpatrywał się w foldery na swoim biurku. Dokładnie trzy foldery. Przez długą chwilę nic nie mówił, podczas gdy jego sekretarz czekał niespokojnie z boku.
– To wszystkie propozycje i kosztorysy? – zapytał spokojnie Ryker, po czym spojrzał na mężczyznę, który aż drgnął.
– Am... właściwie było ich siedem, panie prezesie, ale ograniczyliśmy wybór. To są firmy, które spełniły wymagania projektu –
















