logo

beletrystyka

Tajemnica panny młodej dziedzica

Tajemnica panny młodej dziedzica

Autor: Mad Max

Rozdział 2 Nie strata
Autor: Mad Max
14 cze 2025
Pojawienie się Maeve znikąd kompletnie zbiło Byrona z tropu. Rozmawiał przez telefon i nie do końca zrozumiał, co powiedziała. Marszcząc brwi, zapytał: — Czekaj, co właśnie powiedziałaś? — Zapytałam, czy rozważyłbyś ożenek ze mną — powiedziała Maeve, zbierając całą swoją odwagę. W rzeczywistości nie było to jej pierwsze spotkanie z Byronem. Zaledwie zeszłej nocy, w drodze do Jeffa z lekami na kaca, mijała alejkę i zobaczyła Byrona, który był ścigany i bity. Był cały we krwi, leżał na ziemi. Bez chwili namysłu rzuciła się, by go ratować, a on obiecał jej przysługę w zamian. Martwiąc się, że Byron może pomyśleć, iż jest wariatką, dodała: — Właściwie to uratowałam ci wczoraj życie. Pamiętasz? Byron przerwał, mrużąc oczy, gdy błysk rozpoznania przemknął przez jego twarz. — To byłaś ty? — Tak, to ja — potwierdziła, wypuszczając ciche westchnienie ulgi. — Więc to jest ta twoja wielka prośba? — Spojrzenie Byrona stało się lodowate, gdy badał lekko zarumienioną twarz Maeve. Zastanawiał się, dlaczego tamtej nocy o nic nie poprosiła, ale teraz zrozumiał — musiała dowiedzieć się, kim jest, i zdała sobie sprawę, że małżeństwo z nim jest o wiele lepsze niż szybka przysługa. „Czy ta cała dobroć była tylko przykrywką? Co za fałszywa kobieta!” Na tę myśl w jego oczach pojawiła się pogarda. Spojrzał na Maeve, a jego wyraz twarzy stał się zdystansowany. — Jesteś pewna, że tego chcesz? Zaaferowana własnym zdenerwowaniem, Maeve nie zauważyła chłodu w jego tonie i szybko kiwnęła głową. — Tak — odrzekła. Patrząc na znoszony i wyblakły rąbek jego garnituru, Maeve uznała, że mężczyzna nie ma zbyt wiele do zaoferowania. A po tym, co widziała wczorajszej nocy, było jasne, że ma poważne kłopoty. Wiedziała, że poślubienie zupełnie obcego człowieka, zwłaszcza takiego jak on, to wielkie ryzyko, ale była naprawdę u kresu wytrzymałości. Z jasnych stron — Byron był o wiele przystojniejszy od Jeffa. „Samo patrzenie na niego to już wygrana” — pomyślała. „Ślub z nim wcale nie wydaje się stratą”. Długie milczenie Byrona zaczęło wprawiać Maeve w zakłopotanie. Właśnie gdy myślała o wycofaniu się, zakładając, że zaraz jej odmówi, Byron w końcu uniósł brodę z chłodnym wzruszeniem ramion. — Dobra. Chodźmy — powiedział. Rodzina naciskała na ślub jeszcze dzisiaj, więc wydawało się to właściwym ruchem; i tak musiał się ustatkować. W tym momencie każda dziewczyna by się nadała. Maeve, wciąż nieco oszołomiona, zamrugała i zapytała: — Dokąd? Byron rzucił jej niecierpliwe spojrzenie. — Nie mówiłaś, że chcesz wziąć ślub? — Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się i ruszył w stronę wejścia do urzędu. — Och! Racja! — Maeve rzuciła się, by dotrzymać mu kroku. Pół godziny później Maeve wyszła z urzędu, ściskając świeżo wydany akt ślubu, czując się jak we śnie. Zerkała ciągle na ostry profil Byrona idącego obok niej, ledwo mogąc uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. To była bez dwóch zdań najbardziej szalona rzecz, jaką Maeve zrobiła w ciągu swoich dwudziestu trzech lat życia — poślubiła zupełnie obcego człowieka. Co do Byrona, był zimny jak lód i ani razu się nie uśmiechnął. Idąc obok niego, Maeve czuła dziwną mieszankę ekscytacji i przerażenia tym, co miało nadejść. Skoro byli już oficjalnie małżeństwem, uznała, że powinna przynajmniej się postarać. Wyciągnęła zapasowy klucz do swojego mieszkania i podała mu go. — To klucz do mojego mieszkania — powiedziała swobodnym tonem. — Pinehurst Apartments, numer 1008. Wprowadź się, kiedy będziesz gotowy. I skoro jesteś ranny, jeśli potrzebujesz pomocy z rzeczami, po prostu daj mi znać. Byron zmrużył oczy. — Więc wspólne mieszkanie jest teraz częścią umowy? Maeve wzruszyła ramionami. — Słuchaj, nie wiem, dlaczego nie poszedłeś do szpitala po tym, jak tak mocno oberwałeś. Ale skoro jesteśmy małżeństwem, zrobię co w mojej mocy, żeby jakoś to poukładać. Nie musisz już brać tych… niebezpiecznych zleceń. Nie mogła interweniować wcześniej, ale teraz, gdy był jej mężem, chciała, by był bezpieczny. Wyraz twarzy Byrona pociemniał, gdy pomyślał: „Czy ona już teraz próbuje mnie kontrolować? Od kiedy to potrzebuję kobiety, żeby się mną opiekowała? Co za żart!” — Ustalmy jedną rzecz — powiedział Byron lodowatym głosem. — To, że jesteśmy małżeństwem, nie oznacza, że możesz ingerować w moje życie. Musisz to zrozumieć. Maeve wzdrygnęła się na jego ton, ale kiwnęła głową, nieco zszokowana. — W porządku. Potrzebujesz teraz pomocy z przeniesieniem rzeczy? — Nie — uciął ostro Byron. — Mam plany. — Bez słowa więcej odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę ulicy, ledwie zaszczycając ją spojrzeniem. Zatrzymał jednak klucz, który mu dała. Maeve czuła, że w Byronie jest coś innego niż wczorajszej nocy, ale nie potrafiła tego dokładnie określić. Postanowiła się tym nie zadręczać i złapała taksówkę. Gdy tylko opadła na tylne siedzenie, jej telefon zawibrował. Dzwonił Jeff. Po chwili wahania rozłączyła się i zablokowała jego numer. Powiedziała już wszystko, co miała do powiedzenia w wiadomości wysłanej przed pójściem do urzędu. To, czy ją przeczytał, czy nie, było teraz jego problemem. Załatwiwszy to, Maeve spojrzała na akt ślubu leżący na jej kolanach i uśmiechnęła się, czując falę nerwów wymieszaną z ulgą. „Będzie dobrze” — powiedziała sobie. Niedługo po odjeździe Maeve, przy krawężniku zatrzymał się lśniący, czarny Maybach. Mężczyzna wysiadł z przedniego siedzenia, szybko podchodząc, by otworzyć tylne drzwi. — Panie McDaniel, proszę wsiadać — powiedział z pełnym szacunku skinieniem głowy do Byrona, który wciąż stał przy drodze. Byron wślizgnął się na tylną kanapę, niedbale zakładając nogę na nogę. Wyglądał na bladego i wycieńczonego — powrót do normalnych obowiązków, zanim w pełni wyzdrowiał, wyraźnie go osłabiał. — Zadzwoń po Anthony'ego — rozkazał. — Muszę sprawdzić i opatrzyć ranę. Archer Bax, jego asystent, odpowiedział gładko: — Anthony jest już w drodze. I udało nam się zgubić ludzi pana Gilberta McDaniela — wciąż nie wiedzą, że jest pan ranny. Gdyby Gilbert dowiedział się o obrażeniach Byrona, nie zmuszałby wnuka do pośpiechu ze ślubem. Ale to oznaczałoby również, że słabość Byrona zostałaby obnażona przed resztą rodu McDanielów, stawiając go w bardzo niekorzystnej sytuacji. Dlatego Byron nalegał na utrzymanie tego w tajemnicy przed wszystkimi. Byron oparł się o fotel, zamykając oczy na krótką chwilę odpoczynku. Niedbale rzucił kopię aktu ślubu na bok, ale ten ześlizgnął się na podłogę, czego nikt nie zauważył.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Nie strata – Tajemnica panny młodej dziedzica | Czytaj powieści online na beletrystyka