logo

beletrystyka

Tajemnica panny młodej dziedzica

Tajemnica panny młodej dziedzica

Autor: Mad Max

Rozdział 7 Wyszłam za mąż
Autor: Mad Max
14 cze 2025
Niedługo po tym, jak Byron usiadł, z kuchni dobiegł głos Maeve: – Panie McDaniel, skończyły nam się pory w lodówce. Mógłby pan przynieść trochę z balkonu? Byron uniósł brew, zdziwiony. Balkony większości ludzi były pokryte jasnymi kwiatami i roślinami ozdobnymi, ale nie u Maeve. Jej balkon przypominał raczej miniaturowe gospodarstwo warzywne, zapchane porami, dymką i sałatą. Nawet szklany stojak na rośliny, który Jeff stłukł wczoraj, był wypełniony doniczkami z warzywami, a nie kwiatami. Byron wyszedł na balkon, zaskoczony tą dżunglą zieleni. Dla niego wszystkie warzywa wyglądały niemal tak samo. Potarł skronie, czując się nieco zagubiony. „Które to pory?” – mruknął pod nosem. – Nożyczki są na półce. Utnij garść, nie za dużo – zawołała Maeve z kuchni. Byron zacisnął usta w wąską linię, chwycił nożyczki i uciął pęk czegoś, co – miał nadzieję – było porami. Z lekkim grymasem wrócił do kuchni. Maeve zerknęła na pęk w jego dłoni, niemal oniemiała. "To jest dymka..." Pokręciła głową z niedowierzaniem. „Jak on może nie odróżniać porów od dymki? Poważnie, jak bardzo można nie mieć pojęcia o podstawowych rzeczach?” – pomyślała. Brązowe oczy Byrona zwęziły się. – Nie wskazałaś dokładnie, które to były pory. Maeve przygryzła wargę i westchnęła. – Mój błąd. Sama wezmę. Ale dzięki za chęci. Piętnaście minut później Maeve postawiła na stole dwie miski zupy ziemniaczano-porowej i półmisek makaronu z serem. Prezentacja była prosta, ale wyglądało to dość przyzwoicie. – Proszę, częstuj się – powiedziała Maeve z uśmiechem, siadając naprzeciwko Byrona. Byron zerknął na nią, zanim chwycił widelec; jego ruchy były płynne i wyćwiczone. Ale w chwili, gdy wziął kęs, jego twarz wykrzywiła się nieznacznie. „Jak to może smakować tak okropnie?” – pomyślał, z trudem pojmując, że ona naprawdę wierzyła, iż jest dobrą kucharką. Zupa była wręcz tragiczna, a nawet makaron z serem – coś, co powinno być absolutnym samograjem – okazał się kompletną katastrofą. Jego kubki smakowe czuły się, jakby były pod ostrzałem. Zdołał przełknąć tylko dwa kęsy, zanim odłożył widelec i sięgnął po kurtkę. – Właśnie sobie przypomniałem, mam coś pilnego do załatwienia. Smacznego. Maeve zamrugała, zdezorientowana. – Ale nawet nie dokończyłeś zupy... – Nie mogę teraz nic przełknąć. – Twarz Byrona była mroczna, gdy wychodził z mieszkania, zostawiając Maeve, która tłumiła śmiech. Nawinęła trochę spaghetti na widelec i wzięła kęs, a na jej twarzy pojawił się zadowolony uśmiech. „Cóż, to powinno wyjaśnić wszelkie nieporozumienia z zeszłej nocy” – pomyślała, czując lekką satysfakcję. Po skończeniu śniadania Maeve posprzątała i przygotowała się do wyjścia. Kiedy sprawdziła telefon, który był wyciszony, zobaczyła kilka nieodebranych połączeń od rodziców. Musieli się dowiedzieć, że nie zarejestrowała małżeństwa z Jeffem. Skoro Maeve podjęła decyzję, nie zamierzała oglądać się za siebie. Teraz musiała tylko wymyślić, jak zwrócić prezent zaręczynowy od rodziny Gravesów, nie ryzykując naruszenia swoich oszczędności. W biurze Maeve miała właśnie zacząć sortować szkice modowe, gdy jej szef, Piers Robinson, wezwał ją do swojego gabinetu. – Maeve, słyszałem, że ty i Jeff mieliście małe spięcie – powiedział Piers, przechodząc od razu do rzeczy. – I że nawet kazałaś go odholować na komisariat? Nic dziwnego, że Piers o tym wiedział; miał dobre koneksje z ojcem Jeffa, Wallace'em. Maeve pokręciła głową. – Panie Robinson, skończyłam z nim. Został aresztowany, bo złamał prawo. Piers wyglądał na szczerze zaskoczonego. Ale gdy napotkał powagę w oczach Maeve, zdał sobie sprawę, że to nie była tylko jakaś kłótnia pod wpływem emocji. Poczuł ukłucie niepokoju w związku z przysługą, o którą prosił go Wallace. Piers przywołał uspokajający uśmiech. – Mimo to, jedna noc w areszcie to aż nadto. Naprawdę chcesz przekreślić wasz związek przez coś tak błahego? Planowaliście wspólną przyszłość; nie powinnaś się na tym skupić? – A poza tym – ciągnął – Jeff odegrał dużą rolę w załatwieniu ci tej pracy. Poprosił mnie nawet, żebym dał ci trochę luzu i nie obciążał zbytnio obowiązkami. Piers nie był ostry, ale jego słowa sprawiły, że policzki Maeve zapłonęły ze wstydu. Cała ta sytuacja nagle wydała jej się niedorzeczna. Zanim dołączyła do tej firmy, Maeve faktycznie otrzymała ofertę od marki projektowej z najwyższej półki. Ale Jeff, który ciągle narzekał na szalone godziny pracy w dużych firmach i na to, jak bardzo nienawidził być z dala od niej, „przypadkowo” odpisał na e-maila i odrzucił ofertę w jej imieniu. Nie mając innego wyjścia, musiała pożegnać się z życiową szansą. Dzięki jego ingerencji Maeve wylądowała w tej firmie – mniej pracy, ale też mniejsza płaca. Aby wiązać koniec z końcem, okazjonalnie brała zlecenia na ilustracje jako freelancerka. Z jej umiejętnościami i kwalifikacjami powinna prowadzić projekty, a tymczasem zepchnięto ją do podrzędnych zadań. Z czasem zaczęła wątpić we własne możliwości i rozważała odejście, ale nigdy nie przypuszczała, że Jeff przez cały ten czas pociągał za sznurki za kulisami. Maeve wzięła głęboki oddech, walcząc, by utrzymać gniew na wodzy. Piers kontynuował: – Jesteś o krok od małżeństwa, więc to, czy zostaniesz w tej pracy, czy nie, nie ma większego znaczenia. Ale jeśli Jeff skończy z wyrokiem, może to wpłynąć na wasze przyszłe dzieci... – Panie Robinson – przerwała mu Maeve, a jej głos był spokojny i stanowczy. – Już skończyłam z Jeffem. Wczoraj zarejestrowałam swoje małżeństwo z mężczyzną, którego naprawdę kocham. Jeśli to nie za duży kłopot, czy mógłby pan przekazać mu tę wiadomość?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 Wyszłam za mąż – Tajemnica panny młodej dziedzica | Czytaj powieści online na beletrystyka