Przez lata Rebecca Jensen wierzyła, że ma wszystko – luksusowe życie i oddanego męża, wpływowego Jeffreya Hansona. Jej idealny świat rozpadł się w dniu, w którym usłyszała, jak beztrosko planuje zatrzymać swoją kochankę, Andreę Sampson, u swego boku na zawsze. Ze złamanym sercem i zdradzona, niegdyś posłuszna żona odnalazła w sobie siłę i zażądała rozwodu. Jeffrey pozwolił jej odejść, pewien, że wkrótce wróci, gdy tylko zmierzy się z surową rzeczywistością życia bez jego bogactwa. Wierzył, że jest lojalny wobec Andrei, która potajemnie twierdziła, że jest wybawicielką z dzieciństwa, która kiedyś go chroniła. Nigdy nie podejrzewał, że to wszystko kłamstwo, ani że prawdziwą bohaterką była żona, którą właśnie odrzucił. Sama i pozbawiona wszystkiego, Rebecca walczyła o zbudowanie nowego życia dla swojego syna i chorej matki. Ale gdy stare sekrety zaczęły wychodzić na jaw, Jeffrey został zmuszony do zakwestionowania wszystkiego, co myślał, że wie, zdając sobie sprawę, że jego największym błędem było pozwolenie odejść niewłaściwej kobiecie. Czy Jeffrey odkryje oszustwo, zanim będzie za późno? I czy Rebecca podniesie się z ruiny, aby odzyskać życie i miłość, na które zasługuje?

Pierwszy Rozdział

Wszyscy w Jelasburgu wiedzieli, że Jeffrey Hanson rozpieścił Rebeccę Jensen, upadłą dziedziczkę, zmieniając ją w kobietę, która żyła wyłącznie dla niego. Trzymał ją w domowym zaciszu od czasu ich ślubu pięć lat temu, gdzie żyła w jego cieniu – zawsze dostępna, zawsze posłuszna. Rozwód był opcją dla każdego na świecie – z wyjątkiem Rebecci. Tego Jeffrey był absolutnie pewien. – Naprawdę zamierzasz utrzymywać Andreę w nieskończoność? A co z Rebeccą? – Głos dobiegający z prywatnej sali sprawił, że Rebecca zamarła, z dłonią wciąż zaciśniętą na klamce i napiętą twarzą. – Ona jest tylko moją kochanką. Rebecca zawsze będzie moją żoną. Nie ma tu żadnego konfliktu. – Głos Jeffreya wypłynął na zewnątrz, gładki i obojętny jak zawsze, a każde słowo uderzało w Rebeccę niczym fizyczny cios. Zmusiła się do utrzymania równowagi, gdy ostry ból rozlał się po jej klatce piersiowej. Byli małżeństwem od pięciu lat. Robił wszystko, by udowodnić swoje oddanie, i szeptał każde słowo, które pragnęła usłyszeć. Nigdy nie przeszło jej przez myśl, że przez ten cały czas utrzymywał inną kobietę. I tą kobietą była Andrea Sampson – jedyna osoba, której nie mogła znieść. Ironia losu cięła głęboko. – Czy Rebecca kiedykolwiek się na to zgodzi? – kontynuowała pierwsza osoba. – Jest posłuszna. Szybko to zrozumie. Poza tym, nie stać jej na to, by odmówić – powiedział Jeffrey, a jego ton był swobodny i lekceważący. Usta Rebecci wykrzywiły się w pozbawionym wesołości uśmiechu. Jej knykcie zbielały, gdy zacisnęła dłoń na klamce. Pchnęła drzwi, a żywa atmosfera w prywatnej sali natychmiast zamarła. Jeffrey siedział na końcu stołu, jego biała koszula kontrastowała z nastrojowym oświetleniem. Wyglądał na nietykalnego i nieskazitelnego, jak ktoś, do kogo los zawsze się uśmiechał. Gdy Rebecca weszła do środka, wyraz twarzy Jeffreya napiął się niemal niedostrzegalnie, po czym złagodniał. Niedbałym gestem przywołał ją bliżej. – Chodź tutaj – powiedział, a słowa były gładkie i rozkazujące, jakby przywoływał zwierzątko do nogi. Rebecca stała w bezruchu, a jej głos był opanowany, gdy powiedziała: – Słyszałam każde słowo, które właśnie wypowiedziałeś. – To był tylko żart, Rebecco – zapewnił ją szybko jeden z mężczyzn. – Nie powinnaś brać tego na poważnie. – Jeffrey zawsze traktował cię jak królową – dodał inny mężczyzna w jego obronie. – Nigdy nie porównałby cię do nikogo innego. Rebecca zignorowała ich, utrzymując wzrok utkwiony w Jeffreyu, czekając na to, co on powie. Wyraz twarzy Jeffreya stał się chłodny, gdy wyprostował się na pełną wysokość, a jego władcza prezencja natychmiast zdominowała przestrzeń między nimi. – Skoro podsłuchałaś, oszczędza mi to trudu poruszania tego tematu osobiście – stwierdził spokojnie. Jego słowa były jak ostre ukłucie, potwierdzające, że nigdy nie zamierzał jej tego wyjaśnić. Jeffrey odprawił wszystkich z pokoju, po czym włączył główne światła. Z wprawą przyciągnął Rebeccę na swoje kolana, jego dłoń spoczęła zaborczo na jej talii, gdy pochylił się, by pocałować jej szyję. – Tęskniłem za tobą – mruknął. – Możemy kontynuować naszą dyskusję, podczas gdy ja przypomnę ci, jak bardzo. Rebecca poczuła falę mdłości i wyrwała się z jego uścisku. – Najpierw porozmawiajmy – nalegała. Jeffrey puścił ją ze spokojną uwagą: – Moja droga żona pokazuje ostatnio trochę charakteru. Rebecca milczała, ale wytrzymała jego spojrzenie z upartym wyzwaniem; jej stanowisko było krystalicznie jasne. Jeffrey oparł się wygodnie o poduszki sofy, jego postawa była zrelaksowana, jakby po prostu dyskutowali o tym, co zjeść na kolację. Ale jego następne słowa uderzyły jak fizyczny cios. – Musisz zaakceptować miejsce Andrei w moim życiu – powiedział Jeffrey, patrząc jej prosto w oczy. – Ona jest dla mnie ważna. Rebecca wpatrywała się w niego z całkowitym niedowierzaniem. – Jeśli się na to zgodzisz, na zawsze pozostaniesz moją żoną – kontynuował. – Nikt nigdy nie zajmie twojej pozycji. – Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, co mówisz? – zapytała, a jej głos był napięty od emocji. Andrea była zarówno jej koleżanką ze studiów, jak i najbliższą przyjaciółką, dopóki poważnie się nie poróżniły. Nie mogła uwierzyć, że jej mąż naprawdę oczekiwał, iż będzie dzielić ich małżeństwo z inną kobietą. Wyraz twarzy Jeffreya pozostał nieodgadniony, gdy odpowiedział: – Wiem dokładnie, co mówię. – Nigdy nie zgodziłabym się na coś tak absurdalnego – powiedziała Rebecca, widząc go w zupełnie nowym świetle. – Żadna rozsądna osoba nie zaakceptowałaby czegoś takiego. – Twoja zgoda nie ma dla mnie znaczenia – stwierdził Jeffrey z ostatecznością. – Będę ją wspierał niezależnie od twoich uczuć. Mówię ci o tym tylko dlatego, że jesteś moją żoną i zasługujesz na to, by znać prawdę. Delikatne dłonie Rebecci zacisnęły się w pięści wzdłuż ciała, gdy zapytała z gorzkim sarkazmem: – Czy powinnam ci za to podziękować? – Nie odrzuciłbym twojej wdzięczności – odparł Jeffrey, demonstrując swoją niezwykłą zdolność do prowokowania jej. Klatka piersiowa Rebecci unosiła się od gniewu, gdy zdała sobie sprawę, że skromny, pryncypialny mężczyzna, którego myślała, że zna, był niczym więcej niż grą aktorską, a teraz widziała jego prawdziwą naturę. – Jeffreyu – powiedziała Rebecca, zdeterminowana, by dać mu ostatnią szansę na wyjaśnienie. Spojrzał na nią z całkowitym opanowaniem i rzekł: – Słucham, co masz do powiedzenia. – Czy jesteś absolutnie zdeterminowany, by zatrzymać ją w swoim życiu, nawet jeśli się sprzeciwię, nawet jeśli będę tego nienawidzić, nawet jeśli sam ten pomysł mnie brzydzi? Czy nic nie skłoniłoby cię do zmiany zdania? – zapytała Rebecca z bolesną szczerością. Postanowiła już, że jeśli on zaprzeczy, znajdzie sposób, by wybaczyć wszystko, co właśnie się wydarzyło. Ale życie rzadko dawało ludziom to, na co liczyli. Napotykając jej uparte, wyzywające spojrzenie, Jeffrey stwierdził jasno i bez wahania: – Tak. Rebecca poczuła ostry, kłujący ból w klatce piersiowej, który zaparł jej dech. – I nic nie zmieni mojej decyzji – dodał Jeffrey, a jego głos nie pozostawiał miejsca na dyskusję. – W takim razie chcę rozwodu. – Rebecca nie mogła zaakceptować tego, o co prosił, i wiedziała, że po tym wszystkim nie może z nim zostać. – Skoro wybrałeś opiekę nad nią na całe życie, to niech ma wszystko – w tym moje miejsce jako pani Hanson. W innych okolicznościach mogłaby szukać pomocy u jego rodziców. Ale matka i ojciec Jeffreya nigdy nie akceptowali ich małżeństwa i wiedziała, że teraz nie zaoferują żadnego wsparcia. Uważali, że Jeffrey powinien ożenić się z kimś ze swojej klasy społecznej. Chociaż rodzina Rebecci była kiedyś zamożna, byli niczym w porównaniu z potężną rodziną Hansonów z Jelasburga. Po tym, jak firma jej rodziny zbankrutowała, a ojciec zniknął z resztą pieniędzy, stała się w ich oczach jeszcze mniej pożądana. – Upewnij się, że całkowicie to przemyślałaś – powiedział Jeffrey, a jego oczy pociemniały. Dla Rebecci lojalność w małżeństwie nie podlegała negocjacjom. – Nigdy nie byłam niczego bardziej pewna – stwierdziła stanowczo. Jeffrey wpatrywał się w nią intensywnie, zaskoczony takim oporem ze strony kogoś, kto wcześniej zawsze był tak posłuszny. – Bardzo dobrze – zgodził się bez wahania. Jego szybka zgoda cięła głębiej, niż się spodziewała. Bolesna prawda osiadła w jej sercu – po wszystkich tych latach bycia razem, nigdy tak naprawdę nie trafiła do jego serca. Te chwile czułości, które jej okazywał, zrozumiała teraz, były prawdopodobnie niczym więcej niż przelotnymi impulsami. Właściwie wyczuła, że coś jest nie tak, trzy miesiące temu, kiedy po raz pierwszy zauważyła nieznane perfumy na jego ubraniu. Kiedy go o to zapytała, swobodnie stwierdził, że to pewnie od kogoś w samolocie. Wtedy mu uwierzyła, ale teraz zdała sobie sprawę, że historyjka o samolocie była tylko wymówką. Andrea wróciła do kraju dokładnie trzy miesiące temu, a zbieżność w czasie czyniła oczywistym, że byli razem. Gdy te myśli ciążyły jej na sercu, sięgnęła do torebki i wyciągnęła papiery rozwodowe, które przygotowała wcześniej. – Oto papiery rozwodowe – powiedziała, podpisując je na jego oczach, po czym mu je podała. – Jeśli wszystko wygląda poprawnie, podpisz je, a jutro możemy złożyć pozew o rozwód. – Rozumiesz, co rozwód będzie dla ciebie oznaczał – stwierdził bez ogródek Jeffrey. Dłoń Rebecci zacisnęła się lekko na papierach. – Nie musisz mi przypominać o konsekwencjach. – Nie pracowałaś przez nasze pięć lat małżeństwa – powiedział Jeffrey, biorąc dokumenty, a jego słowa były celowo szorstkie. – Jak planujesz opłacić kosztowne leczenie swojej matki? Czy w ogóle wzięłaś to pod uwagę? Otworzył ugodę i przejrzał warunki, mrużąc oczy, gdy zobaczył równy podział majątku i jej wniosek o pełną opiekę nad dzieckiem. Jego spojrzenie stało się zimne, gdy znów na nią popatrzył. – Masz doprawdy śmiałe oczekiwania.

Odkryj więcej niesamowitych treści