logo

beletrystyka

Tajemnica panny młodej dziedzica

Tajemnica panny młodej dziedzica

Autor: Mad Max

Rozdział 5 Dzielenie mojego łóżka
Autor: Mad Max
14 cze 2025
Maeve natychmiast wyczuła, że coś jest nie tak. — Rana znowu daje o sobie znać? Dopiero co mówiłeś, że nic ci nie jest. To jest twoja definicja „nic mi nie jest”? Nie czekając na odpowiedź Byrona, chwyciła go za ramię i poprowadziła z powrotem do salonu. — Odmawiasz wizyty w szpitalu, ale znam się trochę na pierwszej pomocy. Jeśli nie masz nic przeciwko, mogę pomóc. Byron zmarszczył brwi, ale tym razem nie protestował, wydając z siebie ciche mruknięcie zgody. Maeve zaprowadziła go na sofę i ostrożnie podniosła jego koszulę, by sprawdzić ranę. Dech uwiązł jej w gardle, gdy zobaczyła bandaż na jego brzuchu przesiąknięty krwią. „Rana jest tak poszarpana, a on mimo to zdołał powalić Jeffa jednym kopnięciem. Czy on jest naprawdę aż tak silny, czy to Jeff jest aż tak beznadziejny?” — zastanawiała się. Odpychając te myśli, Maeve zaczęła odwijać bandaż, mówiąc łagodnym i uspokajającym głosem: — Będę tak delikatna, jak tylko potrafię. Jeśli zaboli, po prostu powiedz. Oczy Byrona pozostały utkwione w niej. Jej twarz była tak blisko jego rany, że czuł jej ciepły, delikatny oddech na swojej skórze. Musiała dopiero co wyjść spod prysznica — wyczuł słabą woń białej lilii, lekką i kojącą. Z każdym ostrożnym ruchem zapach zdawał się przybliżać, wypełniając powietrze wokół nich. Czas zdawał się rozciągać, zawieszony w tej intymnej chwili. — Gotowe — powiedziała w końcu Maeve, cofając się z zadowolonym uśmiechem po założeniu nowego opatrunku. — Tylko utrzymuj to w suchości i unikaj wysiłku fizycznego, bo znowu ją rozerwiesz. Byron przełknął ślinę, słuchając jej łagodnych instrukcji. — Przepraszam, że wcześniej wyciągnąłem pochopne wnioski — powiedział, a jego głos był cichy, lecz szczery. Maeve zamrugała, zaskoczona niespodziewanymi przeprosinami. Podniosła wzrok i napotkała jego głębokie, brązowe oczy. Były spokojne jak tafla stawu, a jednak kryły w sobie odległą, nieosiągalną jakość, jak światło dalekiej gwiazdy — tajemnicze i niemożliwe do pełnego pojęcia. Serce jej zabiło mocniej. — To… to w porządku. Nie miałam pojęcia, że za tym wszystkim stoi mój eks, więc rozumiem, dlaczego pomyślałeś o najgorszym. Chciała go zapewnić, że to naprawdę nie ma znaczenia, że wcale jej to tak bardzo nie dotknęło. Ale słowa uwięzły jej w gardle. Cała frustracja, gniew, strach i niepewność, które zakopała głęboko w sobie, wezbrały jak balon. Proste przeprosiny Byrona zadziałały jak szpilka, sprawiając, że wszystko to pękło z hukiem. Emocje przelały się przez Maeve, sprawiając, że oczy zaczęły ją piec i szczypać, aż z trudem powstrzymywała łzy. Wtedy nagle pokój pogrążył się w ciemności — wysiadł prąd. Łzy, z którymi Maeve tak zaciekle walczyła, przelały się w jednej chwili, spływając cicho po jej policzkach. — Nic się nie stało, naprawdę. Tutaj to się ciągle zdarza. Prąd powinien zaraz wrócić — mruknęła Maeve, a jej głos był napięty, gdy próbowała uspokoić Byrona, zmuszając się do brzmienia pewnie. Płakała cicho, z twarzą opanowaną, z wyjątkiem łez zbierających się w oczach. Kilka gorących kropel spadło na grzbiet dłoni Byrona, zdradzając jej maskę. „Poważnie? Moje przeprosiny tak ją wystraszyły, że płacze? Co jest, do cholery?” — pomyślał Byron, a frustracja przemknęła przez jego twarz. Zacisnął usta w wąską linię i odszedł w jakiś kąt salonu. Maeve robiła co mogła, by się pozbierać, zdeterminowana, by nie pokazać Byronowi, jak bardzo czuje się bezbronna. Ale właśnie wtedy światła zamigotały i włączyły się z powrotem. Zaskoczona spojrzała w górę, a jej czerwone, opuchnięte oczy napotkały wzrok Byrona. Stał przy włączniku światła, wpatrując się w nią z beznamiętnym wyrazem twarzy. Potem, spokojnie, zgasił światło z powrotem. — Płacz sobie. Nie włączę światła z powrotem — jego głęboki głos przeciął ciemność. Maeve oniemiała, rozdarta między frustracją a niespodziewaną chęcią śmiechu. O dziwo, ciężar w jej piersi zaczął ustępować, rozpuszczając się jak bańki mydlane niesione przez jej łzy. Na sercu zrobiło jej się nieco lżej. — Możesz już włączyć. Skończyłam — powiedziała. Światła zapaliły się ponownie, a Maeve wyprostowała się, jakby nic się nie stało. — Martwię się, że mogą tu być jeszcze inne ukryte kamery — powiedziała, szybko zmieniając temat. — Możesz dla mnie sprawdzić? Byron skinął krótko głową. Po dokładnym przeszukaniu pokoju oboje poczuli ulgę, nie znajdując więcej kamer. Maeve szczególnie martwiła się o swoją sypialnię i łazienkę, ale na szczęście oba pomieszczenia były czyste. Kiedy dotarli do pokoju Byrona, Maeve otworzyła drzwi i powiedziała: — Nie spodziewałam się, że wprowadzisz się tak szybko, więc nie zdążyłam wszystkiego przygotować. Na przykład… twojego łóżka. Twarz Byrona pozostała nieodgadniona, gdy na nią patrzył. — Więc śpię dziś na podłodze? Maeve zawahała się, myśląc: „Pozwolić rannemu człowiekowi spać na podłodze? To po prostu nie w porządku. Ale jedyne łóżko jest w moim pokoju”. — A może… podzielisz łóżko ze mną? — wypaliła Maeve, zanim zdążyła się powstrzymać.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5 Dzielenie mojego łóżka – Tajemnica panny młodej dziedzica | Czytaj powieści online na beletrystyka