Ukryta Królowa: Żal Króla Alfa

Ukryta Królowa: Żal Króla Alfa

Autor: Noah Jenkins

Rozdział 4
Autor: Noah Jenkins
27 cze 2026
Punkt widzenia Genevieve Leżąc na twardej podłodze w mojej celi, nie mam pojęcia, jak długo byłam nieprzytomna. Pamiętam, jak mój przeznaczony kucał przede mną, a potem, jak ten wielki, zwalisty facet przerzucił mnie sobie przez ramię i przyniósł tutaj. Kiedy rzucił mną o podłogę, zdążyłam jedynie spróbować osłonić głowę, ale to wszystko. Moje ciało i tak doświadczało już potwornego bólu, więc uderzenie o podłogę nie pogorszyło sprawy. Zaczyna mi być zimno. Mam na sobie tylko koszulkę i nic więcej. Tylko tyle zdołałam na siebie włożyć, zanim wplątałam się w walkę. Przede wszystkim nie powinno mnie tam w ogóle być, a w tej chwili bardzo żałuję, że tam poszłam! To był kolejny głupi błąd z mojej strony. Zostałam ostrzeżona, zanim tam poszłam, ale wciąż nie mogłam się powstrzymać. Wiem, że jeśli stąd wrócę, będę tego wysłuchiwać do końca dnia. Wzdycham i próbuję przewrócić się na lewy bok; boli mnie absolutnie wszystko. Mam tylko nadzieję, że tojad opuści mój organizm, bym mogła choć trochę się zregenerować. Leżąc tak, nasłuchuję otoczenia i słyszę kilku innych więźniów – niektórzy zwijają się z bólu, inni po prostu milczą. Nie mam pewności, ilu z nich przetrwa noc. Próbując otworzyć oczy, czekam, aż wzrok przyzwyczai się do ciemności; bez mojej wilczycy moje zmysły nie adaptują się tak szybko. Zaglądając w bok, dostrzegam pryczę. Prawdopodobnie leżałoby się na niej wygodniej, ale nie mam siły, by się tam przenieść. W kącie celi stoi wiadro i zgaduję, że gdybym musiała skorzystać z toalety, to by było na tyle. Próbując poruszyć palcami, czuję, że mój mały palec wciąż jest zmiażdżony. Wzdycham tylko i opuszczam dłoń. Nie ma sensu próbować czegokolwiek. Przez te wszystkie lata unikałam choćby zbliżania się do jego królestwa, tylko po to, by przez głupi błąd skończyć właśnie tutaj. Obiecałam sobie w dniu, w którym wyrzucono mnie z jego ziem, że nigdy nie spojrzę wstecz, zostawiając za sobą rodzinę i przyjaciół. Dzień, w którym kazano mi opuścić jego królestwo, był dniem moich osiemnastych urodzin, a kiedy uciekłam, byłam zmuszona po raz pierwszy samodzielnie przejść przemianę. Nigdy nie pożegnałam się z rodziną i przyjaciółmi, odeszłam bez słowa. Miałam okazję skontaktować się z nimi później, ale nigdy tego nie zrobiłam. Jakaś część mnie tego pragnie, tęsknię za nimi ponad wszystko. Wiem po prostu, że gdybym to zrobiła, musiałabym im się wytłumaczyć, a nie wiem, jak to zrobić, nie wyjawiając, że on jest moim przeznaczonym. Prawdę mówiąc, nie chcę, by kiedykolwiek mnie odnalazł i nie mogłam zaryzykować, że wpadnie na mój trop. Przez te wszystkie lata dobrze mi szło zacieranie śladów i aż do teraz nie popełniłam błędu. Nie wiem, czy chociaż próbował mnie szukać, ale nie śmiałam ryzykować. Przez lata rozmyślałam nad tym, by go odrzucić, ale już wiem, że by się na to nie zgodził. Ponieważ jestem jego przeznaczoną z drugiej szansy, prawdopodobnie osłabiłoby go to do tego stopnia, że by umarł, a jeśli mnie znajdzie, z pewnością do końca życia zamknąłby mnie w celi. Wzdycham i próbuję podciągnąć nogi do klatki piersiowej. Potrzebuję tylko pozbyć się tojadu z organizmu, a zyskam realną szansę na ucieczkę z tego miejsca! Zanim odkryje, że tu jestem, w jego własnej celi. Na samą myśl o tym, co zrobi, gdy mnie tu znajdzie, po moim ciele przebiega dreszcz. Słysząc otwierające się drzwi do lochów i kilku mężczyzn schodzących po schodach ciężkim krokiem, mogę się tylko domyślać, że przyszli sprawdzić więźniów. Przetaczając się powoli z powrotem na plecy, zamykam oczy i próbuję wyrównać oddech, mając nadzieję, że po prostu zajrzą do środka i zostawią mnie w spokoju. Słysząc, jak zbliżają się i zaglądają do każdej celi, orientuję się, że zatrzymują się przed moją i otwierają drzwi. Jeden z nich wchodzi do środka i zatrzymuje się przy moim ciele na podłodze! Czując, jak ten ktoś zaczyna stukać mnie po nodze, po prostu leżę, starając się opanować oddech i bicie serca. Nie przerażają mnie; mam nadzieję, że za zaledwie kilka godzin moje ciało się zregeneruje. – Wciąż żyje! – odzywa się głos obok mnie i do środka wchodzą kolejne nogi. – Alaric ma rację! Coś z nią jest inaczej, ona nie ma żadnego zapachu. – Słysząc, jak obaj dyskutują o moim zapachu, zmuszam się, by nie drgnął mi żaden mięsień, jednocześnie drżąc przed jego gniewem na myśl, że wpadł na mój trop. – Poczekajmy kilka godzin, chciał zobaczyć, czy przeżyje noc! – mówi jeden do drugiego, po czym wychodzą z celi. Słysząc, jak zamykają drzwi i przekręcają klucz, biorę głęboki wdech i znów otwieram oczy. To będzie długa noc. Pozostaje mi tylko z niepokojem czekać na wyzdrowienie, zanim Alaric zejdzie na dół i mnie znajdzie. Słyszę, jak mężczyźni obchodzą każdą celę, i jak mówią, że co najmniej dwoje więźniów nie żyje. Nie dziwi mnie to, zważywszy na ilość tojadu, którą nam podali, i przypuszczam, że wszyscy byli przesłuchiwani w podobny sposób co ja. Czuję się wyczerpana i wiem, że odrobina snu pomoże mi w regeneracji. Będę jutro potrzebowała wszystkich sił, jeśli mam mieć jakąkolwiek szansę na ucieczkę z tego miejsca.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Ukryta Królowa: Żal Króla Alfa | Czytaj powieści online na beletrystyka