Demaskowanie jego mściwej panny młodej

Demaskowanie jego mściwej panny młodej

Autor: Isabella Wright

Rozdział 13 Wyścigi o wysoką stawkę
Autor: Isabella Wright
25 maj 2026
Wtopiłam się w tłum, oceniając bystrym wzrokiem zdradliwy tor z jego stromymi podjazdami i ostrymi nawrotami. Ten nowo wybudowany tor rajdowy na wzgórzach stał się placem zabaw dla bogatych dzieciaków z miasta, które chciały pochwalić się odwagą i swoimi maszynami. Potężny czarny Jeep Wrangler Rubicon pędził przez błotnisty odcinek, a jego ponadwymiarowe opony z ekspercką precyzją wgryzały się w teren podczas podjazdu na strome wzniesienie. Pojazd osiągnął szczyt, wylądował z kontrolowanym odbiciem i przyspieszył na nawrocie, wyrzucając fontanny błota. — Pan Hutton! Pan Hutton! Pan Hutton! — Tłum oszalał, gdy Jeep przekroczył linię mety, o całe dwadzieścia sekund przed kolejnym pojazdem. Stałam na skraju tłumu z założonymi rękami, analizując trasę z techniczną precyzją. — Nieźle — mruknęłam pod nosem, śledząc pracę zawieszenia zwycięskiego Jeepa. — Przyzwoite modyfikacje. Amortyzatory Fox Racing, wzmocnione osie, niestandardowy wydech. Moja ocena była automatyczna – to nawyk z poprzednich wcieleń, kiedy specyfikacja pojazdu mogła oznaczać różnicę między udaną ucieczką a kulą w głowie. Drzwi kierowcy ubłoconego Jeepa otworzyły się i wyskoczył z nich wysoki chłopak po dwudziestce. Miał na sobie drogi sprzęt off-roadowy, który wyglądał, jakby do dzisiaj nigdy nie widział ziemi, a jego twarz wyrażała niezbitą pewność siebie kogoś, kto nigdy nie usłyszał słowa „nie”. — Cole! Byłeś niesamowity! — Kobiecy głos przebił się przez wiwaty. Przez tłum przepchnęła się olśniewająca blondynka, której markowe ubrania były absurdalnie niepraktyczne w tym błotnistym terenie. Miała na sobie obcisłe dżinsy i krótki top odsłaniający wyrzeźbiony brzuch; ewidentnie ubrała się bardziej po to, by przyciągać uwagę, niż na imprezę terenową. Trzech innych młodych mężczyzn wysiadło ze swoich ubłoconych maszyn, z których każda wyglądała na droższą niż cały dom Carmichaelów. Podeszli do Cole'a, klepiąc go po plecach i składając nieszczere gratulacje. — Kolejny wyścig, kolejne zwycięstwo — ogłosił Cole, przeczesując dłonią idealnie ułożone włosy. — Mówiłem wam, że ulepszone zawieszenie zrobi różnicę. Kosztowało mnie fortunę, ale było warte każdego centa. — Urwał dramatycznie. — Choć bądźmy szczerzy, to nie tylko samochód – to kierowca. Pozostali bogaci chłopcy pokiwali głowami z uznaniem. — Dobra, płacić — powiedział Cole, wyciągając rękę. — Po pięć patyków od łba, tak jak się umówiliśmy. Możecie mi przelać przez Venmo teraz. Obserwowałam, jak wyciągają telefony, przesyłając pieniądze bez wahania. — To się robi nudne, Cole — poskarżył się jeden z nich, chowając telefon. — Wygrywasz za każdym razem. Te tory przeszkód są dla ciebie za łatwe. Uśmiech Cole'a się poszerzył. — Wiecie co? Zrobię to ciekawiej. W następnym wyścigu dam każdemu dwadzieścia sekund fory. Jeśli ktoś mnie pokona, zapłacę mu sto tysięcy. Komukolwiek. Teraz. W tłumie zawrzało z ekscytacji, ale nikt nie wystąpił przed szereg. Słyszałam szepty o tym, jak ktoś próbował wczoraj i o mało nie dachował w głębokim dole, ledwo unikając poważnych obrażeń. Nowy głos przeciął pomruki. — No dalej! Czy nikt nie jest dość odważny, by wyzwać wielkiego Cole'a Huttona? Rozpoznałam Spencera Davenporta, syna burmistrza, który pełnił rolę nieoficjalnego wodzireja. Prawdopodobnie miał nadzieję zaimponować tym bogatym dzieciakom z Nowego Jorku i poszerzyć swoje koneksje towarzyskie poza ograniczone możliwości Silverton. — Nie ma chętnych? Nikt nie chce zarobić szybkich stu tysięcy? — kontynuował Spencer, omiatając wzrokiem tłum. — Ja to zrobię. Mój głos poniósł się nad nagle wyciszonym tłumem. Dziesiątki głów odwróciły się w moją stronę; na twarzach malowało się wszystko, od szoku po rozbawienie. Na twarzy Spencera pojawiła się konsternacja. — Ty? — Zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów. — Posłuchaj, skarbie, tu nie chodzi o zwracanie na siebie uwagi bogatych facetów. Te maszyny są niebezpieczne— — Czy w regulaminie jest jakieś ograniczenie ze względu na płeć? — zapytałam chłodno. — Czy po prostu boisz się, że on przegra z dziewczyną i wyjdzie na żałosnego? Spencer otwierał i zamykał usta jak ryba wyjęta z wody. Wystąpiłam naprzód. Popołudniowe słońce grzało przyjemnie – miły kontrast dla lodowatego gniewu, który zostawiłam w domu Carmichaelów. Niekończące się awantury Brendy wygnały mnie stąd, a i tak potrzebowałam pieniędzy na moje plany w Nowym Jorku. To wydawało się idealną okazją. Cole Hutton podszedł, przyglądając mi się z nieskrywaną pogardą. — Wiesz w ogóle, jak się prowadzi? Dosięgasz chociaż do pedałów? Nie biorę odpowiedzialności, jeśli się zabijesz. Napotkałam jego spojrzenie, nie mrugając. — Zachowaj tę gadkę dla siebie. Jeśli ty zginiesz, ja też nie biorę odpowiedzialności. Przez tłum przeszedł pomruk uznania. Uśmiech Cole'a stężał. — Gdzie twój wóz? Odwróciłam się i poszłam w stronę parkingu, gdzie wysadził mnie Uber. Kierowca stał oparty o sfatygowanego Forda Explorera, obserwując wyścigi. Podeszłam prosto do niego. — Chciałabym wynająć pana SUV-a na wyścig — powiedziałam, wyciągając telefon. — Dwa tysiące dolarów. Przeleję je teraz. Mężczyzna popatrzył na mnie, jakbym postradała zmysły. — Żartujesz sobie, prawda? Pokazałam mu ekran telefonu z kwotą gotową do transferu. — To nie żart. Dwa tysiące za jeden wyścig. Jego mina zmieniła się z niedowierzania w ostrożne zainteresowanie. — Słuchaj, mała, nie wiem, co chcesz udowodnić, ale tamten Jeep kosztuje blisko sto tysięcy ze wszystkimi modyfikacjami. Mój stary Explorer nie ma szans. — W wyścigach terenowych chodzi o umiejętności kierowcy i ocenę terenu, a nie tylko o to, kto ma droższy samochód — odparłam, trzymając palec nad przyciskiem „wyślij”. — Umowa stoi? Pieniądze zmieniły właściciela i kilka minut później podjeżdżałam wysłużonym Explorerem na linię startu. Pojazd miał liczne wgniecenia, ogniska rdzy i zawieszenie, które lata świetności miało dwie dekady temu. Gdy podjechałam obok lśniącego Jeepa Cole'a, w tłumie wybuchnął śmiech. — Co do cholery! — wykrzyknął Cole, a na jego twarzy odmalowała się szczera złość. — To jest zniewaga dla tej rywalizacji! — Powiedziałeś, że każdy może cię wyzwać — odparłam spokojnie. — Nie określiłeś wymagań co do pojazdu. — Ten złom nie wjedzie nawet na pierwsze wzgórze! — prychnął Cole, wytykając palcem mój wynajęty wóz. Opuściłam szybę i wychyliłam się. — Ścigamy się maszynami czy testujemy odwagę i umiejętności? Twarz Cole'a pociemniała. — To niedorzeczne. — Co jest? Boisz się, że przegrasz z dziewczyną w rzęchu? — Uniosłam brew. — Złożę ci taką samą propozycję – jeśli przegram, zapłacę ci sto tysięcy.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 13 Wyścigi o wysoką stawkę – Demaskowanie jego mściwej panny młodej | Czytaj powieści online na beletrystyka