Demaskowanie jego mściwej panny młodej

Demaskowanie jego mściwej panny młodej

Autor: Isabella Wright

Rozdział 14 Latający odkrywca
Autor: Isabella Wright
25 maj 2026
Wjazd na górską trasę był zastawiony drogimi SUV-ami i ludźmi ubranymi w markową odzież outdoorową. Przyjaciele Cole'a otoczyli go ciasnym kręgiem, gdy podchodziłam wraz ze Spencerem Davenportem. Olśniewająca blondynka uwieszona na ramieniu Cole'a zmierzyła mnie wzrokiem. — Kolejna laska próbująca zwrócić na siebie uwagę Cole'a? Boże, twoja technika jest żałosna. — To nie jest pole kempingowe dla grubych dzieciaków — dodał z obrzydzeniem jakiś chłopak. — Spływaj, zanim się ośmieszysz. Ktoś inny wystąpił naprzód. — Słuchaj, może to nie jest— — Spencer, pozwól jej zostać — przerwał Cole, lekko odsuwając brunetkę. — Jestem ciekawy, co ona niby potrafi. Cole zwrócił się do mnie. — Nadal daję ci dwadzieścia sekund fory, tak jak obiecałem. Choć niewiele ci to pomoże. — Nie potrzebuję twojej jałmużny — odparłam spokojnie. — Ścigajmy się uczciwie. Cole wybuchnął śmiechem, a jego znajomi mu zawtórowali. — Jak chcesz. Twój pogrzeb. Zmierzył mnie wzrokiem z pogardą. — Samo wciśnięcie twojego grubego tyłka do tego Explorera było pewnie niezłym treningiem. Nie płacz, jak przegrasz. Zachowałam kamienną twarz, ale w duchu czułam zimne rozbawienie. Wyprowadzałam w pole wojskowe pojazdy pościgowe na przełęczach górskich znacznie bardziej zdradliwych niż ta. --- Na linii startu Spencer Davenport stanął między naszymi pojazdami. — Zasady są proste — ogłosił. — Jedziecie wyznaczonym szlakiem przez pasmo górskie. Musicie minąć sześć punktów kontrolnych; wygrywa ten, kto pierwszy dotrze do obozowiska na szczycie. — Rowan jedzie pierwsza — zawołał Cole. — Dajcie jej te dwadzieścia sekund fory. Będzie ich potrzebować. Tłum się zaśmiał. Mój wynajęty Explorer wyglądał żałośnie przy Jeepie Cole'a z jego gigantycznymi oponami terenowymi, niestandardowym zawieszeniem i potężnym silnikiem. — Dachuje tym gruchotem w pierwszym lepszym rowie — mruknął ktoś. Kierowca Ubera, który mnie tu przywiózł, opierał się o swój samochód. — Stawiam na nią dwudziestkę! — zawołał. — Choćby za samą odwagę. Wsunęłam się za kierownicę i wzięłam głęboki oddech. Spencer uniósł ramię, po czym je opuścił. — Start! Wcisnęłam gaz do dechy, a Explorer szarpnął do przodu. Dwadzieścia sekund to nie było dużo, biorąc pod uwagę przewagę technologiczną pojazdu Cole'a, ale pracowałam już w gorszych warunkach. --- Górska ścieżka szybko stała się niebezpieczna. Trzymałam Explorera na niskim biegu, lawirując w trudnym terenie. W lusterku wstecznym zobaczyłam, jak Wrangler Cole'a wyrywa z linii startu, szybko niwelując dystans. Dogonił mnie w ciągu kilku minut; jego Jeep bez wysiłku pokonywał przeszkody. Zrównał się ze mną, a blondynka siedząca teraz na miejscu pasażera posłała mi drwiący całus, gdy nas mijali. Cole prowadził dobrze – pewnie i agresywnie. Ale ja prowadziłam wozy ucieczkowe przez aktywne strefy wojenne. To tutaj to był praktycznie niedzielny spacer. --- Pół mili dalej wyrosła pierwsza poważna przeszkoda – przeprawa przez rzekę, którą ostatnie deszcze zamieniły w rwący potok. Cole podjechał ostrożnie, wybierając wąski odcinek, gdzie woda płynęła stosunkowo czysta. Zamiast jechać za nim, skierowałam się w stronę głębszego odcinka. Blondynka obok Cole'a wskazała na mnie palcem, śmiejąc się z tego, co wydawało się fatalną decyzją. Wjechałam w wodę pod idealnym kątem. Woda prysnęła na maskę, gdy utrzymywałam stałe obroty. — Porwie ją nurt! — krzyknął ktoś. Przez chwilę prąd napierał na bok Explorera, grożąc przewróceniem go. Nawet Cole zatrzymał się na przeciwległym brzegu, a na jego twarzy arogancję na chwilę zastąpił niepokój. Korygowałam kierownicę mikro-ruchami. Explorer szarpnął w bok, a potem zaczął się niebezpiecznie przechylać. W momencie, gdy przechył zbliżał się do punktu bez powrotu, przednie opony natrafiły na podwodny podjazd, który wcześniej wypatrzyłam. Z nagłym przyrostem mocy Explorer wyjechał na brzeg przed Cole'em, a woda kaskadami spływała z jego podwozia. --- Następny etap to stromy podjazd po luźnych łupkach. Cole był tuż za mną, a jego lepszy pojazd znowu zmniejszał dystans. Próbował mnie wyprzedzić na nawrocie, ale zablokowałam go. — Zjeżdżaj z drogi! — krzyknął Cole, z twarzą wykrzywioną frustracją. Cole gwałtownie przyspieszył, zrównując swojego Jeepa z moim wozem. Gdy zbliżaliśmy się do kolejnego zakrętu, celowo zaczął mnie spychać, a jego zderzak zadrapał o moje drzwi. — Cole! Zwolnij! — spanikowany głos blondynki dobiegł przez otwarte okna. — To zbyt niebezpieczne! Trzymałam swój tor, nie dając się zastraszyć. Gdy spróbował wypchnąć mnie w stronę krawędzi, musnęłam hamulec dokładnie tak mocno, by zmusić go do przestrzelenia optymalnego punktu wejścia w zakręt. --- Ścieżka rozszerzyła się w błotnisty płaskowyż, dając Cole'owi szansę na wysunięcie się na prowadzenie. Opony jego Jeepa były stworzone do takiego terenu, podczas gdy mój Explorer walczył o przyczepność. Cole powiększał przewagę, z łatwością pokonując błoto. W lusterku widziałam jego triumfujący uśmiech. Gdy zbliżaliśmy się do ostatniego odcinka, szlak gwałtownie się zwęził w ścieżkę, gdzie mieścił się tylko jeden samochód, ze stromym urwiskiem po jednej stronie i skalną ścianą po drugiej. Cole dotarł tam pierwszy, skutecznie blokując jakąkolwiek szansę na wyprzedzenie. Zamiast jechać za Cole'em w to wąskie gardło, nagle skręciłam w stronę czegoś, co wyglądało na ślepy zaułek. Ale ja dostrzegłam naturalną rampę uformowaną przez erozję, ustawioną pod idealnym kątem do skalnego występu. Wcisnęłam gaz do dechy, wyciskając z Explorera wszystko, co się dało, celując w rampę. Silnik wył z protestu, gdy prędkościomierz piął się w górę. Wtem, nagle, wzbiłam się w powietrze. Explorer poszybował nad ziemią, przelatując bezpośrednio nad Jeepem Cole'a. Przez ułamek sekundy nasze spojrzenia się spotkały – jego twarz wyrażała czysty szok, gdy mój pojazd mijał go górą. Lądowanie było twarde, ale kontrolowane. Explorer uderzył o ziemię na wszystkie cztery koła, a ja natychmiast przyspieszyłam w stronę mety. --- Przekroczyłam linię mety i wykonałam idealny nawrót na hamulcu ręcznym, ustawiając Explorera przodem do trasy dokładnie w momencie, gdy wyłonił się z niej Jeep Cole'a. Pył wirował wokół mnie, gdy wysiadałam z auta. Powitała mnie absolutna cisza. Wszystkim opadły szczęki. Spencer Davenport i zebrani studenci wpatrywali się we mnie z niedowierzaniem. — Co do kurwy?! — Spencer w końcu przerwał ciszę. Cole wyskoczył z wozu, z twarzą czerwoną z gniewu i niedowierzania. — To było... to było... — bełkotał, nie mogąc sformułować zdania. — Niemożliwe — szepnął ktoś. — Ona leciała.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 14 Latający odkrywca – Demaskowanie jego mściwej panny młodej | Czytaj powieści online na beletrystyka