Stałam obok Vance’a w hotelowej windzie, patrząc na rosnące numery pięter. Zamknięta przestrzeń potęgowała zapach jego wody kolońskiej — subtelne nuty sandałowca, które sprawiały, że powietrze wydawało się rzadsze.
— W kwestii ochrony Corbina — odezwał się Vance, przerywając ciszę. — Wolałabyś, bym sprowadził ludzi z Silverton, czy mam przydzielić nowy personel?
Zastanowiłam się przez chwilę. — No
















