logo

beletrystyka

Księżyc w żniwa: Związana z moimi czterema przyrodnimi braćmi

Księżyc w żniwa: Związana z moimi czterema przyrodnimi braćmi

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4 Czas samotności I
Autor: Aeliana Moreau
14 sty 2026
Punkt widzenia Aspen Podczas kolacji dowiedziałam się wiele o moim Partnerze, ale najlepszą częścią jest jego interakcja z Hunter i nie mogę się doczekać, by poznać jego Synów. Czterech dorosłych Synów – to zyskuję wraz z moim Mate'em. Nie chcę myśleć o tym, ile mają lat, a już na pewno nie o tym, ile lat ma mój Partner. Słyszę, jak rozmawia z Hunter o szkole, i widzę osłupiały wyraz jego twarzy, gdy ona mówi mu, że szkoła jest nudna. – Co ty, do licha, masz na myśli? – pyta, a Hunter wyjaśnia, że szkoła jest zbyt łatwa i że nawet z dodatkową, trudniejszą pracą domową jest nudno. Daniel zaczyna się śmiać, a chwilę później rozlega się pukanie do drzwi. Otwieram drzwi, a na progu stoją jego Beta i Gamma. – Gammo, Beto. – Pochylam głowę, tak jak mnie uczono robić przed Wilkami i Lykanami wysokiej rangi. Obaj warczą, a ja patrzę na nich z zaskoczeniem. – Nigdy więcej tego nie rób, Luno – mówi jego Beta, a moja szczęka opada. Hunter śmieje się do rozpuku z jego uwagi, a Daniel karci ją za droczenie się ze mną. Wchodzimy do kuchni, Hunter patrzy na jego Betę, potem na Gammę i mówi: – Przepraszam, Mamo. Ale twój Partner jest Alfą, więc to czyni cię ich Luną. To oni powinni pochylać głowy przed tobą, a nie odwrotnie. Może chcesz pożyczyć moją książkę o „Randze i Etykiecie”. Muszę cię jednak ostrzec, czytaj ją tylko, jeśli masz ciężki przypadek bezsenności – stwierdza, a ja nie mogę się powstrzymać i wybucham śmiechem. – Co u diabła? – pyta jego Gamma, a Daniel wyjaśnia, że Hunter ma zaawansowane zajęcia. Jego Beta przedstawia się Hunter i mówi jej, żeby mówiła mu Brent; ona ściska jego dłoń. – Jestem Gabe, wierzę, że już się poznaliśmy – mówi jego Gamma z kamienną twarzą i przez sekundę Hunter udaje, że myśli, tylko po to, by wypalić: – Ty jesteś tym, który poznał podeszwę mojego buta. – Co wprawia nas wszystkich w napad śmiechu. Daniel pyta Hunter, czy może spakować torbę na noc, i zanim zdążę mrugnąć okiem, wybiega z pokoju, krzycząc: – Jasne, Tato! Trzej mężczyźni gapią się za nią, a ja muszę tłumić uśmiech; ona wie, że ściany są tu cienkie. Rozumiem więc jej radość z możliwości wyrwania się stąd. Pytam, czy ktoś chce kawy, ale myślę, że moja Córka właśnie zniszczyła ich zdolność myślenia i reagowania. Sprzątam ze stołu po nastawieniu kawy i wkrótce czuję pyszny zapach kawy. – Upewnij się, że zostanie wystarczająco dużo dla mnie! – krzyczy Hunter z góry, ale już obliczyłam, że ona też będzie chciała. Siadamy przy wyspie kuchennej, by napić się kawy, a Hunter pyta Brenta i Gabe'a o ich Dom Watahy. Brent mówi jej, że jest duży, że wszyscy tam mieszkają i że jest piętro dla niesparowanych członków Watahy, którzy nie chcą już mieszkać w domu. Gabe mówi jej, że na parterze znajduje się salon, kuchnia, jadalnia, sala konferencyjna i oficjalne biuro Alfy. W piwnicy jest pralnia, magazyn i archiwum. Jej oczy robią się coraz szersze, im więcej Gabe jej opowiada, i boję się, że mogą wyskoczyć z orbit, jeśli tak dalej pójdzie. – Gdzie wy, kurwa, mieszkacie? W zamku? – mamrocze i zanim zdążę coś powiedzieć na temat jej słownictwa, Daniel mnie ubiega. – Hunter, uważaj na słowa. Żebym więcej tego nie słyszał, czy wyrażam się jasno? – mówi, zmuszając ją, by spojrzała mu w oczy. Obawiam się jej odpowiedzi, ale ona gryzie się w język i mówi: – Tak, Alfo Danielu. Warczy na jej słowa, a ja zaczynam chichotać, bo wiem, co normalnie by odpowiedziała. – Przepraszam, Danielu. To jej sposób na powiedzenie ci, że wie, iż przekroczyła granicę. To lepsze niż odpowiedź, której chciała ci udzielić – mówię i widzę uśmieszek pojawiający się na jej twarzy. Brent się uśmiecha, a Gabe jest na tyle głupi, by wpaść w pułapkę. – Co chciałaś odpowiedzieć, Hunter? – pyta, a ja mam ochotę strzelić sobie facepalma za otwarcie tych drzwi. – Chciałam zapytać, o które słowo chodziło: zamek czy kurwa – mówi słodko, a Brent zgina się wpół, widząc minę Gabe'a. Daniel odwraca głowę, a ja właściwie muszę wyjść z pokoju, bo Hunter jest sobą – irytującą sobą. – Brent, masz Partnerkę? – słyszę, jak go pyta, a jego odpowiedź mnie zaskakuje. – Nie, nie żebym nie szukał, ale nieczęsto znajduje się przeznaczonych Mate'ów tej samej płci. – Przez kilka sekund jest cicho, zanim zadaje Gabe'owi to samo pytanie i otrzymuje tę samą odpowiedź. – Cóż, jeśli znalezienie przeznaczonego Mate'a trwa zbyt długo, zawsze możecie wybrać siebie nawzajem – mówi, gdy wracam do kuchni, a zarówno Brent, jak i Gabe gapią się na nią. – Dlaczego tak mówisz? – pyta Daniel. – Cóż, znają się. Dobrze im się razem pracuje, a przynajmniej tak mi się wydaje, i jeśli obaj wolą mężczyzn, to dlaczego nie – mówi poważnie, patrząc na Daniela. On kiwa głową, a obaj mężczyźni gapią się na Daniela w szoku. – Hunter ma rację. Wiecie, jaki jest ten drugi, możecie pracować razem i oznacza to, że nikt nie musi się przeprowadzać – mówi, patrząc na swojego Betę i Gammę. Kilka minut później słyszę, jak Hunter mnie woła, i wychodzę z łazienki, by powiedzieć dobranoc. Daniel przytula ją i prosi, by zachowywała się przyzwoicie; całuje go w policzek i mówi, że będzie. Stoimy na werandzie i patrzymy za dwoma mężczyznami i moją małą dziewczynką. – Myślisz, że będzie się zachowywać? – pyta, a ja mówię mu, że jeśli Hunter mówi, że coś zrobi, to to zrobi. Jak tylko znikają z pola widzenia, przyciąga mnie w ramiona i pochyla głowę, by mnie pocałować. W chwili, gdy nasze usta się stykają, czuję mrowienie na całym ciele, które wędruje w jednym kierunku – prosto do mojego krocza. – Kurwa, kobieto. Jesteś moja i wszyscy się o tym dowiedzą, gdy nadejdzie ranek – mruczy mi do ucha, a jedyne, co mogę zrobić, to jęknąć. Podnosi mnie, oplatam nogami jego talię i czuję ogromną wypukłość przy moim kroczu. Jęczę na to uczucie, a moje biodra poruszają się same z siebie; zaczynam ocierać się o niego. Popycha mnie na ścianę i mocniej dociska swój twardy wzwód do mojej cipki. Zaczyna składać pocałunki na mojej skórze od ucha do kącika ust, omija moje wargi, składając pocałunki na brodzie aż do drugiego ucha, a przez cały ten czas napiera członkiem na moją szparkę. Czuję napięcie narastające w moim ciele i wiem, że niewiele trzeba, bym przekroczyła krawędź. To tak, jakby wiedział, o czym myślę, ponieważ przyspiesza ruchy i zwiększa nacisk. Zaczynam jęczeć głośniej, a potem spadam w przepaść, rozsypuję się jak nigdy dotąd. Trzyma mnie mocno i zaczyna zwalniać pieszczoty na moim kroczu. – To widok, który nigdy mi się nie znudzi, Skarbie – szepcze mi do ucha, a ja uświadamiam sobie, że obserwował mnie, gdy doprowadzał mnie do szczytowania. Wchodzi do domku, wciąż trzymając mnie w ramionach, i zamyka drzwi nogą za nami. Sadza mój tyłek na wyspie kuchennej i całując mnie ponownie, zaczyna zdejmować ze mnie ubrania. Delikatnie gryzie moją dolną wargę, a gdy łapię oddech, pogłębia pocałunek, wsuwając język do moich ust. Zaczynam ciągnąć za jego koszullę, gdy nasze języki się splatają; jego dłonie błądzą po moim ciele, a moje ciało zaczyna mrowić w każdym miejscu, którego dotknął. Nie chcę tracić dotyku jego ust, ale potrzebuję powietrza i chcę, żeby jego koszula zniknęła. Gdy koszula jest już zrzucona, całuje moją szyję w dół aż do obojczyka. Jego dłonie przesuwają się w górę moich nóg, wędrują na wewnętrzną stronę ud, a kciuki ocierają się o moje ociekające wilgocią wnętrze. Moje dłonie suną w dół jego klatki piersiowej i brzucha w stronę paska; rozpinam go, a potem ciągnę za guzik jego spodni. Jego członek reaguje, gdy ściągam suwak w dół.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 Czas samotności I – Księżyc w żniwa: Związana z moimi czterema przyrodnimi braćmi | Czytaj powieści online na beletrystyka