Perspektywa Kenzie
Był środek nocy, kiedy gonitwa myśli wyrwała mnie ze snu; wreszcie zaczęłam robić postępy w tej dziwnej sprawie.
Połączyłam się telepatycznie z Josiahem, by spotkał się ze mną w salonie. Byłam wdzięczna, że mieszkamy na piętrze Bety; to znacznie ułatwiało takie spotkania.
— Co się dzieje, kapitanie? — zapytał Josiah, siadając w fotelu.
— Musisz odnaleźć Serafinę i sprowadzić ją
















