Perspektywa Davena
– Dzień dobry, Daven – słyszę głos Calluma, naszego przyszłego Alfy. Wątpię, by był to dobry dzień, skoro stoi za moimi plecami; przychodzi mnie szukać tylko wtedy, gdy ktoś mu kazał mnie przyprowadzić.
– Kto cię posłał? – pytam, odwracając się do niego. Chcę patrzeć mu w oczy, kiedy odpowie; to mi powie, czy wie, dlaczego został tu wysłany.
– Moja matka. Sądzę, że chodzi o zaproszenie z watahy Umbra Vale. Między nami mówiąc, myślę, że ojciec może ci nakazać pojechać – odpowiada Callum, a ja wiem, że mówi prawdę.
Mam czterdzieści siedem lat i wciąż nie znalazłem swojej prawdziwej więzi partnerstwa; nigdy nie spotkałem kobiety, z którą mój likan poczułby połączenie. Czekałem dwadzieścia dziewięć lat na tę więź, ale jak dotąd nie udało mi się jej znaleźć i lata temu porzuciłem nadzieję.
Ludzie wokół mnie wciąż mają nadzieję, że pewnego dnia ją spotkam; chcą, bym jeździł do innych watah i jej szukał. Robiłem to przez ponad dekadę bez rezultatów i teraz nie chcę już przez to przechodzić.
– Przepraszam, Daven. Mama chce cię widzieć w domu watahy na lunchu na piętrze Alfy – mówi Callum, a ja wiem, że jest mu przykro; całe nasze przyszłe dowództwo mnie rozumie.
Żaden z nich nie znalazł jeszcze swojej prawdziwej więzi i muszą brać udział w tylu wydarzeniach, na ile wataha dostaje zaproszenia.
Z niechęcią idę za Callumem do domu watahy; nie ma sensu strzelać do posłańca. Nie jestem pewien, jak przebiegnie ten lunch, ale coś mi mówi, że zanim się skończy, wygarnę wszystkim, co myślę.
Z jadalni dobiegają głosy i już słyszę głos mojej matki, górujący nad innymi.
– Jeśli nie znajdzie swojej partnerki podczas tej ceremonii mianowania Alfy, będzie musiał wziąć Danicę jako swoją wybraną partnerkę – mówi mama, a ja, choć nie ma mnie jeszcze w pokoju, doskonale widzę ten szyderczy uśmiech na twarzy Danicy.
– Nigdy nie wezmę Danicy jako mojej wybranej partnerki. Jeśli, i to jest wielkie JEŚLI, zdecyduję się na wybraną partnerkę, sam postanowię, kto nią zostanie. Nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia, matko – mówię spokojnie, wiedząc, że to irytuje ją do granic możliwości.
Nie tylko mój ton głosu, ale także fakt, że używam słowa „matko” zamiast „mamo”.
Nikt nie wypowiada słowa, gdy siadam przy stole naprzeciwko matki i Danicy; obie mają na twarzach wyraz poirytowania. Callum siada na miejscu przeznaczonym dla mnie, obok Danicy.
– Co to za wieści o zaproszeniu, Luno? – pytam, upewniając się, że wszyscy rozumieją, iż wiem, po co mnie wezwano.
– Wataha Umbra Vale za około siedem miesięcy będzie miała nowego Alfę; zostaliśmy zaproszeni na uroczystość wraz z kilkoma naszymi niepowiązanymi członkami watahy – odpowiada nasza Luna, a ja wiem, że nie ma mowy, bym wykręcił się od wyjazdu.
– Nie wiedziałem, że Xander znalazł już swoją wybrankę i dlaczego Alfa Lazarus uważa za mądre tak szybkie przekazywanie watahy? – zadaję pytanie, które prawdopodobnie dręczy wszystkich.
Spotykaliśmy Xandera na przestrzeni lat i nie sprawiał wrażenia najbardziej kompetentnego kandydata na stanowisko Alfy, nie wspominając o kobiecie, która zawsze mu towarzyszyła. Jeśli się nie mylę, miała na imię Lila, ale nigdy nie dowiedzieliśmy się, jaka jest jej ranga ani kim są jej rodzice.
Ostatni raz Xander był u nas około cztery miesiące temu i wszyscy czuliśmy wtedy, że coś jest nie tak. Nigdy nie doszliśmy do tego, co było powodem, ale facet był nerwowy przez całą wizytę i z podejrzeniem przyglądał się każdej kobiecie w watasze, dopóki nie zobaczył jej twarzy.
– Nikt z nas nie wiedział, że kogoś znalazł, dopóki nie przyszło zaproszenie. A co do tego, dlaczego Alfa Lazarus tak chętnie ustępuje, każde domniemanie może być trafne – odpowiada nasza Luna.
Zazwyczaj, gdy przyszły Alfa znajduje swoją drugą połowę, jego rodzice ogłaszają to każdej watasze, a nie tylko sojusznikom.
To, że jego rodzice nie ogłosili tego natychmiast, może oznaczać kilka rzeczy. Mógł zapłodnić kogoś, kto nie jest jego prawdziwym przeznaczonym, mógł wziąć wybraną partnerkę ze względu na sojusz, albo mógł z jakiegoś powodu zerwać więź ze swoją pierwszą partnerką.
– Dlaczego nie towarzyszysz Davenowi na ceremonii, Danico? – pyta moja matka, ale na szczęście nasza Luna szybko ucina ten pomysł.
– Przykro mi, ale już wybraliśmy niepowiązanych członków. Danica jest wciąż młoda i ma mnóstwo czasu na znalezienie swojej więzi. Zabieramy tych członków watahy, którzy czekają na swoją drugą połowę przynajmniej od pięciu lat – odpowiada Luna, a ja czuję, że mówi prawdę.
– Zrobiliśmy to celowo, Daven – mówi mi przez połączenie myślowe, a ja po raz pierwszy jestem wdzięczny, że nasza Luna potrafi być od czasu do czasu przebiegła.
W przeciwieństwie do większości osób, nasza Luna nie boi się odpyskować mojej matce. Moja matka wie, że większość wciąż uważa ją za samicę Beta tej watahy, co pozwala jej na wiele, ale nawet ona nie jest na tyle głupia, by sprzeciwić się naszej Lunie.
Nasza Luna ma ostatnie słowo i nikt nie zamierza z nią o to dyskutować, nawet ja.
Moja matka i Danica nie wydają się zadowolone z postawy Luny, ale mój brat bliźniak, Darian, ma na twarzy cholerny uśmieszek i rozpętuje się piekło, gdy tylko otwiera usta.
– Wyglądasz na bardzo chętną, by mieć ją za synową. Dlaczego ja nie miałbym wziąć Danicy jako mojej wybranej partnerki? – mówi Darian z drwiącym uśmiechem.
Tak, zostawcie to mojemu bratu bliźniakowi, on najlepiej potrafi wkurzyć naszą matkę.
















