POV Vespery
Zanya wpatrywała się w Garricka z przerażeniem. Odczołgała się od niego w stronę stołu Starszych. – On... on oszalał! Chrońcie mnie przed nim. Ja... ja nie mam z tym nic wspólnego!
Garrick podszedł do niej szybkim krokiem i ukląkł przed nią. Wplótł dłonie w jej włosy, po czym szarpnął jej głowę do tyłu. Warknął: – Aby ocalić własną skórę, wycierasz sobie mną gębę? Byłem głupcem, że tak
















