Z perspektywy Vespery
– Jak to możliwe? – zauważył Garrick głosem, który wyzbył się wszelkiej arogancji i pewności siebie. – Gdzie się podziało moje znamię?
Miałam głębokie przekonanie, że ta potęgująca się cisza musiała ogarnąć i pomieszczenie piętro wyżej, gdzie wciąż zasiedli Alfowie i Luny. Paliłam się z wręcz nieopisaną ciekawością, jak też mogła zareagować na te doniesienia Zanya.
Wzruszyłam
















