Mamy za sobą pewną historię z tamtego lata sprzed trzech lat, zanim uciekła na studia. Ale jestem z siebie dumny, że utrzymałem wszystko pod kontrolą, gdy była tylko osiemnastoletnią, zbuntowaną nastolatką.
Teraz, gdy jest już w pełni dorosła, nie mogę obiecać, że będę w stanie się kontrolować. Ta kobieta siedząca naprzeciwko mnie mogłaby rzucić każdego mężczyznę na kolana, a ja mam w głębokim poważaniu to, że upadnę przed nią, gdy jej nogi otworzą się dla mnie, bym mógł wdychać zapach jej podniecenia, smakować ją i lizać. Patrząc na nią, wiem, że smakuje jak czysty cukier.
Poruszyłem się na krześle, czując pulsujący członek ciasno przyciśnięty do szortów, gdy wpatruję się w nią, a wszystkie dzikie rzeczy, które chcę z nią zrobić, bzyczą mi w głowie niczym stada much.
Gdyby tylko mogła zobaczyć, jak długo pragnąłem jej w tym domu, jak bardzo chcę jej skosztować, zjeść ją w całości, rozdzierać jej poukładany świat moim członkiem.
„W takim razie nie zostanę w tym domu. Musisz znaleźć mi inne miejsce” – mówi, nie dodając tej niewypowiedzianej części. Że nie chce zostać ze mną sama.
„To duży dom, Sienna”. Próbuję odchrząknąć. To rezydencja, ale rozumiem, jeśli nie chce ze mną mieszkać. Domyślam się, że to mogłoby być dziwne. Bez Vivienne pośród nas, co byśmy ze sobą zrobili? Nie chcę zagłębiać się w ten tok myślenia.
„Nie obchodzi mnie to”. Krzyżuje ramiona na piersi, a mój wzrok mimowolnie wędruje ku jej pełnym piersiom. Chcę odwrócić oczy, ale jestem bezsilny wobec jej cichej, pewnej siebie kobiecej aury.
Ma na sobie błękitną letnią sukienkę z czarnym swetrem narzuconym na wierzch, ale jasny błękit sukienki sprawia, że jej oczy tak wyraźnie się odcinają; promienieje niczym promień słońca siedzący naprzeciw mnie.
Kiedyś była blada, ale jej cera dojrzała, nabierając złocistego odcienia, który kusi, biegnąc wzdłuż jej długiej, pełnej wdzięku szyi aż do dekoltu.
Gwałtownie unoszę wzrok, by spotkać jej oczy; na szczęście patrzy przez okno. Dostrzegam liczne kolczyki w jej uszach i wyrywa mi się cichy śmiech na samą myśl o tym, jaką furię wpadłaby Vivienne, gdyby mogła ją teraz zobaczyć.
„Co w tym takiego zabawnego?” – warczy, odwracając się, by ututwić we mnie swoje zdumiewające niebieskie oczy.
„Nic. Każę komuś poszukać dla ciebie mieszkania blisko firmy. Zgoda?”
„Tak. Dziękuję”.
Nie wspominam, że dopóki nie znajdziemy lokalu, zostanie w domu ze mną. To niepotrzebne; ona o tym wie.
„Chodź, oprowadzę cię” – mówię, wstając, spragniony ruchu, zanim znów się rozproszę, obserwując ją jak jakiś napalony dewiant.
Podchodzę do niej, by ująć jej dłoń; ignoruje mnie i próbuje wstać sama. Robi krok do przodu i wszystko dzieje się zbyt szybko. Potyka się o własne stopy tuż przede mną, lecąc do tyłu z oczami szerokimi z przerażenia.
Rzucam się naprzód, chwytając ją za szczupłą talię zamiast wyciągniętej dłoni. Przyciągam ją do siebie, dopóki nie stanie stabilnie; nasze ciała zderzają się, a ja słyszę ciche westchnienie opuszczające jej pełne usta. Oszołomienie mąci mi myśli.
Jej miękkie, pełne piersi są przyciśnięte do mojej klatki piersiowej i mam nadzieję, że nie czuje chaotycznego bicia mojego serca, gdy wdycham jej zapach z tak bliska.
Jej ciało, tak dociśnięte do mnie, jest odurzająco miękkie. Moja pierwotna reakcja zaskakuje mnie samego, gdy cała krew uderza na południe. Nasze twarze dzielą cale; jej wielkie, sarnie oczy mrugają, patrząc na mnie, a różowe usta są lekko uchylone. Wymaga to ode mnie całej samokontroli, by nie zatopić się w nich swoimi ustami i ich nie skosztować.
Bóg wie, jak bardzo zawsze tego pragnąłem. A jeszcze bardziej pragnąłem ich zaciśniętych na moim wściekle pulsującym członku.
„Dlaczego nie chcesz zostać ze mną w domu?” – pytam, odrywając wzrok od jej kuszących warg, by spojrzeć jej w oczy. W nich widzę mieszankę strachu, oczekiwania i buntu. Ta kombinacja sprawia, że krew płynie mi jeszcze szybciej.
„Wiesz dlaczego” – szepcze Sienna, tak blisko, tak obezwładniająco olśniewająca.
Miękka i groźna. Dorosła i zabójcza. Przesłania mi zdrowy rozsądek, mimo że ma zaledwie dwadzieścia jeden lat. Udało mi się trzymać z daleka tylko dzięki Vivienne, jej matce. Ale teraz, trzy ciężkie lata później, jest w moich ramionach i nie ma już żadnych przeszkód.
Trzymam ją mocno za talię; nie opiera się mojemu dotykowi, ale nie można powiedzieć, by do mnie przylgnęła. Jest zamrożona w miejscu i mam wrażenie, że jeśli ją puszczę, ucieknie. Nie mogę jej znowu stracić.
Przeklinając wszelkie konsekwencje, nachylam się; pole mojego widzenia zawęża się do najdoskonalszej pary ust, jakie kiedykolwiek widziałem, a cały świat zastyga w ciszy.
♠︎♠︎♠︎♠︎
Perspektywa Sienny:
„Panie Cross, mam raporty...” – radosny głos przerywa tę chwilę dokładnie wtedy, gdy czuję widmo gładkich warg Evana osiadających na moich.
„Och! Przepraszam”. Zaskoczony, piskliwy głos kobiety wdziera się w szaleństwo mojego wypełnionego pożądaniem mózgu i wyrywa mnie z odrętwienia.
Jego silne ramię wokół mojej talii rozluźnia uścisk, a ja wykorzystuję okazję, by odsunąć się od tego żaru bijecego od mężczyzny, z sercem łomoczącym na myśl o tym, co o mało się nie wydarzyło. Nawet nie słyszałam otwieranych drzwi.
Jego twarde usta tylko musnęły moje przed przerwaniem nam, ale czuję się, jakby stało się znacznie więcej, biorąc pod uwagę to, jak szybko bije mi serce.
Nie ma mnie tu nawet godziny, a już znalazłam się w jego ramionach. Prawie się pocałowaliśmy.
I miałam nadzieję przetrwać z nim trzy całe miesiące, nie robiąc niczego, czego mogłabym żałować?
To wydaje się teraz jakimś ponurym żartem. Evan jest zakazany, to strefa wzbroniona, jest ogniem – jeśli zbliżę się za bardzo, spłonę.

![Miłość od pierwszego smaku [Ulubienica ojczyma]](https://cos.ficspire.com/2025/07/15/2adc15f6ab89481e9bd91ca90a57e696.jpg?imageMogr2/crop/160x200/gravity/center)







![Miłość od pierwszego smaku [Ulubienica ojczyma]](https://cos.ficspire.com/2025/07/15/2adc15f6ab89481e9bd91ca90a57e696.jpg?imageMogr2/crop/64x96/gravity/center)






