Jedna Noc. Jeden Błąd. Konsekwencje na Całe Życie. Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego zostałam przeleciana przez bestię. Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Zatoce Moonshade – szampan buzujący w moich żyłach, pokój hotelowy zarezerwowany dla mnie i Jasona, żebyśmy w końcu przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, z sercem walącym z nerwowego podekscytowania. Ale mężczyzna, który wspiął się do mojego łóżka, nie był Jasonem. W zupełnie ciemnym pokoju, skąpanym w upojnym, korzennym zapachu, który przyprawiał mnie o zawrót głowy, poczułam ręce – natarczywe, palące – wypalające moją skórę. Jego gruby, pulsujący kutas przycisnął się do mojej ociekającej cipki i zanim zdążyłam złapać oddech, wbił się mocno, niszcząc moją niewinność bezlitosną siłą. Ból palił, moje ścianki zaciskały się, gdy wbijałam paznokcie w jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki rozbrzmiewały z każdym brutalnym pchnięciem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie. "To było niesamowite, Jason," zdołałam powiedzieć. "Kim, kurwa, jest Jason?" Moja krew zamieniła się w lód. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Watahy Moonshade, wilkołak, a nie mój chłopak. Horror mnie dusił, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam. Uciekłam, ratując życie! Ale kilka tygodni później obudziłam się w ciąży z jego spadkobiercą! Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką, prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięziona w świecie Brada. Zimne spojrzenie Brada przygwożdża mnie: "Nosicie moją krew. Jesteś moja." Nie mam innego wyboru, jak tylko wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała. OSTRZEŻENIE: Tylko dla Dojrzałych Czytelników

Pierwszy Rozdział

Perspektywa Elle *Nie mogę uwierzyć, że naprawdę zamierzam dziś przespać się ze swoim chłopakiem.* Tylko to miałam w głowie, gdy chwiejnym krokiem wchodziłam do mojego pokoju hotelowego, czując, jak szampan buzuje mi w żyłach. Na dole trwał w najlepsze coroczny Festiwal Pełni Księżyca w Moonshade Bay, a ja wypiłam więcej, niż planowałam – płynna odwaga przed tym, co zamierzałam zrobić. Tej nocy w hotelu panował absolutny chaos. Ludzie i wilkołaki swobodnie mieszali się ze sobą podczas tej jednej nocy w roku, kiedy łagodzono zasady segregacji i znoszono godzinę policyjną. Udało mi się zarezerwować jeden z niewielu wolnych pokoi. – Pokój 716, sekcja dla ludzi – powiedziała zmęczona ludzka recepcjonistka, przesuwając w moją stronę kartę magnetyczną. Biedactwo wyglądało na przytłoczone festiwalowym chaosem. W pokoju pachniało dziwnie – odurzającym, pikantnym zapachem, od którego jeszcze bardziej kręciło mi się w głowie. Wyposażenie było luksusowe, o wiele ładniejsze, niż spodziewałam się za cenę, którą zapłaciłam. To musi być mój szczęśliwy wieczór, pomyślałam mgliście. Wysłałam Jasonowi SMS-a z numerem pokoju i zaczęłam się przygotowywać. Po dwóch latach związku byłam wreszcie gotowa przekroczyć tę granicę, zanim jutro wyjedzie z Moonshade Bay do nowej pracy. Kupiłam specjalną bieliznę, wszystko starannie zaplanowałam. Będzie idealnie. Po przygotowaniu się, położyłam się na łóżku, czekając, ale szampan i dziwny zapach przyprawiały mnie o zawroty głowy. Nie zamknęłam drzwi, ze względu na Jasona. Musiałam zdrzemnąć się podczas czekania, bo nagle poczułam, jak łóżko ugina się pod czyimś ciężarem. W pokoju panował teraz całkowity mrok, a jedyne światło pochodziło od pełni księżyca za oknem. Wtedy jego dłonie znalazły się na mnie, naglące i stanowcze, a moje ciało zareagowało z żarliwością, która mnie zszokowała. Jego skóra płonęła jak ogień w zetknięciu z moją, w niczym nie przypominając zazwyczaj chłodnego dotyku Jasona. Jednak w moim zamroczonym stanie zrzuciłam to na karb alkoholu i dziwnego gorąca, które narastało we mnie przez cały wieczór. Poczułam między udami twardego, pulsującego kutasa, a przeze mnie przetoczył się dreszcz strachu zmieszanego z pożądaniem. Nie zatrzymał się, pozbywając się ostatniej przeszkody i ustawiając się w odpowiedniej pozycji. Moje oczy rozszerzyły się w ciemności, gdy przez ułamek sekundy mignął mi jego potężny kutas. Zanim zdążyłam zareagować, wbił się we mnie, a ostry ból przeszył moje nietknięte ścianki. Mocno przygryzłam wargę, by nie krzyknąć, wbijając paznokcie w jego szerokie, pofalowane od mięśni plecy, gdy mnie rozciągał, nieustępliwy. Jego biodra poruszały się z brutalną siłą, każde głębokie pchnięcie zdawało się rozrywać mnie na strzępy, a moje ciało drżało uwięzione między bólem a dziwnym, narastającym gorącem. Łóżko skrzypiało pod jego potęgą, moje piersi podskakiwały przy każdym gwałtownym uderzeniu jego bioder, a sutki ocierały się o jego śliską od potu klatkę piersiową. Pokój wypełniły mokre, mlaskające dźwięki, a ja stawałam się coraz bardziej rozpalona i wilgotna, pomimo bólu mojego pierwszego razu. Jego tempo wzrosło, mięśnie napinały się jak stal pod moimi dłońmi. Z ostatnim, drżącym pchnięciem doszedł, gorący i gęsty we mnie. Prychnęłam łapczywie powietrzem, moje ciało zacisnęło się w odpowiedzi, a zamglony przypływ ekstazy zalał mnie, gdy opadł na mnie, przygniatając mnie swoim ciężkim, zalanym potem ciałem, a jego ramię wsunęło się zaborczo wokół mojej talii. Łapałam powietrze, moje serce wciąż biło jak szalone, gdy odzyskiwałam oddech w ciemnościach pokoju hotelowego. Pościel była luksusowo miękka w dotyku na mojej nagiej skórze. Ramię zaborczo owinięte wokół mojej talii było ciepłe. Właściwie, więcej niż ciepłe... dosłownie parzyło. Uśmiechnęłam się do siebie w ciemności, próbując uspokoić galopujące serce. W końcu to zrobiłam. W końcu przekroczyłam tę granicę, oddałam się całkowicie. Było to bardziej intensywne, niż się spodziewałam, wręcz zwierzęce, ale może właśnie tak powinna wyglądać namiętność. – To było niesamowite, Jason – zdołałam wydusić, pomimo bólu po pierwszym razie. Ciało obok mnie natychmiast stężało. Jednym płynnym ruchem odsunął się ode mnie. – Kim, do kurwy nędzy, jest Jason? – zażądał odpowiedzi głęboki, nieznajomy głos, zimny i ostry. Moja krew zamarzła w żyłach. Ten głos... zdecydowanie nie należał do Jasona. Odskoczyłam w popłochu, serce tłukło mi się o żebra, gdy rozpaczliwie szukałam po omacku lampki nocnej. Moje palce znalazły włącznik i ostre światło zalało pokój. O Boże. Po drugiej stronie łóżka siedział mężczyzna, którego nigdy wcześniej nie widziałam – i bez wątpienia najprzystojniejszy facet, na jakiego kiedykolwiek spojrzałam. Kruczoczarne włosy, bursztynowe oczy, które zdawały się żarzyć w świetle lampy, i sylwetka wyglądająca, jakby wyrzeźbiono ją w marmurze. Przez jego lewą brew przebiegała niewielka blizna, a wyraz jego twarzy wahał się gdzieś między dezorientacją a furią. – Kim jesteś?! – wrzasnęłam, przyciskając pościel do piersi. – Gdzie jest Jason? Jego oczy zwęziły się niebezpiecznie. – To jest pokój 716. Podążałem tu za zapachem... twoje drzwi były otwarte. – Jego nozdrza lekko się rozszerzyły. – Pytanie brzmi, kim ty jesteś i dlaczego twój zapach... – Urwał nagle, potrząsając głową, jakby chciał ją z czegoś oczyścić. Poczułam, jak krew odpływa mi z twarzy, gdy rzeczywistość zwaliła mi się na głowę. To nie był Jason. Właśnie przespałam się z kompletnym nieznajomym. – Ja... to mój pokój. Pokój 716 – wyjąkałam, trzęsąc się niekontrolowanie. – Czekałam na mojego chłopaka, Jasona. Wyraz twarzy mężczyzny zmienił się ze złości w dezorientację. – To piętro dla wilkołaków. Pokój 716 na piętrze dla wilkołaków. – Jego wzrok zlustrował mnie z nagłym zrozumieniem. – Jesteś człowiekiem. – Oczywiście, że jestem człowiekiem! – warknęłam, a po chwili przetworzyłam to, co powiedział. – Czekaj... piętro dla wilkołaków? Dali mi pokój na piętrze dla wilkołaków? Przeczesał dłonią swoje ciemne włosy, wyglądając na zaskakująco zdezorientowanego jak na kogoś tak onieśmielającego. – Festiwal pełni księżyca. Przez tę cholerną politykę zakwaterowania mieszanego hotel jest całkowicie zdezorganizowany. – Przyjrzał mi się uważniej. – Naprawdę nie miałaś pojęcia, kto przed chwilą wszedł do twojego pokoju, prawda? – Nie! Myślałam... Myślałam, że to ty jesteś Jasonem. – Mój głos załamał się na jego imieniu. Szczęka wilkołaka się zacisnęła. – Poczułem twój zapach... Myślałem... Pokręcił głową, jakby chciał odzyskać jasność umysłu. – Nieważne, co myślałem. Księżyc i whiskey. Nie myślałem trzeźwo. Konsekwencje tego wszystkiego uderzyły we mnie z pełną mocą. Właśnie straciłam dziewictwo z kompletnym nieznajomym. Nieznajomym wilkołakiem. Podczas nocy, która miała być najbardziej wyjątkową w moim związku. – O Boże – szepnęłam, osuwając się na podłogę z ubraniami przyciśniętymi do piersi. – O Boże, o Boże. Łzy piekły mnie pod powiekami, gdy próbowałam to wszystko zrozumieć. Jak hotel mógł popełnić taki błąd? Jason mnie znienawidzi. Ja sama siebie znienawidzę. Wilkołak obserwował mnie, a z jego bursztynowych oczu nic nie dało się wyczytać. Przez chwilę na jego twarzy przemknęło coś, co przypominało troskę, ale szybko zastąpiła ją zimna maska. – Ubierz się – powiedział beznamiętnie. – Wyjaśnię to. Nie mogłam się ruszyć, nie mogłam oddychać. Po prostu skuliłam się w sobie pod ścianą, a po moich policzkach płynęły bezgłośne łzy, podczas gdy ja próbowałam zniknąć, obudzić się z tego koszmaru. Ale nie mogłam się obudzić. To działo się naprawdę i nic już nigdy nie miało być takie samo. *To jest jakieś popierdolone!*

Odkryj więcej niesamowitych treści