Perspektywa Alany
Złociste promienie popołudniowego słońca przesączały się przez wysokie drzewa rosnące wzdłuż ulicy, gdy szłam znajomą ścieżką w stronę domu Cassidy. Cassidy jest moją najlepszą przyjaciółką, odkąd skończyłyśmy sześć lat. Mieszkamy przy tej samej ulicy, a jej rodzina przyjęła nas bardzo ciepło, gdy przeprowadziłam się tu z ojcem przed laty. To luksusowa dzielnica, ale lśniące fasady rezydencji były niczym w porównaniu z marzeniami, które w nas kiełkowały. Z sercem bijącym jak szalone podeszłam do dobrze mi znanego budynku o eleganckiej architekturze i zadbanym ogrodzie. Uniosłam dłoń, by zapukać, czując w brzuchu tańczące motyle.
Drzwi otworzyły się gwałtownie, ukazując Cassidy. Jej kasztanowe włosy opadały falami na ramiona, a w jasnych, zielonych oczach czaił się błysk psoty, gdy uśmiechnęła się do mnie szeroko. – Alana, jesteś idealnie na czas. Wchodź!
Rozsiadłyśmy się w kuchni. Usiadłam na hokerze przy kuchennej wyspie, a Cassidy nalała nam soku winogronowego. Jesteśmy w ostatniej klasie liceum. W przyszłym roku czeka nas rozpoczęcie zupełnie nowego rozdziału w życiu. – Tata pojechał na jakieś spotkania, więc umierałam z nudów – powiedziałam, gdy postawiła przede mną sok. Mój tata zajmuje się nieruchomościami, ale zawsze jestem mu wdzięczna za czas, który znajduje dla mnie mimo pracy. Łączy nas wspaniała relacja ojciec-córka i nie chciałabym jej nigdy stracić.
– Przeglądałam oferty uczelni – powiedziała, chowając sok do lodówki, po czym odwróciła się do mnie. – Naprawdę trudno zdecydować, gdzie złożyć papiery. Dziennikarstwo to moje marzenie, ale nie chcę zostawiać tu taty samego. Martwię się o niego – dodała z nutą troski w głosie.
Współczułam jej, ona również była bardzo zżyta z ojcem. Kiedy się tu wprowadziłam, miałam zaszczyt poznać jej mamę, Eleonorę. Cassidy była do niej uderzająco podobna, ale oczy miała po tacie – w kolorze leśnej zieleni. Jej matka zmarła trzy lata temu i dla nich obojga był to bardzo trudny czas. Moja mama odeszła, gdy miałam pięć lat, ale w tej chwili nie chciałam o tym nawet myśleć, bo moim zadaniem było pocieszenie przyjaciółki.
– Jestem pewna, że on chciałby, żebyś żyła własnym życiem i czerpała z niego radość – uśmiechnęłam się do niej słabo.
– Widzisz przecież, jak ucieka w pracę. Sugerowałam mu, żeby zaczął się z kimś spotykać, ale szczerze wątpię, żeby to zrobił – westchnęła ciężko.
– To w końcu jego wybór – upiłam łyk soku. Muszę przyznać, że Pan Sterling trochę mi się podoba, ale to tylko niewinne zauroczenie, nic, co chciałabym faktycznie realizować.
– Chyba masz rację – przyznała.
– Myślałam o czymś, co mogłabym robić w przyszłości zawodowo – powiedziałam, trzymając dłoń na szklance.
– Proszę, wykrztuś to wreszcie! – zawsze tak bardzo paliła się do nowinek.
Uśmiechnęłam się nerwowo. – No cóż, ostatnio dużo myślę o przyszłości. Chciałabym spróbować swoich sił w modelingu.
Oczy Cassidy rozszerzyły się z mieszaniny zaskoczenia i ekscytacji. – Woah, Alana! – była wyraźnie zdumiona. – Masz wygląd i pewność siebie, bez dwóch zdań. Ale wciąż jesteś na swój sposób nieśmiała.
Nie mogłam powstrzymać rumieńca. – Dzięki, Cassidy. Po prostu sprawdzałam agencje, rozmawiałam z ludźmi i naprawdę wierzę, że mi się uda. Nigdy się nie dowiem, jeśli nie spróbuję, a ta nieśmiałość może z czasem zniknie. Wciąż o tym myślę, więc na razie nikomu nie mów, dopóki nie podejmę ostatecznej decyzji i nie porozmawiam z tatą.
Uśmiech Cassidy stał się jeszcze szerszy. – Obiecuję, nikomu nie pisnę słowa. Nie mam wątpliwości, że będziesz świetna, Alana. Będę ci kibicować na każdym kroku.
– To dla mnie bardzo ważne. Wiesz, że zrobiłabym dla ciebie to samo – uśmiechnęłam się.
– Oczywiście. A teraz muszę tylko namówić tatę na powrót do randkowania – powiedziała. Usłyszałyśmy, jak drzwi wejściowe otwierają się i zamykają. Wiedziałam, kto to. Moje serce zabiło gwałtownie pod wpływem nagłego przypływu nerwowości i ekscytacji.
Nagle spięłam się, słysząc za plecami głos pana Sterlinga: – Dzień dobry, dziewczęta. – Cassidy uśmiechnęła się do niego ponad moim ramieniem.
– Cześć, tato. Jesteś całkiem wcześnie – powiedziała. Pan Sterling pojawił się obok mnie, a ja zerknęłam na niego ukradkiem. Był niezaprzeczalnie atrakcyjny, miał ostre rysy twarzy i charyzmę, która zdawała się z niego bić bez najmniejszego wysiłku. Wyglądał, jakby był przyzwyczajony do bycia w centrum uwagi, nawet w zaciszu własnego domu.
– Co u ciebie, Alano? – spojrzał na mnie tymi swoimi hipnotyzującymi, zielonymi oczami, które czasem nawiedzały mnie w snach. Chrząknęłam cicho.
– Dobrze, panie Sterling. – Uśmiechnęłam się i spuściłam wzrok na sok. Czułam, jak gorąco wykwita mi na policzkach. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś tak intensywnego.
– Miło to słyszeć – odpowiedział, a jego głos brzmiał niesamowicie aksamitnie. – Sprawdzałaś już, na jaką uczelnię chcesz aplikować? – zapytał Cassidy, podchodząc do szafki i sięgając po szklankę. Przyglądałam się jego napiętym mięśniom zarysowującym się pod czarnym, trzyczęściowym garniturem od Armaniego. To wcale nie pomagało mi się uspokoić.
– Tak, przeglądałam oferty, ale mamy też trochę nauki. Musimy napisać esej. Czy Alana może zostać u nas na kolacji? Jej tata ma spotkania, a jest piątkowy wieczór. Mogę zamówić pizzę – zaproponowała.
Kiedy mój wzrok znów spoczął na panu Sterlingu, ten właśnie pił wodę, przyglądając mi się uważnie. – Nie mam nic przeciwko. W międzyczasie muszę nadrobić trochę pracy w gabinecie – powiedział, odstawiając pustą szklankę do zlewu, po czym odwrócił się i wyszedł.
Moje serce galopowało. Po raz pierwszy zobaczyłam w nim nie tylko tatę Cassidy, ale mężczyznę. A gdy nasze oczy spotkały się na tę krótką chwilę, z przerażeniem uświadomiłam sobie, że moje małe zauroczenie jest czymś znacznie, znacznie większym.