Trudno się oprzeć: Jego zakazana stażystka

Trudno się oprzeć: Jego zakazana stażystka

Autor: MMOLLY

Rozdział 005
Autor: MMOLLY
21 cze 2026
Widok smukłej, umięśnionej sylwetki Evana w dopasowanym szarym garniturze, jego powalająco przystojnej, odpornej na starzenie twarzy z tymi ciemnymi, przeszywającymi onyksowymi oczami przypomniał mi, jak łatwo moje ciało mu się poddaje. Jego cichy, skuteczny urok przypomniał mi, dlaczego uciekłam. Dlaczego tamto lato było dla mnie tak trudne. Walka z tym zakazanym pociągiem do mojego ojczyma w średnim wieku, który ma czterdzieści jeden lat, podczas gdy ja mam zaledwie dwadzieścia jeden. Dosłownie mógłby być moim ojcem. A jednak mnie przyciąga. I jestem bezsilna, gdy tylko przeszywa mnie tym wzrokiem. Jestem słaba. Moje ciało poddaje się bez większego oporu. „Połóż je na biurku” – mówi, a jego ciemne oczy wciąż są utkwione we mnie. Jest odwrócony plecami do kobiety zastygłej w drzwiach, która mierzy mnie tak jadowitym spojrzeniem, że aż mnie to przeraża. Odsuwam się jeszcze dalej. Muszę przed nim uciec. Ale wiem, że to daremne. Evan mnie znajdzie. To przyciąganie między nami wydaje się teraz nieuniknione. Między nami rozbrzmiewa ciche odliczanie, niczym trzecie bicie serca. Powrót tutaj był błędem. Evander Cross nie jest typem mężczyzny, o którym się zapomina. Albo z którego się wyrasta. Wciąż czuję to samo co trzy lata temu, jeśli nie mocniej. A teraz jest o jeden powód mniej, by nie ulegać temu mrocznemu pragnieniu. „Ym, proszę pana, to wymaga pana podpisu, bym mogła odesłać to do...” „Meredith Hayes, połóż to na cholernym biurku!” – podniesiony głos Evana zaskakuje mnie i kobietę, która szybko rzuca teczki i wybiega z pokoju. Evan nie odwraca się ode mnie. Wciąż trzyma na mnie wzrok, obserwując mnie niczym łowca osaczający zwierzynę. Próbuję przełknąć ślinę, ale w ustach mam sucho. W głębi tych błyszczących mrocznych oczu czai się naga żądza, a ja muszę zacisnąć uda, by odzyskać choć odrobinę kontroli nad zmysłami. To jest złe pod każdym względem. A jednak tak właściwe. Tak konieczne. To oficjalne – postradałam zmysły. Jak my, do cholery, mamy spać w tym samym domu dzisiejszej nocy, by nie wydarzyło się między nami coś zakazanego? Niemal potrafię to sobie wyobrazić, a ta wizja sprawia, że tętno mi przyspiesza. Patrzę na niego, gdy stoi kilka stóp ode mnie. Mój wzrok wędruje na południe, ku wyraźnemu wybrzuszeniu w jego spodniach, i szybko odwracam oczy, ale nie zanim on przyłapie mnie na patrzeniu. Żar uderza mi do twarzy, sprawiając, że rumienię się jeszcze mocniej. Czuję mrowienie w kończynach, a to doznanie wędruje do skoncetrowanego punktu w mojej łechtaczce, sprawiając, że pulsuje i drga. Mocniej zaciskam uda, przygryzając dolną wargę, gdy poranne słońce omiata jego rysy, ukazując go niczym greckiego boga witalności i erotyzmu. „Ym. Powinnam już iść” – mówię, gdy docieram do drzwi. Dokąd idę? Nie mam pojęcia, ale wiem, że muszę natychmiast wyjść z tego biura, zanim zacznę wspinać się na mojego ojczyma niczym na drzewo tutaj, na miejscu. Wiem, że naga żądza w jego oczach odzwierciedla moją własną. Jestem tak samo podniecona. Tak samo gotowa na lekkomyślność. Ostrożność poszła w zapomnienie w chwili, gdy zgodziłam się na powrót. „Dobrze”. Jego zazwyczaj gładki baryton brzmi teraz ochryple; przerywa i odchrząkuje. Zaczyna iść w moją stronę, a moje serce zamiera, ale potem skręca w lewo, ku biurku, a ja mrugam, odpędzając rozczarowanie. „Oprowadź się po firmie. Wybierz dział, w którym chcesz odbyć staż. Potem możemy iść na kolację”. Jego usta są zaciśnięte w linię, gdy sadowi się przy biurku, jakby przed chwilą wcale nie miał zamiaru mnie pocałować. „Na kolację?” – skrzeczę, wciąż wyraźnie wstrząśnięta tym, co niemal się między nami stało. Wciąż czuję ciężar jego silnego ramienia mocno owiniętego wokół mojej talii. Zaborczość jego uścisku. Sposób, w jaki jego oczy zwęziły się na moich ustach, zanim pochylił się do pocałunku. To wszystko sprawia, że kręci mi się w głowie. „Tak. Zrobiłem rezerwację” – mówi, podnosząc wzrok na moje oczy. Trzymam jego spojrzenie. „Nie czuję się na siłach” – odpowiadam, pierwsza odwracając wzrok, gdy jego oczy wwiercają się we mnie. Kiedyś wygram te nasze spontaniczne, ciche pojedynki na spojrzenia. „Co? Daj mi zgadnąć, nie jesteś głodna?” – pyta z lekkim śmiechem. To przywołuje wspomnienia tamtego lata sprzed trzech lat, kiedy zaprzeczałam, że jestem głodna, byle tylko trzymać się z dala od niego i mojej matki. Tylko po to, by o północy zakradać się do kuchni i robić nalot na lodówkę w poszukiwaniu resztek. Evan kilkakrotnie mnie przyłapał, a zażenowanie wciąż jest tak silne, gdy widzę, jak mnie teraz obserwuje. W jego oczach lśni figlarne rozbawienie. „Odczep się” – warczę. Nie znoszę jego droczenia się w takich chwilach. Nienawidzę tego, że zna mnie aż za dobrze. „No, no, Sisi kochanie. Nie podoba mi się ten ton” – mówi, ale jego głos jest wciąż żartobliwy i lekki. Nie mogę uwierzyć, że przed chwilą prawie się całowaliśmy, a on teraz sobie żartuje. Mąci mi w głowie. I najwyraźniej to właśnie jest tym, co mnie przyciąga. Poza faktem, że jest moim pierdolonym ojczymem. „Nieważne. Nie idę z tobą na kolację”. Krzyżuję ręce na piersi, jego oczy podążają za tym ruchem, a na moje policzki znów wypływa rumieniec. Między nami zapada cisza. Pat. „Dobrze, zjemy w domu. Zadzwonię do mojego prywatnego kucharza” – mówi w końcu. Z tym nie mogę dyskutować, więc tylko przytakuję głową i pcham drzwi za plecami, by móc uciec z biura. Uciec przed jego niemożliwym urokiem. ♠︎♠︎♠︎ „Więc w którym dziale zamierzasz odbyć staż?” – pyta Evan, wycierając usta serwetką złożoną w trójkąt. Stolik jest właśnie sprzątany przez asystentów kucharza; dziękuję im skinięciem głowy za wspaniałą kolację. Evan nawet ich nie zauważa. „Jeszcze nie wiem” – odpowiadam, bo naprawdę nie wiem. Jego firma jest tak ogromna. Tak wielobranżowa. Mam tyle opcji, ale zawęziłam je do projektowania kreatywnego lub inżynierii, skoro oba te kierunki studiuję. „Dobrze. Nie spiesz się” – mówi. Nie pozwalam sobie poczuć wpływu jego gładkiego barytonu, który obmywa mnie znad stołu. „Taa”. Prawdopodobnie powinnam dodać podziękowania, ale tego nie robię. Personel kończy sprzątanie i natychmiast wychodzi, zostawiając nas samych z naszą niezręcznością. Przełykam ślinę. Łagodne światło żyrandola nad nami pada prosto na moją twarz i czuję, że on uważnie mnie obserwuje. Jego oczy, te marzycielskie, a zarazem drapieżne oczy, śledzą każdy mój ruch. Dosłownie czuję, jakby patrzył na mnie, by mnie zdemaskować, by obnażyć moje najgłębsze sekrety, sekrety, za których ukrycie mogłaby zabić. Ale przy Evanie wystarczy jeden jego ruch, jego usta na mnie i jego dłoń między moimi nogami, a cała moja istota otworzy się przed nim z własnej woli, i kiedy jego ogień mnie spali, moje sekrety zostaną wyjawione.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 005 – Trudno się oprzeć: Jego zakazana stażystka | Czytaj powieści online na beletrystyka