Zanim dotarliśmy do samolotu, bolało mnie dosłownie wszystko. James okazywał się mistrzem perwersji, jak zawsze podejrzewałam, że będzie, a wszystko, co mi robił, było odurzające.
– Więc to jest twój samolot? – zapytałam, gdy podjechaliśmy na płytę lotniska, podziwiając czarny prywatny odrzutowiec, który miał nas zabrać na Bahamy.
– Tak, to on – odpowiedział, gdy samochód się zatrzymał, a drzwi ot
















