Po kilku dniach spędzonych w luksusie z Jamesem na Bahamach, z ulgą wróciłam do jego domu. Było cudownie, a jednak, przez to wszystko, powoli pozwalałam upaść murowi, który zbudowałam. Było w nim coś, co dawało mi nadzieję, że zmieni zdanie.
Że może… po prostu może – będzie mnie pragnął.
Jak tylko wróciliśmy, James musiał iść do biura, żeby popracować. Słońce zaszło dawno, zanim wyszedł, i chociaż
















