Elara
Kaelen wychodzi, co jest zarazem ulgą, jak i rozczarowaniem z powodów, do których nie jestem pewna, czy chcę się przyznać. Kian radośnie bawi się w gościnnej sypialni, więc zostawiam go w spokoju i idę prosto do swojej pracowni, gotowa do pracy.
Przez następne kilka godzin odnajduję swój dawny rytm. Pędzel porusza się po płótnie jak przedłużenie mojego ramienia, tworząc oszałamiającą feerię
















