Amarah
Nazywam się Amarah Raven, mam dwadzieścia jeden lat, jestem wilkołakiem i przyszłą Alfą Watahy Białego Półksiężyca. Tak, dobrze przeczytałaś, jestem przyszłą Alfą, a nasza Wataha jest największa i najsilniejsza ze wszystkich.
Słysząc rozmowy Omeg o moich rodzicach, zatrzymuję się jak wryta. Moi rodzice rządzą naszą Watahą od prawie czterdziestu lat i nie chcą tego świętować.
"Alastor, gdzie jesteś?" - pytam mojego młodszego brata przez nasze połączenie umysłowe i pędząc po schodach, łączę się z moimi najlepszymi przyjaciółmi.
"Wiedzieliście, że mama i tata rządzą już prawie czterdzieści lat?" - pytam go, otwierając drzwi do pokoju Alastora, a jego oczy otwierają się szeroko, gdy mamrocze "Kurwa", zanim prostuje się na łóżku.
Łączę się z jedną z Omeg, żeby dostarczyła śniadanie do mojego biura dla nas wszystkich i gdy tylko siedzimy, Alastor i ja mówimy im, jaki jest powód naszego spotkania. Wiemy, że potrzebujemy dużo pomocy w zorganizowaniu tego i mówię każdemu z nich, czego od nich oczekuję.
Udaje nam się zaangażować każdego członka Watahy do pomocy w taki czy inny sposób, od dekoracji po kolorystykę, i udaje nam się to zrobić, nie dając niczego po sobie poznać rodzicom. Udało mi się nawet pozyskać pomoc Luny Jess z Watahy Srebrnego Księżyca, ona zajmie się zaproszeniem niektórych z naszych Sojuszników.
W ciągu trzech tygodni musimy wszystko zorganizować, a w dniu przyjęcia Alastor i ja zabierzemy naszych rodziców na kolację.
Nawet założyłam sukienkę, żeby zadowolić mamę. Wszyscy wiedzą, że nie lubię nosić sukienek i jeśli będę mogła tego uniknąć do końca życia, to to zrobię.
To szmaragdowozielona sukienka do ziemi, na jedno ramię, z rozcięciem zaczynającym się w połowie uda po lewej stronie. Trzy sznury błyszczących kamieni biegną od mojego prawego ramienia w dół pleców, tuż nad pośladki, a do tego mam czarne, aksamitne botki na wysokim obcasie.
Piątek, dzień przyjęcia, nadchodzi jak zawsze i po obiedzie mama i ja idziemy na górę, żeby zrobić fryzury i makijaż, po czym wkładamy nasze sukienki, a mama wygląda przepięknie w swojej królewsko niebieskiej sukni do ziemi.
Niebieski i złoty to kolorystyka, tak jak podczas ich Ceremonii Alfy i Luny, a kiedy widzę tatę, jestem oszołomiona. Ma na sobie czarny, trzyczęściowy garnitur z królewsko niebieską koszulą zapinaną na guziki, tak samo jak Alastor.
"Przygotowałem dla was małą niespodziankę" - mówi Alastor, wyciągając dwie czarne maski. "Czy moglibyście je założyć?" - pyta, a mama i tata biorą je bez wahania. Oboje chwytamy ich pod ramię i prowadzimy przez dom Watahy do tylnych drzwi.
Melia i Rhea czekają na nas na tylnym ganku i zajmują pozycje za mamą i tatą, zdejmują maski w tym samym czasie. Mama i tata patrzą oszołomieni na scenę przed nimi i widzę, jak w oczach mamy zbierają się łzy, wygląda na to, że wykonaliśmy doskonałą robotę.
Eos daje znak DJ-owi, żeby włączył muzykę i wkrótce mama i tata odchodzą, żeby porozmawiać z gośćmi, śmiejąc się i uśmiechając, spacerują wokół. Alastor i ja obserwujemy z daleka z uśmiechami na twarzach.
Po godzinie wchodzę na małą scenę i wszyscy cichną. "Bardzo dziękuję wszystkim za przybycie. Moi mama i tata stali tu czterdzieści lat temu, aby przysiąc każdemu z was, że będą waszą Alfą i Luną, aż do dnia, w którym ustąpią" - zaczynam przemówienie, które przygotowałam na dzisiejszy wieczór.
Wszyscy świetnie się bawią i rozmawiam z każdą Alfą i Luną, która jest obecna. Tańczę z Gammami i Betami, a nawet z niektórymi z naszych własnych Wojowników, naprawdę dobrze się bawię, mimo że mam na sobie sukienkę.
Jest trochę po północy, kiedy decyduję się przebrać w coś bardziej w moim stylu i kiedy wchodzę przez tylne drzwi, uderza mnie odurzający zapach, zapach, który czułam kilka razy podczas wieczoru.
Nie byłam w stanie zlokalizować zapachu z powodu wszystkich tych Wilków wokół, ponieważ pojawiał się i szybko znikał za każdym razem. Tym razem wącham powietrze i wiem, że do kogo należy ten zapach, jest wewnątrz domu Watahy, powoli idę dalej korytarzem.
Z każdym krokiem zapach staje się silniejszy, a Minerva, mój Wilk, skacze w mojej głowie, powodując, że chichoczę. Jestem u podnóża schodów, kiedy zdaję sobie sprawę, że zapach dochodzi z góry i mam przeczucie.
Minerva teraz krąży w mojej głowie i tak jak ja, nie podoba jej się, dokąd to prowadzi. Kiedy docieram na pierwsze piętro, Minerva szepcze "Partner" i zaczynam iść w kierunku pokoi gościnnych na tym piętrze, ale wiem, że nikt u nas nie nocuje.
Nagle hałas zatrzymuje mnie jak wrytą, a Minerva i ja jesteśmy w stanie najwyższej gotowości, bycie Córką Alfy sprawia, że reaguję szybciej niż większość. Odwracam się, żeby sprawdzić, czy ktoś za mną nie stoi, a kiedy jestem usatysfakcjonowana, że jestem sama na korytarzu, odwracam się z powrotem.
Po zrobieniu jeszcze dwóch kroków znowu jestem w stanie najwyższej gotowości, ale tym razem wiem, że dźwięk dochodzi skądś przede mną i ostrożnie robię kolejny krok. Powoli, ale stanowczo zbliżam się do zapachu i powoli uśmiech pojawia się na mojej twarzy, wierzę, że Minerva ma rację.
Minerva staje się coraz bardziej podenerwowana im bliżej jesteśmy zapachu, ale nie potrafi mi wyjaśnić dlaczego i postanawiam ją na razie zignorować. Podążanie za zapachem doprowadziło mnie do ostatniego pokoju po mojej prawej stronie i kiedy kładę rękę na klamce, słyszę, jak ktoś jęczy.
Nie wiedząc, co może być za drzwiami, cicho przekręcam klamkę i powoli i cicho zaczynam otwierać drzwi. Moje oczy rozszerzają się na widok, który mam przed sobą, a Minerva ryczy w mojej głowie.
Mężczyzna stoi u stóp łóżka, a przed nim kobieta na czworakach, są tak pochłonięci sobą, że nawet mnie nie zauważają. Mężczyzna powoli odwraca głowę w moją stronę, wciąż uderzając w kobietę, na jego twarzy pojawia się uśmieszek i zdaję sobie sprawę, że nawet kobieta teraz na mnie patrzy.
"Ja, Damien z Watahy Mrocznej Góry, odrzucam cię jako moją Partnerkę. Nie potrzebuję lalki Barbie" - mówi mężczyzna i słyszę, jak Minerva kwili w mojej głowie, wiem, że jest naszym partnerem, ale naprawdę nas nie chce.
"Ja, Amarah z Watahy Białego Półksiężyca, odrzucam cię jako mojego Partnera" - odpowiadam, a mężczyzna upada na podłogę z bólu.