„Nie jesteś już dla mnie córką. Jesteś walutą”. Zimne słowa mojego ojca odbiły się echem, gdy szorstkie liny wpijały się w moje nadgarstki. Zostałam rzucona na zimną, twardą podłogę rezydencji syndykatu z plastikowym workiem na głowie, drżąc jak jagnię prowadzone na rzeź. – Czy to zapłata? – głęboki, aksamitny głos rozniósł się echem po słabo oświetlonym holu. Głos, który wywołał gwałtowne dreszcze na moim kręgosłupie. – Tak. Moja najstarsza córka – odpowiedział mój ojciec bez cienia skruchy. Worek został zerwany z mojej głowy. Oślepiające światło zmusiło mnie do zmrużenia oczu, ale kiedy odzyskałam ostrość widzenia, powietrze uciekło mi z płuc. Na skórzanym tronie siedział mężczyzna o przenikliwych, niebieskich oczach i gęsto wytatuowanych ramionach, kołysząc whisky w szklance. Nieznajomy, który zaledwie kilka dni temu brutalnie odebrał mi niewinność w ciemnym pokoju VIP. *** Myślałam, że rzucenie upokarzającej pracy w klubie ze striptizem będzie moim nowym początkiem. Myślałam, że zdołam uciec przed cieniem paraliżujących długów mojego ojca. Ale się myliłam. Kiedy tamtej nocy bezwzględny boss mafii poznał moje imię, nie odszedł tak po prostu. Zaaranżował mój upadek. Zwabił mojego ojca w pułapkę niemożliwej do spłacenia pożyczki, tylko po to, by zmusić mnie do wejścia do jego klatki. Teraz nie jestem już tylko zabezpieczeniem. Jestem jego ostatecznym trofeum.

Pierwszy Rozdział

Gemma "Gemma, dasz radę." Powtarzam sobie. "To tylko kolejna noc w pracy, taka jak każda inna." Mój telefon pika mi w dłoni, a na ekranie miga kilka wiadomości. Ale to nie one przykuwają moją uwagę. Dziesięć minut. Jestem już spóźniona o dziesięć minut. 'Gemma, gdzie jesteś? Czas otwierać. Gemma!!! Roxy właśnie weszła na scenę, a twój numer jest następny. Gemma!!' 'Naprawdę mnie wkurzasz. Lepiej odbierz telefon.' Czytam te wiadomości i wzdycham. Mój szef, Gus, zmyje mi głowę za spóźnienie, ale jakoś go ułagodzę. Zawsze mi się to udaje. Wchodzę do klubu, a znajomy huk muzyki uderza w moje uszy z pełną mocą. Trochę mi zajęło, zanim się do tego przyzwyczaiłam. Rozglądam się po zatłoczonej sali, gdzie spoceni, pijani mężczyźni rzucają pieniędzmi w praktycznie nagie tancerki, i wzdycham, przypominając sobie, czym to miejsce tak naprawdę jest. Klubem ze striptizem. Wychodzę na scenę i zaczynam tańczyć. Bezwstydni mężczyźni rzucają we mnie obleśnymi, wulgarnymi słowami, a ja krzywię się z obrzydzeniem w trakcie tańca. Nienawidzę, gdy mnie dotykają, a czasami posuwają się za daleko. Kiedy kończę, natychmiast schodzę ze sceny i idę do garderoby. Przebieram się, zmywam makijaż i szykuję się do wyjścia. – Kiedy odrobisz zmarnowany czas? – pyta Gus. Stoi w drzwiach. – Jutro wezmę dodatkowe zmiany – odpowiadam. Zrobiłabym to od razu, ale jestem cholernie zmęczona i potrzebuję odpoczynku. – No dobra. – Wzrusza ramionami, po czym rzuca we mnie moją wypłatą. Wychodzę z klubu, a przede mną wyrasta dwóch mężczyzn. – Kim jesteście? – pytam oschłym tonem, robiąc krok w tył. Serce wali mi ze strachu. To gburowaci, potężni faceci. Zbyt wielcy i przerażający. Jeden ma gęstą brodę; drugi paskudną, wielką bliznę ciągnącą się od lewego ucha aż do prawego. – Ta się nada – mówi brodacz, a drugi kiwa głową z aprobatą. Do czego nada? – Czego wy... – Mój głos cichnie. Nagle rzucają się na mnie, wpychając mi do ust knebel, żeby stłumić moje krzyki. Szarpię się, walczę i próbuję krzyczeć. Ale wszystko na nic. Brodacz zarzuca mnie sobie na ramię, przytrzymując w miejscu, podczas gdy niosą mnie w stronę jakiegoś pokoju. – Błagam, nie róbcie tego – proszę między szlochami, ale moje błagania trafiają w próżnię, a mężczyźni niosą mnie zapleczem prosto do pokoju VIP. Wrzeszczę wniebogłosy, wymachując rękami w powietrzu w nadziei, że ktoś mnie usłyszy, ale wszystkie moje krzyki tłumi głośna muzyka. Rzucają mnie na podłogę wewnątrz pokoju i wychodzą, zamykając za sobą drzwi na klucz. – Nie... nie... hej!!!! Jest tam kto!!! Pomóżcie mi!! – wołam w rozpaczy, waląc w drzwi z nadzieją, że ktoś mnie usłyszy i przyjdzie z pomocą. Ale nikt nie nadchodzi. – Błagam... – proszę przez łzy i nagle się odwracam, czując czyjąś obecność w pokoju. Nie jestem sama. Kurwa. Kurwa. – Kto tam jest? – pytam z niepokojem. Zaczynam przyglądać się pomieszczeniu. Wygląda jak każdy inny pokój VIP w tym klubie – oświetlony niebieskimi światłami, ale nie za jaskrawymi, wystarczającymi tylko do tego, by widzieć otoczenie. Strach pełznie mi po plecach, gdy mój wzrok pada na łóżko. Nie jestem idiotką i wiem, co tu się wyprawia. Ludzie przychodzą tu tylko po to, żeby się pieprzyć albo oddawać się innym prostackim rozrywkom. Ale ja nie jestem chętną kandydatką. – Po prostu pozwól mi odejść, błagam... – płaczę bezradnie, a z cienia wyłania się mężczyzna. – Zrobimy to szybko. Właź na pieprzone łóżko. –

Odkryj więcej niesamowitych treści