Dług drapieżcy

Dług drapieżcy

Autor: Elowen Vane

Rozdział 6
Autor: Elowen Vane
23 lip 2026
Gemma W mojej głowie panuje kompletny chaos, gdy próbuję przekonać samą siebie, że to niemożliwe. To nie jest możliwe. Nie ma mowy, żeby to był on, prawda? "Zdejmijcie jej to z głowy" – instruuje głęboki głos i słyszę szelest, gdy plastikowa torba zostaje zdjęta z mojej głowy. Mrużę oczy, bo uderza we mnie ostre światło. "Dlaczego ona jest ranna?" – pyta głęboki głos, a ja próbuję spojrzeć w górę, żeby dojrzeć jego twarz. To dość trudne, ponieważ siedzę na podłodze. Mrugam, próbując wyostrzyć wzrok na twarzy wytatuowanego mężczyzny, który stoi przede mną. To on; te tatuaże są mi znajome. "Eee, szefie..." – zaczyna nerwowo mój ojciec, z trudem dobierając słowa. "Było dość ciężko skłonić ją do-" Jego słowa zostają nagle przerwane i wydaje z siebie głuche stęknięcie. Moje oczy rozszerzają się na widok kropel krwi padających na ziemię. Mój ojciec jęczy, trzymając się za krwawiący, złamany nos. "I ją zraniłeś?" – Głos ryczy, sprawiając, że wzdrygam się ze strachu. Jestem tak przerażona, że nie potrafię nawet podnieść głowy, by znów na niego spojrzeć. "Ja... ja..." "Spierdalaj" – ponownie przerywa mu głęboki, zimny głos. "Ona już nie istnieje dla ciebie i twojej rodziny." – dodaje, a moje serce zamiera. Łzy spływają po mojej twarzy; będę podawana z rąk do rąk między mężczyznami, a mój ojciec sprzedał mnie na niewolnicę seksualną. "Dobrze, szefie" – jąka się, a potem słyszę kroki. Odchodzi. Mój ojciec mnie zostawia. Więcej łez spływa po moich policzkach i płaczę niekontrolowanie. "Podnieście ją" – rozkazuje ten sam zimny głos i nagle chwyta mnie dwóch mężczyzn, podnosząc mnie z ziemi. Czuję się słabo; zaraz zemdleję. Chcę po prostu umrzeć. "Znów się spotykamy" – mruczy mężczyzna, a ja pociągam nosem. Wiem, że to on; wszystko wydaje się znajome. Mężczyzna z tamtej nocy, z którym wbrew własnej woli spałam. Mój ojciec sprzedał mnie jemu. "Podnieś twarz; spójrz na mnie" – mówi. Sztywnieję, czując jego palce na mojej twarzy, gdy kciukiem ociera moją łzę. Nadal na niego nie patrzę, zamiast tego wpatrując się w ziemię. "Powiedziałem. Spójrz. Na. Mnie." Drżę i powoli podnoszę głowę, by ujrzeć najbardziej hipnotyzujące niebieskie oczy na świecie. To naprawdę on. Wygląda równie przystojnie i bezlitośnie, jak zapamiętałam. Sama nie wiem, ale czuję swego rodzaju spokój na myśl, że to on jest tym, któremu zostałam pośrednio sprzedana. Ale wciąż nie wiem, co zamierza ze mną zrobić. "To twój nowy dom, Gemmo" – mówi, a moje imię gładko spływa z jego warg, brzmiąc seksownie. Ale nie, z niedowierzaniem kręcę głową. To nie może być mój dom; nie ma mowy. "Nie, nie" – kręcę głową, a bezradne łzy spływają po mojej twarzy. "Proszę, nie." Zaczynam go błagać, ale wyraz jego oczu mówi wszystko: nie ustąpi. "Musisz się jeszcze wiele nauczyć" – mruczy, kręcąc wymownie głową. "Chodź ze mną." Odwraca się, by odejść; czuję, że inni mężczyźni, którzy mnie wnieśli, warczą na mnie, ponieważ nie ruszyłam się nawet o centymetr, a nieznajomy idzie dalej. "Zasada nr 1, Gemmo: nie sprzeciwiasz mi się." Niebieskie oczy są pozbawione wyrazu, a jego chłodny głos przeraża mnie do szpiku kości, więc ruszam się ze strachu. Krzywię się, gdy ból przeszywa moje ciało. Pociągam nosem, łzy i smarki spływają po mojej twarzy. Jestem zgubiona. "Po prostu już mnie zabij" – szlocham drżącym, cichym głosem, ale wiem, że mnie słyszy. Zatrzymuje się i odwraca w moją stronę z rozbawionym wyrazem twarzy. "Po co cię zabijać, skoro zabawa dopiero się zaczyna?" Uśmiecha się drwiąco, a ja czuję, jak żółć podchodzi mi do gardła. "Nie chcę być przekazywana z rąk do rąk" – płaczę, raz po raz kręcąc głową. "Przepraszam, jeśli cię uraziłam, ale proszę, po prostu mnie wypuść. Proszę." – Błagam, niemal padając na kolana, ale powstrzymuję się, gdy nagle pojawia się przede mną. "A niby dlaczego miałbym podawać cię z rąk do rąk?" – Pyta nikogo konkretnego, napinając szczękę. "Tak to tutaj wygląda. To właśnie robicie" – mówię, a moja dolna warga drży. "Nie będę podawał cię z rąk do rąk, perełko. Jesteś moja i to ja będę cię używał. Kiedy z tobą skończę, będę mógł cię odesłać do twojego bezwartościowego ojca" – mówi, a złośliwy uśmiech wykrzywia jego wargi, gdy zaczyna odchodzić. Zamieram, patrząc, jak jego pokryte tatuażami ramiona napinają się, gdy wchodzi po schodach. Dom jest ogromny, a ja nie chcę go zgubić, więc zmuszam się do ruchu i zaczynam iść za nim. Będzie mnie używał? Kiedy ze mną skończy? Jestem zgubiona. Niezależnie od tego, czy będzie dzielił się mną z innymi, czy nie, to nie zmienia faktu. Będzie mnie używał. Mężczyźni używają kobiet tylko jako swoich zabawek seksualnych. Tym właśnie jestem. Jak to się w ogóle stało, że znalazłam się u niego? Nawet nie wiem, kim on jest, jak się nazywa ani nic. Zatrzymuję się w miejscu, a silna fala żółci podchodzi mi do gardła. Dlaczego teraz? Próbuję ją przełknąć, ale po prostu nie daję rady. Zaczynam rozglądać się za najbliższą łazienką, ale nawet nie znam tu drogi. Rozglądam się w popłochu, gdy mój wzrok pada na sypialnię. Nawet nie zastanawiam się dwa razy, po prostu tam wbiegam. Popycham drzwi łazienki i pochylam się nad toaletą, opróżniając całą zawartość żołądka. Gdy kończę, krzywię się i spuszczam wodę. Prawie nigdy nie choruję, a nie ma mowy, żebym była w ciąży. Słabo podnoszę się z kolan, powłócząc nogami do umywalki, gdzie płuczę usta. Gdzie on jest? Czy w ogóle zauważył, że tu weszłam? Kończę płukać usta i mam zamiar wyjść, gdy nagle wydaję z siebie stłumiony okrzyk na widok pary metalicznie niebieskich oczu, które wpatrują się prosto we mnie.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 – Dług drapieżcy | Czytaj powieści online na beletrystyka