Gemma
Całuje mnie. Nie, raczej musnął moje wargi swoimi. To był mój pierwszy pocałunek. Nigdy nie byłam z żadnym mężczyzną, nawet z chłopakiem. Moje dzieciństwo było trudne, a z wiekiem sytuacja tylko się pogarszała, nigdy nie było czasu na chłopaka. Jak mogłam mieć chłopaka, skoro byłam zajęta próbami zarobienia pieniędzy na rodzinę?
Po tym, jak mnie pocałował, kazał mi być grzeczną, odświeżyć się i czekać na lekarza. W co wpakował mnie mój ojciec? Łzy spływają mi po twarzy, gdy przypominam sobie, jak bardzo jestem zgubiona. Bardzo zgubiona.
To Rei Shimizu. Nieobliczalny Rei Shimizu. Każdy, kto go zna, się go boi. Nigdy nie wiedziałam, że to on. Słyszałam tylko plotki na temat tego nazwiska i tego, jak bardzo jest bezlitosny. Szef mafii, który zabił własną rodzinę i dopuścił się wielu innych potworności.
Niewiele o nim wiem, ale plotki głoszą, że zabił swoich rodziców i brata tylko po to, by zostać przywódcą mafii. Robił okropne rzeczy, co uczyniło go najbardziej przerażającym człowiekiem w Los Angeles.
Jakim cudem na niego trafiłam? "O Boże" – wzdycham, wypuszczając drżący oddech. Odganiam mrugnięciem łzy, biorę głęboki oddech i rozglądam się wokół.
Pokój jest ogromny, większy niż cały mój dom. Pośrodku stoi wielkie łóżko z czarną pościelą. Wszystko, co dotyczy tego łóżka, jest czarne, nawet poszewki na poduszki.
W pokoju znajdują się dwie sofy, również czarne. Nie ma tu żadnych zdjęć, niczego. Ściany pomalowano na szaro. Czarna szafka przy łóżku i wreszcie dostrzegam coś białego – zegar. Ten pokój wręcz krzyczy samotnością, i to dobitnie.
Biorę głęboki oddech i postanawiam skorzystać z łazienki. Czuję się niekomfortowo, a na mojej głowie jest zaschnięta krew. Wciąż jestem ranna.
Powłóczę nogami w stronę garderoby i jasna cholera! Jest tak wielka jak jego sypialnia. Mój wzrok pada na starannie ułożone ubrania. Męska i damska odzież, niewątpliwie ta druga należy do mnie. Akcesoria, buty, biżuteria – wszystko męskie i damskie.
Wybieram coś do ubrania, ale zamieram, gdy widzę rzeczy przygotowane specjalnie dla mnie. Nie ma mowy, żebym to założyła. Składają się na to sukienki, spódniczki i koszule, które niewiele pozostawiają wyobraźni.
Są też swetry, ale bardzo mało, i nie ma absolutnie żadnych spodni. Po przeszukiwaniu garderoby przez coś, co wydaje się wiecznością, ostatecznie decyduję się na sweter i jego spodnie dresowe.
Spódniczki są zdecydowanie za krótkie. Nie założę ich. Po prostu udam, że nie miałam pojęcia, iż dresy należały do niego, ponieważ wyglądają dość uniseksowo.
Wchodzę do łazienki, zamykając za sobą drzwi na klucz. Jego dom jest ogromny, a łazienka pachnie dokładnie tak jak on – świeżą miętą i bergamotką. Ma ten odurzający, miętowy zapach, który sprawia, że wydaje się jeszcze bardziej atrakcyjny i seksowny. Biorę szybki prysznic, kojąc nerwy, podczas gdy woda spłukuje z mojego ciała pot i krew.
Po kąpieli ubieram się w łazience. Jego dresy dosłownie mnie pochłaniają. Muszę je wielokrotnie podwijać, żeby jakoś pasowały.
Patrzę w lustro, badając ranę na głowie. Mam rozcięcie i guza. Dzięki mojemu tacie. Moje oczy znów napełniają się łzami na samą myśl o nim.
Oddał mnie jako zastaw. Biorąc głęboki oddech, powstrzymuję łzy i zabieram się za wiązanie włosów w kucyk. Są długie i falowane, kończą się tuż nad moją talią, więc uwielbiam mieć na nadgarstku gumkę do włosów na wszelki wypadek.
Wydaję z siebie stłumiony okrzyk w chwili, gdy wychodzę z łazienki. Rei stoi tuż pod drzwiami. Jest cholernie przystojny – dobrze wyglądający, wytatuowany mężczyzna o przenikliwych, niebieskich oczach i niebezpiecznej aurze.
"Dlaczego masz to na sobie?" – pyta z niezadowoloną miną.
Jąkam się, brakuje mi słów. "Żeby... ja..."
"Są moje" – mówi, wskazując na spodnie dresowe.
Powoli kiwam głową. "Przepraszam. Nie miałam pojęcia."
Przełykam ślinę z trudem, gdy robi krok w moją stronę. "Te spódniczki są... spódniczki... one... są za krótkie" – mówię pośpiesznie, robiąc krok w tył. Boże, jak ja go nienawidzę.
"Tak właśnie chcę, perełko. To daje mi łatwy dostęp" – rzuca bez namiętności. Nie jestem tak głupia, by nie zrozumieć, co ma na myśli.
"Proszę, po prostu mnie wypuść. Oddam ci te pieniądze. Po prostu mnie wypuść, proszę" – błagam, a w moich oczach znów wzbierają łzy. Mam nadzieję, że wysłucha mnie i uwolni.
"Jesteś tu po to, żeby zostać, perełko. Nic tego nie zmieni" – mówi stanowczo.
Perełko? Nienawidzę tego przezwiska. Dlaczego nazywa mnie perełką?
"Proszę pana, proszę... Ja..."
"Ciii" – przerywa, a jego surowe spojrzenie staje się jeszcze bardziej intensywne. "Od jutra zaczniesz nosić spódniczki."
Jego głos nie pozostawia miejsca na dyskusję.
"Hiro już jest. Chodź ze mną. Musisz zostać przebadana" – mówi.
Z moich ust uchodzi drżący oddech i zaczynam iść za nim. Schodzimy na parter, gdzie czeka dwóch mężczyzn – starszy pan, przypuszczalnie lekarz, oraz potężny, przystojny mężczyzna.
"Usiądź." – instruuje Hiro, a ja powoli siadam na kanapie. Najpierw pobiera ode mnie krew strzykawką, po czym opatruje ranę na mojej głowie i nakleja na nią plaster.
"Od jak dawna czuje się pani chora, panienko?" – pyta, badając moje oczy.
"Od tygodni." – mój głos jest cichy, a on powoli kiwa głową.
"A wymioty?"
"Zaczęły się jakiś tydzień temu."
"Czy przez większość czasu czuje pani zmęczenie?"
Kiwam głową, a moje serce bije jak oszalałe. Podejrzewałam, że to może być ciąża. Boże, proszę, byle nie to. Modlę się w myślach.
"Czy uprawia pani seks z zabezpieczeniem lub bierze tabletki antykoncepcyjne?" – pyta nagle, a moja twarz blednie. Nie brałam tabletek, a tamtej nocy Rei nie użył zabezpieczenia.
"Ja... ja... ja..." – jąkam się nerwowo, czując na sobie jego badawczy wzrok.
"Co ty insynuujesz, Hiro?" – przerywa mu nagle Rei, a na jego twarzy maluje się ciekawość.
"Patrząc po objawach, myślę, że ona jest w ciąży!"
Jasna cholera! Dlaczego mam takiego pecha?
















