Alfa Archibald obudził się twarzą do dołu na rampie załadunkowej w swoim magazynie. Wokół panowała cisza; było jeszcze za wcześnie na rozpoczęcie jego rodzaju działalności. Niewiele pamiętał z zeszłej nocy; nigdy wcześniej nie miał kaca. To wina tego, że stracił swojego durnego wilka.
Musiał urodzić się tchórzem w wilczej skórze, ciągle zrzędził, by się zmienił i przestał krzywdzić naszą przeznacz
















