Vivienne cierpiała tak straszliwie; lodowata woda nie wystarczała, a jej wilczyca zamilkła. Ktoś zapukał do drzwi łazienki; siedziała w wannie, obejmując kolana.
Rozległo się kolejne pukanie, tym razem bardziej gorączkowe. Vivienne już go nie słyszała. Była w szponach bólu, krzycząc i drapiąc się, próbując sprawić, by to ustąpiło. Kiedy dwóch jej strażników wpadło do pokoju, drzwi zostały roztrzas
















