Jej Trzech Alfa Panów

Jej Trzech Alfa Panów

Autor: Aeliana Thorne

ROZDZIAŁ 4 - Alpha Mason
Autor: Aeliana Thorne
9 lut 2026
PUNKT WIDZENIA ALFY COLE'A MASONA To jedna z rzeczy, których nienawidzę w mojej pracy. Nienawidzę podróżować do innych watah i patrzeć, jak tamtejsi Alfowie włażą mi w dupę, ale jeśli chcę utrzymać sojusze i traktaty w mocy, ja albo moi bracia musimy odwiedzić każdego z nich. Niestety, dzisiaj to ja wyciągnąłem najkrótszą słomkę i to ja muszę złożyć wizytę Watasze Midnight Lake. Z jasnych stron – może znajdę moją przeznaczoną. Każdy z nas wierzy, że pewnego dnia spotka swoją partnerkę podczas jednego z tych odnowień sojuszy czy traktatów. Mamy, a raczej ja mam nadzieję, że nie będziemy mieli tej samej przeznaczonej. Nie wiem, czy ja albo mój wilk Xander bylibyśmy w stanie się nią dzielić. Nazywam się Cole Mason i jestem jednym z trzech Alf Watahy Królewskiego Krwawego Księżyca. Podróżuję dziś z naszym Betą, Maxem Fightem. To długa, sześciogodzinna jazda z naszej watahy do Midnight Lake. Nienawidzę tych długich tras. Wolałbym biec w wilczej postaci, ale jadę do tej watahy odnowić nasz sojusz i ochronę dla nich. Więc moje przybycie w formie wilka odebraliby jako zagrożenie. Gapię się więc przez okno, próbując wyobrazić sobie, jaka będzie moja przeznaczona. Czy będzie miała silną wolę, czy będzie uległa? Czy będzie piękna, czy pospolita... Uśmiecham się, gdy Xander warczy na mnie za ten opis naszej partnerki, ale przede wszystkim chcę, żeby była kochająca. Musiałem przysnąć z obrazami mojej idealnej partnerki w głowie, bo następną rzeczą, jaką rejestruję, jest to, że zjechaliśmy z autostrady i podjeżdżamy podjazdem pod Dom Watahy Midnight Lake. Gdy samochód się zatrzymuje, otwieram drzwi i wysiadam, podobnie jak Max, i przeciągam się, myśląc znów, że musi być lepszy sposób na utrzymanie wszystkiego w ryzach bez całego tego podróżowania. Ha! Pomarzyć zawsze można, prawda? Gdy kieruję się do drzwi, Xander zaczyna krążyć i robi się naprawdę niespokojny w mojej głowie, sprawiając, że czuję się dość nerwowo i dostaję lekkiego bólu głowy, więc zwracam się do wnętrza. „Xander, co jest nie tak?” „Nie wiem, ale zaraz wydarzy się coś dobrego”. „Xander, co masz na myśli, mówiąc coś dobrego?” „Nie wiem, po prostu coś dobrego!” „Naprawdę nie jesteś pomocny”. Kończę rozmowę z Xanderem i odcinam się od niego tak bardzo, jak to możliwe. Podnoszę rękę i pukam do drzwi. Otwiera młoda kobieta. Gdy nas widzi, kłania się i mówi uprzejmie: — Witamy, proszę wejść, Alfa zaraz zejdzie. Jak tylko wchodzę do Domu Watahy, uderza mnie niebiański zapach lasu i kwiatów, ale przerywa mi grzmiący głos Alfy Jacksona. — Jak leci, Alfo Mason? — pyta Alfa Jackson, wyciągając rękę na powitanie. Niechętnie chwytam jego dłoń. — Nieźle... — odpowiadam, ściskając jego dłoń najkrócej jak to możliwe. Nie lubiłem tego gościa, po prostu wydawał się dziwny. Zmienił się po śmierci swojej partnerki. — Lunch został podany w jadalni, czekamy na pana. Może pójdziemy zjeść? Potem możemy przejść do mojego gabinetu i sfinalizować nasze sprawy. O! To mój syn, James. Przejmie po mnie władzę za kilka miesięcy, więc dołączy do nas. — Dzięki. To mój Beta, Max. On również do nas dołączy — mówię, podążając za Alfą Jacksonem do jadalni, po szybkim uściśnięciu dłoni Jamesa. Wchodzimy do jadalni. Wygląda na idealnie przygotowaną, a ten niebiański zapach lasu i kwiatów znów uderza w mój nos. Xander skomle w mojej głowie. Rozglądam się, ale nie mogę określić, skąd on dobiega. Po krótkiej chwili jedzenia Alfa Jackson wrzeszczy: — SKYLER!!!! — SSKKYYLLEERR!!!! Po krótkim czasie słyszę lekkie kroki dochodzące z góry, zbliżające się do nas. Odwracam się i widzę najpiękniejszą dziewczynę, jaka kiedykolwiek weszła do jadalni. Ma długie czarne włosy zasłaniające twarz i workowate ubranie. „PRZEZNACZONA! PRZEZNACZONA! PRZEZNACZONA!” — Xander skanduje i warczy w mojej głowie na całe gardło. Przyprawiając mnie o początek kolejnego bólu głowy. Masuję skronie, próbując uśmierzyć ból. Gdy udaje mi się uciszyć Xandera na tyle, by myśleć, zwracam uwagę na to, co dzieje się teraz między Alfą Jacksonem a tą dziewczyną, Skyler. *PLASK* Widzę teraz Skyler trzymającą się za policzek, a Alfa Jackson mówi: — Gdzie są napoje? Myślałem, że powiedziałaś Jamesowi, że wszystko jest zrobione perfekcyjnie!... Skoro tak, to dlaczego nie mam przed sobą drinka i z pewnością nie widzę żadnych napojów na tym stole? *PLASK* Xander warczał teraz głośno w mojej głowie, gdy dziewczyna, Skyler, zachlipała ciche: „Przepraszam, Alfo!”. Przypuszczam, że pobiegła do kuchni po napoje dla wszystkich. Zaczynałem być całkiem wzburzony, widząc, jak Jackson uderza naszą małą partnerkę. Obserwuję, jak Skyler wraca do jadalni, niosąc dużą tacę pełną napojów. Podała Alfie, potem mnie, a następnie obeszła stół, rozdając każdemu po kolei, po czym ruszyła z powrotem do Alfy. Tyle że gdy przechodziła obok Jamesa, zobaczyłem ten zły uśmieszek na jego twarzy, gdy wystawił lekko stopę i sprawił, że Skyler się potknęła. Reszta napojów z tacy poleciała w powietrze i wylądowała na Alfie Jacksonie. Alfa Jackson zawarczał niezwykle głośno, sprawiając, że cały dom się zatrząsł. Zerwał się, złapał Skyler za włosy i wywlókł ją z pokoju. Ja również zerwałem się na równe nogi, przewracając krzesło, i poszedłem za nimi do jego gabinetu. — Przepraszam!.. Przepraszam!... Przepraszam!... Przepraszam!!! — ledwo mogłem rozróżnić ciche, łkające słowa Skyler. Ignorując jej szloch, Alfa Jackson wrzuca Skyler do gabinetu. Ląduje z hukiem i trzaskiem na podłodze przed jego biurkiem. Wydaje z siebie cichy jęk, próbując się ruszyć. On podchodzi do niej ponownie, łapie ją za włosy i ma zamiar uderzyć ją pięścią w twarz, kiedy wchodzę do gabinetu za nim. Poruszam się z prędkością Xandera i chwytam jego ramię, zanim zdąży zadać cios. — NIE UDERZYSZ WIĘCEJ MOJEJ PRZEZNACZONEJ... Wrzeszczę, odciągając go od chlipiącej Skyler. Xander parł, by wyjść i chronić swoją partnerkę. Przesuwam się, by stanąć między nim a Skyler. — Będę traktował moją córkę tak, jak mam ochotę ją traktować... To nie twoje miejsce, by mówić mi, jak mam dyscyplinować członka mojej watahy, a co dopiero moją rodzinę! — odszczekuje mi. Nie mogłem go powstrzymać. Xander przejął kontrolę, gdy odwróciłem się na jego słowa i uderzyłem go mocno prosto w nos, nokautując go, zanim miał szansę zrobić lub powiedzieć cokolwiek innego. Xander wycofał się nieco, gdy przykucnęliśmy obok Skyler, szepcząc: „Nie skrzywdzę cię, maleńka!”. Powoli podniosłem ją w stylu panny młodej. Zachlipała znowu, ale wtuliła się bliżej w moją pierś. Co sprawiło, że na naszych ustach zagościł mały uśmiech. — MAX! Krzyknąłem, wychodząc z jego gabinetu i kierując się z powrotem w stronę jadalni. Max zatrzymuje się tuż przed wejściem do jadalni, naprzeciwko mnie. — Alfa Jackson i Wataha Midnight Lake nie są już pod naszą ochroną. Wyjeżdżamy. Warknąłem na niego, idąc dalej w stronę drzwi wejściowych. Walczę też ciągle z Xanderem, który wciąż jest bardzo blisko powierzchni, chcąc wrócić i spuścić łomot Alfie Jacksonowi, tak po prostu dla zabawy. Max spojrzał na mnie, potem na dziewczynę w moich ramionach ze zmieszaniem. Coś musiało zaskoczyć po kilku sekundach, bo zaczął za mną podążać. Wyszedłem z domu i podszedłem do samochodu ze Skyler w ramionach. Max podbiega, otwiera tylne drzwi, bym mógł wejść, nie zdejmując rąk z cennego małego pakunku, który w nich trzymałem. Następnie Max obchodzi auto i wsiada na miejsce kierowcy. Rusza z piskiem opon, zjeżdżając podjazdem na drogę, kierując się z powrotem do naszej watahy, z powrotem do naszego domu.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 79

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

79 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ 4 - Alpha Mason – Jej Trzech Alfa Panów | Czytaj powieści online na beletrystyka