PUNKT WIDZENIA SKYLER
Budzi mnie chrapanie Katie prosto do mojego ucha. Zaśmiałam się cicho do siebie i powoli zsunęłam z łóżka, by jej nie obudzić, po czym udałam się do łazienki. Gdy skończyłam, wróciłam do sypialni i sprawdziłam godzinę; było wcześnie, ale nie 5:30 rano, o której wymagano ode mnie wstawania w domu; musiałam tam zawsze upewnić się, że śniadanie dla watahy jest zrobione i gotowe, by mogli się nażreć jak świnie o 7:00. Wzdycham, bo wiem, że teraz, skoro już nie śpię, nie ma szans, bym zasnęła ponownie, więc wchodzę do garderoby i wybieram coś z moich nowych ubrań. Zakładam bieliznę z pasującym biustonoszem, potem wybieram dopasowane czarne dżinsy i luźną fioletową bluzkę z długim rękawem.
Zadowolona z mojego nowego stroju, schodzę do kuchni, by zrobić sobie śniadanie. Wyjmując jajka i bekon z lodówki i szukając patelni, postanawiam, że zrobię niespodziankę Elijahowi i Cole'owi, zanosząc im również śniadanie. Wyciągnęłam trzy talerze, gdy tylko je znalazłam, a potem, kiedy w końcu namierzyłam patelnię po przeszukaniu niemal każdej szafki, włączyłam kuchenkę i zaczęłam smażyć bekon. Właśnie skończyłam bekon i zaczęłam jajka, gdy do kuchni weszły trzy chichoczące dziewczyny. Miałam w zwyczaju nie reagować, gdy ktoś wchodził do kuchni, kiedy gotowałam, bo kończyło się to zawsze wyzwiskami albo biciem bez wiedzy ojca czy brata, więc nie odwracam się, dopóki ta stojąca z przodu nie zaczyna mówić.
– Patrzcie dziewczyny, Alfy sprawiły nam nową niewolnicę kuchenną... Maxine? Alexis? Na co macie ochotę na śniadanie tego pięknego ranka?
– Och! Nie wiem, może jajka i bekon...
Wszystkie trzy się śmieją. Nie reaguję, bo znam ten typ i nie ma mowy, żeby ona i jej przyjaciółki jadły jajka i bekon. Za dużo tłuszczu...
– Och! Przepraszam, nikt mi nie powiedział, że mam gotować dla kogokolwiek poza sobą i Alfami... Jestem ich nową osobistą kucharką, nie gotuję dla puszczalskich z watahy.
Sama siebie zaskakuję, uśmiechając się do nich drwiąco i mówiąc to z pewnością siebie, sarkazmem i odrobiną charakteru, o którego posiadanie się nie podejrzewałam, dopóki nie spędziłam trochę czasu w towarzystwie Katie. Następnie kontynuuję nakładanie usmażonych jajek i bekonu na trzy talerze. Pierwsza dziewczyna podchodzi do mnie o kilka kroków, warcząc.
– Za kogo ty się uważasz, żeby tak do mnie mówić?! Jestem przyszłą Luną i będziesz robić to, co ci każę, a to oznacza zrobienie mi i moim przyjaciółkom zdrowego śniadania.
Alice warknęła w mojej głowie, chcąc nauczyć tę zdzirę tego i owego o tym, kto tu naprawdę rządzi, oraz wściekła na sugestię, że tamta jest w jakikolwiek sposób związana z którymkolwiek z moich partnerów. Walczę z Alice i ignoruję dziewczynę, chwytając tacę i zaczynając układać na niej trzy talerze, by zanieść je na górę do Elijaha i Cole'a. Ta dziewczyna jednak nie wydawała się zbyt zadowolona z tego, że ją ignoruję, więc podeszła bliżej, chwyciła tacę i pchnęła ją w moją klatkę piersiową, sprawiając, że upadłam do tyłu na podłogę. Bez wątpienia będę miała kilka oparzeń na piersiach od gorącego jedzenia, zanim uda mi się usunąć wszystkie jajka i bekon z mojej bluzki i spod niej... Trzy dziewczyny po prostu stoją i wybuchają śmiechem.
– Jen! Maxine! Alexis! Co tu się dzieje?
Seksowny męski głos warknął, gdy do kuchni za plecami dziewczyn wszedł ktoś, kto wydawał się być kolejnym Alfą.
– Och! Nathan! Dobrze cię widzieć z powrotem. Właśnie uczyłam nową niewolnicę kuchenną... to znaczy pomoc kuchenną, kto tu rządzi.
Dziewczyna, która pchnęła we mnie tacę, mówi to, odwracając się twarzą do mężczyzny stojącego teraz w drzwiach kuchni. Następnie ominęła dwie pozostałe dziewczyny, podchodząc do niego i oplatając ramiona wokół szyi mężczyzny, Nathana.
– Jen! Ty, moja droga, bez względu na to, jak bardzo byś chciała, nie należysz w żaden sposób do wysokiej rangi w tym miejscu. Możesz z nimi sypiać, ale to nie czyni cię jedną z nich. Wiesz też, że nie traktujemy nikogo, bez względu na to, kim jest i jaką ma rangę, jakby był gorszy od nas... Nie mamy nowej pomocy kuchennej, Jen, a jest weekend, więc wiesz, że masz sama zorganizować sobie śniadanie...
Nathan warczy, odplątując jej ramiona ze swojej szyi i zmuszając ją do cofnięcia się. Podczas gdy oni rozmawiają, kończę wyławiać bekon i jajka z bluzki i powoli podnoszę się z podłogi. Spoglądam w dół na bałagan na podłodze. Wzdycham do siebie i ruszam, by posprzątać bałagan, który spowodowała Jen. Myślałam, że jego uwaga jest zbyt skupiona na tej całej Jen, by przejmować się tym, co robię, ale nawet moje drobne ruchy sprawiły, że facet o imieniu Nathan przeniósł wzrok na mnie. Moje oczy spotykają się z jego zielonymi, które zmieniają się w lśniące złoto, a on warczy nisko i głęboko.
– PARTNERKA.
– Och! Nathan, tak długo czekałam, aż to powiesz!!
Mówi Jen, kładąc dłonie z powrotem na jego policzkach, próbując zmusić Nathana, by na nią spojrzał, podczas gdy wspina się na palce i go całuje.
– PARTNERKA.
Alice szepcze w mojej głowie, a potem skomli, gdy stoję jak wryta i patrzę, jak Jen znów oplata go ramionami i całuje raz po raz. Nie słyszę ani nie widzę, co dzieje się dalej, ani jaka jest odpowiedź Nathana, bo ruszam do tylnych drzwi. Otwieram je i wybiegam na zewnątrz. Przemieniam się, gdy wbiegam do lasu. Potrzebuję czasu, by to przemyśleć i zrozumieć, co to wszystko dla nas oznacza. Alice i ja zatrzymujemy się, gdy zwracam się do wnętrza siebie.
– Alice, kolejny Alfa jako partner, jak to możliwe? Czy zrobiłam coś źle? Czy jestem karana za to, co stało się z moją matką?
– Nie bądź głupia, Skyler! Mamy partnerów Alfów, bo same jesteśmy Alfą. Czego nie rozumiem, to dlaczego nasz partner pozwolił jej się dotykać i całować?
– Nie wiem, Alice. Może to jego dziewczyna. Alfy mogą mieć kogo chcą, kiedy chcą i mogą robić, co chcą... Ojciec mnie tego nauczył!
Alice przerywa połączenie, wiedząc, że mam rację. Dzieląc moje wspomnienia po naszej pierwszej przemianie, wydajemy z siebie długie, głośne wycie pełne smutku i zaczynamy biec dalej.
PUNKT WIDZENIA COLE'A
Budzę się gwałtownie, słysząc długie wycie smutku, które brzmiało bardzo podobnie do Skyler. Mam złe przeczucie i dreszcz przebiega przez moje ciało. Szybko wstaję z łóżka, wciągam dresy i wychodzę z pokoju, kierując się tam, gdzie ustaliliśmy, że Skyler może spać, jeśli nie będzie z jednym z nas. Nie zwracam uwagi na nic poza sprawdzeniem, co u Skyler, po czym wpadam na coś twardego i ląduję na tyłku. Patrzę w górę i widzę Elijaha siedzącego również na tyłku, w samych dresach, też zmierzającego do pokoju Skyler.
– Też to słyszałeś i czułeś?
– Tak, Skyler?
– Skyler!
Warknąłem nisko i zaśmiałem się trochę, tak jak Elijah. Pomagamy sobie wstać i obracamy się w stronę drzwi Skyler, widząc, że są otwarte, a w nich stoi Katie, przecierając zaspane oczy.
– Dajcie spokój, chłopaki, jest jeszcze wcześnie. Co się dzieje? – zapytała, ziewając ponownie.
– Czy Skyler jest w środku? – Elijah i ja zapytaliśmy jednocześnie.
– Nie, obudziliście mnie, robiąc ten hałas na korytarzu. Nie ma jej tutaj, z tego co widzę...
– Wiesz, gdzie ona jest?
– Niiie! – powiedziała Katie, akcentując słowo, po czym kontynuowała: – Może się obudziła i zgłodniała, powinniście sprawdzić kuchnię.
Schodzimy po schodach do kuchni. Gdy się zbliżamy, słyszymy Nathana krzyczącego na Jen i jej przyjaciółki. Próbowała nie raz przekonać mnie, żebym zabrał ją do łóżka, i zrobiłem to raz, gdy byłem młodszy, ale byłem tak pijany, że niewiele pamiętam. Nie zdziwiłbym się, gdyby Xander chciał się po prostu zabawić, a ona była jedyną dostępną.
Jest jedną z tych, których nie mogę się zmusić, by dotknąć ponownie, zwłaszcza na trzeźwo; nie sądzę nawet, by Xander zabrał ją do łóżka jeszcze raz; ona chce czegoś, czego nigdy byśmy jej nie dali. Zabierałem inne kobiety do łóżka, a przynajmniej do łóżka w jednym z pokoi gościnnych. Moje łóżko jest tylko dla mojej partnerki. Jen nie ma odpowiedniego podejścia i myśli tylko o sobie, więc nigdy nie byłaby dobrą Luną, na pewno nie w tej watasze.
– JEN! Gdybyś była moją partnerką, nazwałbym cię tak dawno temu, kiedy skończyłaś osiemnaście lat... A TERAZ ZLAZŁ ZE MNIE!! MAXINE! ALEXIS! POMÓŻCIE JEN POSPRZĄTAĆ TEN BAŁAGAN!
Nathan krzyczy, odrywając ręce Jen od swojej szyi i odpychając ją. Jego wilk, Xaiden, wypływa na powierzchnię.
– Ale Nathan, od tego jest nowa pomoc...
– Jaka nowa pomoc? Nie widzę nikogo poza waszą trójką.
Gdy Jen i jej przyjaciółki robią, co im kazano, i sprzątają bałagan na podłodze, Elijah opiera się o framugę drzwi kuchennych ze skrzyżowanymi ramionami i odzywa się do Nathana:
– Hej, Nathan! Wcześnie wróciłeś. Widziałeś Skyler?
Odwraca uwagę od Jen i jej przyjaciółek i staje twarzą do nas, odpowiadając:
– Tak, to było tylko proste ponowne podpisanie kontraktów sojuszniczych i o ochronie. Potem to była tylko kwestia pozbycia się małej grupy natrętnych samotników, którzy nękali watahę. Nic wielkiego!
Nathan marszczy brwi, pytając:
– Kim jest Skyler?
– To nasza partnerka! Znalazłem ją i przywiozłem do domu dwa dni temu – mówię, wychodząc zza pleców Elijaha z uśmieszkiem.
– Zgaduję, że to była ta dziewczyna leżąca na podłodze, którą Jen i jej przyjaciółki tutaj nękały, kiedy wszedłem. To wyjaśnia też, dlaczego Jen powiedziała, że mamy nową pomoc.
– Dobra, więc gdzie ona teraz jest?
– Wybiegła tylnymi drzwiami, po tym jak Xaiden przejął kontrolę, powiedział coś, a potem oddał mi sterowanie, gdy Jen mnie pocałowała.
Wtedy czuję szarpnięcie na łączu myślowym watahy. Otwieram swoje i czuję, że Elijah i Nathan robią to samo, gdy Alexander, nasz trzeci w hierarchii i Główny Wojownik, mówi z pilnością:
– ALFY!! Na wschodniej granicy są samotnicy walczący z małą szarą wilczycą!
– Jesteśmy w drodze, Alexander. Pomóż jej, jak tylko możesz, i nie pozwól jej odejść.
– Tak jest, Alfy!
Wszyscy warczymy głośno i wybiegamy tylnymi drzwiami. Zeskakujemy ze schodów, przemieniając się w locie i lądując na czterech łapach. Nie zatrzymujemy się, biegnąc w stronę wschodniej granicy. Mam złe przeczucie, że wilczyca, o której mówił Alexander, to nasza Skyler.
















