– Wszyscy wiedzą, po co wróciłeś. Chcesz żerować na rodzinie Vance’ów, chcesz naszych pieniędzy, prawda?!
– Dawno zostałeś wydziedziczony i wyrzucony z domu, niewdzięczna kanalio! Rodzina Vance’ów nie ma z tobą nic wspólnego! A teraz won!
Przybrani rodzice Kaelena wstali i celując palcem w jego nos, zaczęli obrzucać go wyzwiskami.
Bezczelność rodziny Vance’ów w przeinaczaniu faktów była wręcz nie do pomyślenia.
Cóż za rozczarowanie!
Sądził, że po sześciu latach okażą choć cień skruchy, tymczasem stali się jeszcze bardziej zajadli.
Zabrali mu wszystko, okaleczyli go i zniszczyli mu reputację, a teraz odwracali kota ogonem, obarczając go całą winą.
Rodzina Vance’ów nie miała w sobie ani krztyny współczucia.
Leon podszedł do Kaelena, mierząc go z góry wzrokiem pełnym wyższości. – Heh! Czy po powrocie nie zależy ci tylko na kasie?
Klap!
Leon rzucił na ziemię kartę kredytową i uniósł stopę, potrząsając swoim skórzanym butem. – Czubek mojego buta jest brudny. Wyliż go do czysta, a milion na tej karcie będzie twój!
Jego słowa wywołały kolejną falę śmiechu. Tłum patrzył na Kaelena niczym na psa.
– O rany! Milion? To aż nadto na jego koszty utrzymania. Założę się, że go wyliże!
Diana skrzywiła się drwiąco.
– Na kolana! – ryknął Leon, widząc, że Kaelen mierzy go lodowatym wzrokiem. – Już, liż mój but!
Kaelen patrzył na niego chłodno, milcząc.
– Na kolana!!!
Leon podbiegł do Kaelena i naparł na jego ramiona, próbując zmusić go do klęknięcia, lecz ten nawet nie drgnął.
– Powiedziałem: na kolana!!!
Leon wysilał się z całych sił, by przygwoździć go do ziemi.
– Giń!
Kaelen nagle spoliczkował Leona w twarz, posyłając go w powietrze na niemal osiem metrów.
W sali zapadła głucha cisza. Słychać było nawet przelatującą muchę!
Niewiarygodne!
Wszyscy członkowie rodziny Vance’ów zamarli z osłupienia.
Co Kaelen właśnie zrobił?
Czy jednym uderzeniem powalił Leona na ziemię?
Tup!
Leon właśnie próbował się podnieść, gdy Kaelen nastąpił na niego, przygwoździł do ziemi i przeszedł nad nim.
Widząc zbliżającego się Kaelena, Harlan instynktownie cofnął się o krok.
Kaelen wszedł na scenę i poprawił statyw mikrofonowy.
Wszyscy patrzyli na niego, zastanawiając się, co zamierza zrobić.
– Słuchajcie uważnie...
– Z pewnością pamiętacie, co wydarzyło się sześć lat temu, prawda? Ze względu na miłość i opiekę, jakiej doświadczyłem od rodziny Vance’ów w dzieciństwie, daję wam miesiąc na to, byście uklękli przede mną na trzy dni i trzy noce, żałując za swoje grzechy!
– Pamiętajcie, dotyczy to każdego członka rodziny Vance’ów!
– Jeśli w ciągu miesiąca nikt się nie zjawi, konsekwencje będą proste – przysięgam, że wymażę każdego z was, którzy tu dziś stoicie!
Głos Kaelena był niski i głęboki.
Gdy jednak skończył, tłum wybuchnął gromkim śmiechem.
– Czy w więzieniu odebrało mu rozum? Co za bzdury opowiada ten pyszałek?
– Rodzina Vance’ów to obecnie potęga w North Alder. On jest tylko zwykłym kryminalistą. Czy zniszczenie nas to nie jakaś mrzonka?
– Chyba mu mózg odjęło!
...
– Pamiętajcie, że moja cierpliwość jest ograniczona. Macie tylko miesiąc! Oczywiście możecie zebrać swoje siły i kontakty, by ze mną walczyć! Będę czekał.
Kaelen natychmiast się oddalił, ignorując drwiny tłumu.
– Zatrzymaj się, ty bękarcie! Czy pozwoliłem ci odejść?
Ben, przybrany ojciec Kaelena, chciał go zatrzymać.
– Ben, puść go! – powiedział Harlan. – Dzisiaj jest wielki dzień. Nie chcę tu rozlewu krwi!
Obawiał się konsekwencji, jakie mogłoby to wywołać, gdyby ta wielka osobistość to zobaczyła.
– Dokładnie! Będzie jeszcze mnóstwo okazji, by się nim zająć!
– Ma szczęście, że ta szycha jest już w drodze!
W ten sposób Kaelen opuścił salę pod czujnym okiem setek ludzi.
Gdy Kaelen wyszedł, Harlan zapytał z niepokojem: – Jaycob, gdzie jest ten ważny gość? Jeszcze go nie ma?
Jaycob wyglądał na oszołomionego. – Zgodnie z czasem powinien tu być już dawno. Pozwól, że zapytam...
Po wykonaniu telefonu Jaycob pobladł. – Tato, ta szycha tu była, ale już odjechała.
– Co? Był tutaj?
– Powiedział, że rodzina Vance’ów to banda niewartych uwagi, głupich świń!
– Rozumiem. Musiał odejść wściekły, widząc raban, jaki wywołał ten gówniarz!
– Pomyślał pewnie, że rodzina Vance’ów go znieważyła!
Harlan trząsł się z wściekłości. – Ten gówniarz jeszcze za to zapłaci!
Tlum zareagował podobnie.
Kaelen zrujnował wspaniałe święto rodziny Vance’ów!
Wkurzył tę wielką osobistość!
To oznaczało odcięcie rodziny Vance’ów od szansy na sięgnięcie nieba!
Kaelen Vance jest doprawdy przekleństwem tej rodziny!
W tamtej chwili rodzina Vance’ów chciała obedrzeć Kaelena ze skóry.
W szczególności jego przybrani rodzice, brat i szwagierka nienawidzili go do szpiku kości. – Jeszcze popamiętasz, Kaelen!
Po opuszczeniu hotelu Crystal Palace kolejną osobą, którą Kaelen zamierzał odnaleźć, była jego żona, Freya Dalton.
W tym życiu nie był nic dłużny ani rodzinie Vance’ów, ani swoim przyjaciołom czy kolegom z klasy. Jedyną dłużniczką była Freya.
Trafił do więzienia już drugiego dnia po ślubie, przez co Freya straciła dobre imię. To skazało ją na sześć lat życia w samotności.
Ta kobieta dźwigała na swoich barkach zbyt wiele przez te sześć lat.
Ale teraz, gdy wróciłem, wezmę cię za rękę i razem podbijemy świat!
Po długim wahaniu Kaelen nacisnął dzwonek do drzwi.
Stuk!
Młoda kobieta upuściła telefon na ziemię, gdy tylko otworzyły się drzwi.
Przyjrzawszy się bliżej twarzy Kaelena, Freya zalała się łzami.
– Freya, szybko, odbierz paczkę i wracaj do środka. Zaraz zaczyna się bankiet rodzinny! Twój dziadek zamierza dziś wieczorem rozstrzygnąć sprawę twojego zamążpójścia. Nie wywiniesz się z tego!
– Tak! Szybko się ubieraj! Twój dziadek zamierza wyswatać cię z kimś innym!
Z wnętrza dobiegły głosy rodziców Freyi.
– Freya, wróciłem! – powiedział podekscytowany Kaelen, chcąc objąć ją ramieniem, lecz Freya odtrąciła jego dłonie.
– Po co wróciłeś? Już dawno o tobie zapomniałam...
Głos Freyi załamał się od łez.
Chwilę później ze środka wybiegli jej rodzice, Warren i Brenda, z przerażeniem na twarzach.
– Jak śmiesz tu wracać? Czy ty wiesz, ile krytyki spadło na naszą rodzinę przez ciebie? A zwłaszcza na Freyę. Czy wiesz, ile wycierpiała przez ostatnie sześć lat? – wyrzucał mu ojciec Freyi, Warren.
W tym samym czasie jej matka, Brenda, zaczęła popychać Kaelena. – Powinieneś wiedzieć, że wasz związek przestał istnieć w chwili, gdy trafiłeś za kratki! Jesteś kryminalistą! W North Alder jesteś nikim więcej niż rynsztokowym szczurem! Przychodząc tutaj, tylko narażasz Freyę na niebezpieczeństwo!
Oczywiście Kaelen doskonale wiedział o cierpieniach Freyi w ciągu ostatnich sześciu lat, w tym o jej odmowie ponownego zamążpójścia ze względu na niego.
Kaelen przybrał poważną minę. – Tym razem wróciłem na dobre. Nigdy więcej nie opuszczę Freyi. Zapewnię jej świetlaną przyszłość i sprawię, że cały świat będzie należał do niej!
Deklaracja Kaelena wywołała u Warrena i Brendy salwy śmiechu.
– Spędziłeś sześć lat w więzieniu. Jak zamierzasz zapewnić Freyi przyszłość? – zapytał z drwiną Warren.
– No właśnie! Gębą? – wtrąciła Brenda. – Gadanie bzdur też ma swoje granice!
Kaelen mimo to się uśmiechnął. – Nie martwcie się. Odzyskam to, co straciłem przez te lata! W ciągu miesiąca zniszczę rodzinę Vance’ów!
– Kaelen! – Tym razem nawet Freya nie mogła już słuchać tych bzdur. – Czy możemy zejść na ziemię? Nie obchodzi mnie, że dopiero co wyszedłeś z więzienia. Czy nie możesz po prostu zacząć od nowa, stąpając twardo po ziemi? Wierzę, że kiedyś uda ci się odbić od dna, ale nie możesz po prostu rzucać słów na wiatr. Czy ty w ogóle wiesz, jak potężna jest teraz rodzina Vance’ów? Poza tym dzisiejsze czasy bardzo różnią się od tych sprzed sześciu lat!
– Freya, uwierz mi – powiedział poważnie Kaelen. – Jednym słowem mogę sprawić, że rodzina Vance’ów padnie mi do stóp!
















