Korona Wygnańca: Jego bezwzględny powrót

Korona Wygnańca: Jego bezwzględny powrót

Autor: Alistair Vesper

Rozdział 6 Najdostojniejszy gość
Autor: Alistair Vesper
22 lip 2026
"No, no, proszę, kogo my tu mamy. Czyżby to Warren i jego zięć kryminalista?" Wraz z tymi drwinami nadszedł Orson i pozostali, niosąc w rękach torby z prezentami: wykwintnym winem, dzikim żeń-szeniem, herbatą i tym podobnymi podarunkami. Plan rodziny Daltonów był prosty — przypodobać się Bogu Wojny tak bardzo, jak to tylko możliwe. "Nie spodziewałam się, że przyjdziesz, Freya", powiedziała Melanie, podchodząc bliżej, a w jej głosie pobrzmiewała czysta ironia. "Gdzie twoje zaproszenie? Pokaż mi je. W dzisiejszych czasach łatwo kupić podróbki." Melanie, Preston i pozostali ani przez chwilę nie wierzyli, że Kaelen mógł zdobyć zaproszenie. Spójrzcie tylko na ich status, nie ma mowy, żeby dostali zaproszenie na taki bankiet! To było równie prawdopodobne, jak to, że świnie zaczną latać! "Ja..." Freya zawahała się, bo przecież w ogóle nie mieli żadnego zaproszenia. "No dalej. Co tak ukrywasz?" — Melanie zaśmiała się. "Nie mów mi, że wasze zaproszenie jest ze złota i nie mogę na nie nawet rzucić okiem?" Freya zamilkła z opuszczoną głową. "Warren, pokaż nam swoje zaproszenie!" — zażądał Orson, zauważywszy osobliwe zachowanie małżonków. "Tato, ja..." Warren wpadł w panikę. "Co? Nie usłuchasz nawet rozkazu własnego ojca? Pokaż mi je natychmiast!" — huknął Orson. Warren dyszał ciężko i nie miał innego wyjścia, jak tylko wyznać prawdę. "Tato, nie mamy zaproszenia... To Kaelen nas tu przyprowadził..." Gdy tylko to usłyszeli, Preston, Melanie i pozostali zaczęli się śmiać tak głośno, że aż rozbolały ich brzuchy. "Jesteś kompletnym idiotą!" — Orson zmierzył Warrena wściekłym wzrokiem. "Mieć takiego syna to czysty wstyd!" Czując na sobie kpiące spojrzenia i bezlitosny śmiech zgromadzonych, Warren poczuł kolejną falę wściekłości. Ostatnie resztki jego godności w oczach rodziny Daltonów ulotniły się bez śladu. Freya również w głębi duszy nienawidziła w tym momencie Kaelena, wiedząc, że stracili w oczach rodziny Daltonów jakikolwiek szacunek. "Co za bezczelność, przychodzić na bankiet bez zaproszenia!" "Powiem ci coś. Choćbyście nie wiem jak się starali, wasza rodzina nigdy nie przekroczy tej bramy!" — szydził Preston. "Chodźmy do środka, dziadku", powiedziała Melanie, trzymając Orsona pod ramię. "Nie pozwólmy, by stawali nam na drodze." "Masz rację. Sam fakt, że ich znamy, to wstyd." Rodzina Daltonów posłała Kaelenowi mordercze spojrzenia i pośpieszyła w stronę bramy. Warren już miał coś powiedzieć, gdy Kaelen rzucił spokojnie: "Tato, patrz. Oni nie wejdą." Przy wejściu do Willi Paradise stały dziesiątki ochroniarzy wynajętych do pilnowania porządku. Preston wyciągnął dwanaście zaproszeń i wręczył je strażnikowi. "Dla dwunastu osób, proszę." Powiedział to, prostując dumnie plecy. W końcu mało kto mógł wyciągnąć aż dwanaście zaproszeń naraz. Jednak w następnej sekundzie ochroniarz oznajmił bez cienia emocji: "Państwo mają zakaz wstępu. Wasz udział w bankiecie został zablokowany!" "Co?" Preston i pozostali pomyśleli, że się przesłyszeli. "To niemożliwe! Riley, sekretarz z Urzędu Miasta, osobiście dostarczył nam te zaproszenia wczoraj!" — oponował Orson. Preston przybrał wyniosłą minę. "To jest moje zaproszenie. Wpuść mnie w tej chwili! Nie wiesz, z kim zadzierasz!" *Pac!* Nagle pałka spoczęła na głowie Prestona. "Nie rozumiesz po ludzku? Macie zakaz wstępu! Muszę wam to wytłumaczyć siłą?" Widząc pałkę wycelowaną w swoją głowę, Preston tak się wystraszył, że niemal posikał się w spodnie. Jednak czując na sobie wzrok tak wielu ludzi, zebrał się na odwagę i odgryzł: "Spróbuj mnie tylko dotknąć! Czy ty w ogóle wiesz, kim jestem? Zażądaj rozmowy z twoim przełożonym!" *Bęc!* Ochroniarz powalił go na ziemię jednym uderzeniem pałki. Preston całkowicie się posikał, a rodzina Daltonów zamarła z przerażenia. "Na co jeszcze czekacie? Wynocha!" — warknął ochroniarz. Rodzina Daltonów pomogła Prestonowi wstać i rzuciła się do ucieczki. "Miałeś rację. Nie wejdli." Warren był zszokowany sceną, która rozegrała się na jego oczach. W tym momencie Kaelen uśmiechnął się i ujął dłoń Freyi. "Powinniśmy iść do środka!" "Nie rób tego! Przecież nas tam zabiją. Jak mamy wejść, skoro Preston i reszta nie zdołali przejść nawet przez kontrolę?" — powiedzieli Warren i Brenda, cofając się ze strachu. Delikatne ciało Freyi również drżało. "Tak, naprawdę możemy tam wejść? Przecież nawet nie mamy zaproszenia!" "Czy nie mówiłaś, że dasz mi jeszcze jedną, ostatnią szansę? Skąd będziesz wiedzieć, jeśli nie spróbujesz?" — Kaelen uśmiechnął się łagodnie. "Dobrze, ufam ci!" — Freya mocno ścisnęła dłoń Kaelena. "Panowie strażnicy!" — rozległ się głos Melanie, gdy cała czwórka zbliżyła się do punktu kontrolnego. "Choć należą do rodziny Daltonów, mój dziadek już dawno wyrzucił ich z domu! Nie mają z nami nic wspólnego!" "Tak, panowie. Oni nie mają nic wspólnego z rodziną Daltonów", dodał Orson spanikowanym głosem. "Proszę nie mieć do nas pretensji!" Kaelen obejrzał się i uśmiechnął z drwiną. Co za bezduszne istoty! Gdy dotarli do punktu kontrolnego, Freya wręcz zamknęła oczy. Szczerze mówiąc, wolałaby dziś umrzeć, niż zostać upokorzona. Warren i Brenda czuli dokładnie to samo. Orson i reszta nie odeszli. Ukrywali się w oddali, chcąc zobaczyć, jak Warren i jego rodzina robią z siebie pośmiewisko. "Witamy pana Vance'a wraz z rodziną! Są państwo naszymi najznamienitszymi gośćmi. Zaproszenia nie są wymagane!" Słysząc to, Freya otworzyła oczy i zobaczyła dziesiątki ochroniarzy stojących w dwóch rzędach, salutujących im z szacunkiem. Jakby trafili do krainy czarów, Freya i jej rodzice ruszyli w głąb Willi Paradise. Orson i pozostali, którzy czekali na zewnątrz na darmowe widowisko, osłupieli z wrażenia. "Oni... Oni weszli? Jak to w ogóle możliwe?" Prawdę mówiąc, widząc niedowierzanie na twarzach członków rodziny Daltonów, Freya i jej rodzice poczuli się jak w siódmym niebie. Warren rozejrzał się wciąż nie dowierzając. "To było takie proste. Jak to zrobiłeś, Kaelen?" Dopiero wtedy poczuli, że ich zięć na coś się jednak przydaje. Przynajmniej zdołali zmazać plamę po upokorzeniu, którego doznali. Brenda uśmiechnęła się. "Kaelen miał przecież dawniej znajomości w North Alder, prawda?" "Ma mama rację. Mam przyjaciół", odpowiedział Kaelen. Freya spojrzała na Kaelena podejrzliwie. Miała przeczucie, że sprawa nie jest aż tak prosta. Niemal żaden z jego przyjaciół nie wyciągnął do niego ręki, gdy wpadł w kłopoty. Wręcz przeciwnie, wielu z nich chętnie go jeszcze pogrążało... Czy ktoś teraz naprawdę by mu pomógł? W willi Freya i jej rodzice uważali na każdy swój ruch. W końcu przy takiej okazji nie mogli sobie pozwolić na stłuczenie czegokolwiek ani na urażenie kogokolwiek. "Freya, czy to ty? Co ty tu robisz? Czy moje oczy mnie nie mylą?" Nagle zza ich pleców dobiegł zaskoczony głos. Oczy Freyi przepełniły się obrzydzeniem, gdy zobaczyła zbliżającą się osobę. Cztery idące w ich kierunku osoby były ubrane w smokingi i poruszały się z iście królewską manierą. Mężczyzną na przedzie był Darren Johns, syn prezesa Apex Group. Od dawna pożądał Freyi, oferując nawet miliony za to, by poszła z nim do łóżka, lecz ona pozostawała nieugięta. W akcie zemsty Darren doprowadził dobrze prosperującą firmę Freyi do bankructwa. "A dlaczego miałoby mnie tu nie być?" — zapytała zimno Freya. Darren zmierzył Kaelena wzrokiem od stóp do głów. "Czy to ten twój mąż kryminalista? To on cię tu wprowadził?" Następnie pochylił się bliżej Freyi i zaśmiał się obleśnie. "Nie obchodzi mnie, jak się tu dostaliście, ale z moimi wpływami mogę odesłać twojego męża z powrotem za kratki na dekadę albo dwie!" Freya wierzyła, że Darren jest do tego zdolny, biorąc pod uwagę jego środki i możliwości. "Czego chcesz?" — Freya spojrzała na niego czujnie. "Jeśli tylko obiecasz, że dotrzymasz mi towarzystwa, przysięgam, że dam mu spokój! W przeciwnym razie na pewno dopilnuję, żeby znów tam trafił!"

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 Najdostojniejszy gość – Korona Wygnańca: Jego bezwzględny powrót | Czytaj powieści online na beletrystyka