Siedząc przed toaletką, Celia milczała, czekając, aż wizażystka skończy nakładać jej makijaż.
Jej oczy były pozbawione życia, a w głowie miała pustkę. Wszystko wydawało się pozbawione celu i jałowe.
Nagle drzwi otworzyły się i do środka wpadła jej matka, Helena. Gdy zobaczyła rozczochrane włosy Celii i jej długą szarą marynarkę, która współgrała z szarym wyrazem jej twarzy, natychmiast wpadła we wściekłość.
— Sterlingowie już tu są. Dlaczego jeszcze się nie przebrałaś?
Celia poprawiła okulary w czarnych oprawkach na nosie i odwróciła się do matki. Wyglądała na przygnębioną. — Mamo, naprawdę chcesz to zrobić? Naprawdę chcesz, żebym wyszła za mąż za narzeczonego mojej siostry?
To prawda. Dzisiaj był jej ślub.
A człowiekiem, za którego wychodziła, był narzeczony jej starszej siostry.
Helena czuła, że popełnia wielki błąd, a jej twarz pobladła z niepokoju.
Sterlingowie czekali na zewnątrz. Gdyby dowiedzieli się, że panny młode zostały podmienione w ostatniej chwili, wybuchłby ogromny skandal. Jeden prosty błąd mógł zniszczyć całą ich rodzinę!
Helena ze strachem spojrzała w stronę drzwi. Następnie podeszła do Celii i uklękła na ziemi. W jej oczach pojawiły się łzy. — Celio, wiem, że nie chcesz tego układu. Ale błagam cię. Twoja siostra zasługuje na coś lepszego. Nie możemy pozwolić, by wyszła za tego człowieka i zrujnowała sobie życie. Jesteś jej siostrą. Dlaczego po prostu jej nie pomożesz!
Zrezygnowane oczy Celii stopniowo stawały się zimne. Nie mogli pozwolić, by jej siostra wyszła za tego człowieka i zrujnowała sobie życie, więc wysyłali ją, by zajęła miejsce siostry.
A czy nie bali się, że jej życie również zostanie zrujnowane?
Celia spojrzała na kobietę klęczącą przed nią. Czy ktokolwiek uwierzyłby, że ta kobieta jest jej własną biologiczną matką?
Choć Helena była jej rodzoną matką, faworyzowała dzieci zmarłej byłej żony jej ojca do tego stopnia, że potrafiła hazardowo igrać z życiem własnej córki.
Helena doskonale wiedziała, że narzeczony siostry Celii jest brzydki i impotentem, ale i tak chciała, żeby Celia za niego wyszła.
Zza drzwi dobiegały błagania służącej. — Pani, Sterlingowie są na górze.
Helena stała się jeszcze bardziej niespokojna. — Celio, proszę...
— Dobrze. Przestań. — Celia nie wyciągnęła ręki, by pomóc Helenie wstać z ziemi. Powiedziała obojętnie: — Wstawaj. Pójdę.
Tym razem naprawdę straciła wszelką nadzieję związaną z tą rodziną.
Skoro jej własna biologiczna matka o nią nie dbała, dlaczego miałaby winić innych ludzi?
Otwierając drzwi, zobaczyła grupę nieznajomych ochroniarzy stojących na korytarzu. Byli zimni i poważni, patrzyli na nią beznamiętnie.
A więc to byli ludzie, których Sterlingowie wysłali, by ją odebrali.
Wychodziła dziś za mąż za kogoś bez ceremonii i bez pana młodego.
— Chodźmy — powiedziała i pierwsza skierowała się prosto na dół. Nie obchodziło jej, czy ktokolwiek przyszedł ją pożegnać.
Wyszła na zewnątrz i wsiadła bezpośrednio do Mercedesa, który po nią przyjechał.
Rodzina Sterlingów była najbogatszą i najbardziej wpływową rodziną w Veridia City. Ich jedyny spadkobierca, Julian Sterling, został oszpecony i stał się impotentem po tym, jak porwano go ponad dziesięć lat temu.
Od tamtej pory nie pojawiał się publicznie. Nikt nie wiedział, jak wygląda, ale krążyły plotki, że jest brutalny i potworny. Mówiono też, że żadna kobieta wysłana do jego domu nie wyszła z niego żywa.
Był narzeczonym jej siostry, a teraz jej mężem.
Celia oparła się o okno i patrzyła bezmyślnie na zewnątrz, podczas gdy jej serce rozpadało się na miliony kawałków.
Nie ma większego smutku niż ból serca spowodowany zdradą własnej rodziny.
Nawet jeśli był diabłem, nie miało to znaczenia. Musiała tylko zaspokoić potrzeby swojej rodziny, spełnić ich życzenia.
Jej własna matka porzuciła ją na rzecz potwora, bez cienia troski czy żalu.
Była na tym świecie zupełnie sama.
…
Po przyjeździe do willi Juliana, ochroniarze zaprowadzili ją do pokoju, po czym wszyscy wyszli.
Celia rozejrzała się po pomieszczeniu, ale nikogo nie widziała. Nie było go tutaj.
Usiadła na łóżku i westchnęła. Nie wiedziała, co stanie się z jej życiem.
Dopiero gdy niebo za oknem stało się całkowicie czarne, drzwi otworzyły się ponownie.
Celia odwróciła głowę i dostrzegła niewyraźnie wysokiego, silnego mężczyznę wchodzącego do środka.
Zamknął drzwi i zapalił światło.
Celia zasłoniła ręką oślepiający blask. Potem podniosła głowę, by przyjrzeć się mężczyźnie przed nią.
W pierwszej chwili zamarła.
Nie dlatego, że mężczyzna był przerażająco brzydki, ale dlatego, że był nieziemsko przystojny!
Był tak przystojny, że niemal oślepiało to jej oczy!
Ciemny garnitur opinał jego wysokie, umięśnione ciało. Jego długie nogi pewnie kroczyły w jej stronę.
Kontur jego twarzy był wyrazisty i idealny, niczym wykwintne dzieło sztuki.
Julian patrzył na Celię przez kilka sekund, lekko marszcząc brwi. — Bardzo brzydka.
Powiedział to spokojnym tonem, w jego głosie nie dało się wyczuć żadnych dodatkowych emocji.
Celia odwzajemniła spojrzenie z szokiem. Niewiele obchodziło ją to, że nazwał ją brzydką. Spojrzała na niego obronnie i zapytała: — Kim jesteś?
Kim był ten człowiek? I dlaczego wszedł do jej pokoju w pierwszą noc jej małżeństwa?
Jego atramentowe źrenice promieniowały surowym światłem, a głos był głęboki. — Nie wiesz, za kogo wyszłaś?
Gdy podszedł blisko, jego rześki oddech sprawił, że ciarki przeszły jej po plecach.
Jego potężna aura nieco ją przytłaczała, czuła ucisk w sercu. Mimo to wyprostowała plecy i powiedziała: — Oczywiście, że wiem. Człowiek, za którego wyjdę, nazywa się Julian Sterling!
Julian usłyszał te słowa, a ostrość w jego oczach stopniowo ustąpiła, zastąpiona śladem zrozumienia. Kolejna kobieta, która uwierzyła w plotki, skazana na małżeństwo z „brzydkim i niesprawnym” mężczyzną.
Jednak w porównaniu z innymi kobietami, jej wyraz twarzy wydawał się zbyt spokojny. To zaciekawiło Juliana.
Uśmiechnął się, zachowując pewność siebie. — A więc jesteś moją bratową? Jestem Nolan, kuzyn Juliana. Domyślam się, że w noc poślubną nikt nie chce być z takim wrakiem człowieka, nawet ty!