W jej uszach rozbrzmiał gwałtowny i ciężki oddech mężczyzny. Tak właśnie Seraphina Stirling poznała, że znów śni.
Ostatnio co noc dręczył ją ten sam sen, w którym dzieliła namiętne uniesienia z tajemniczym mężczyzną.
W słabo oświetlonym domu Seraphina nie mogła go wyraźnie dostrzec. Zarys jego twarzy sugerował szlachetne, ostro zarysowane rysy. Seraphina uniosła dłoń, by go dotknąć. Chciała wiedzieć, czy to rzeczywistość, czy tylko marzenie senne.
Mężczyzna ujął jej wyciągniętą rękę w swoją. Szepnął jej do ucha, niemal przekornie: „Prezent dla ciebie”.
Przed jej oczami pojawił się pierścionek z brylantem.
Tajemniczy mężczyzna mocno zacisnął pierścionek między ich złączonymi dłońmi. Potem kochał się z nią w stanie bliskim szaleństwa, wypierając wszelkie myśli z jej głowy. Intensywność tego doznania była nieziemska, ostatecznie rozwiewając wątpliwości Seraphiny.
To musi być sen!
Seraphina obudziła się gwałtownie, ociekając wodą po bezlitosnym chluśnięciu zimnym strumieniem. Oszołomiona, usiadła na łóżku i starła wilgoć z twarzy.
„C-co wy dwie wyprawiacie?” – wykrztusiła.
Jej macocha, Priscilla Carmichael, i przyrodnia siostra, Vivian Stirling, wymieniły złowieszcze spojrzenia. Obie kobiety miały na twarzach triumfujące uśmiechy.
Priscilla skrzyżowała ramiona na piersi i spojrzała chłodno na Seraphinę.
Powiedziała: „Zemdlałaś na bankiecie rodziny Stirling, Seraphino. Lekarz cię zbadał i potwierdził, że jesteś w ciąży. Masz zaledwie osiemnaście lat, a już obarczasz się bękartem. Co za wstyd! Jesteś niczym więcej niż zwykłą zdzirą!”
Seraphina spochmurniała i gwałtownie pokręciła głową. „To niemożliwe. Nie mogę być w ciąży”.
Nagle przypomniała sobie o pierścionku wiszącym na łańcuszku na jej szyi. Czyżby to jednak nie był sen?
Jej oczy zwęziły się w nagłym zrozumieniu, posłała wściekłe spojrzenie spiskującym kobietom.
„To wasza sprawka? Musiałyście mnie wystawić!”
Priscilla zawsze podawała jej szklankę mleka w te noce, gdy wierciła się przez sny o namiętnym kochaniu. Musiała dosypać do mleka środków odurzających.
Zrozpaczona Seraphina nie mogła znieść myśli o tym, co wydarzyło się po wypiciu odurzonego napoju Priscilli. Łzy udręki spłynęły jej po policzkach.
Vivian uniosła brew i zakpiła: „A więc jednak masz jeszcze jakieś szare komórki. Załatwiłyśmy ci starego pryka. Dobrze ci się spało z tym sześćdziesięciolatkiem? A może miał siedemdziesiątkę? Haha!”
Kpiny Vivian wyprowadziły Seraphinę z równowagi. Chwyciła poduszkę i zaczęła okładać nią tę podłą parę.
„Wy wstrętne baby! Czekajcie, aż was dopadnę!”
Seraphina rzuciła się na obie kobiety. Wyrwała Vivian solidną garść włosów, sprawiając, że tamta skrzywiła się z bólu.
Wtedy dwaj ochroniarze postąpili naprzód i obezwładnili Seraphinę. Priscilla i Vivian odetchnęły z ulgą.
Wściekła z powodu incydentu z włosami, Vivian splunęła, a jej twarz pociemniała: „Wiesz, Seraphino, ten stary grzyb powiedział, że poprosi o twoją rękę, jeśli zajdziesz w ciążę. Niestety, uciekł, zamiast dotrzymać słowa. Jesteś bardziej bezwartościowa, niż myślałam. Nawet staruch wolał kopnąć cię w tyłek”.
Seraphina szarpała się, by wyrwać się z uścisku ochroniarzy. Mierzyła macochę i siostrę morderczym wzrokiem, gotowa rzucić się na tę nikczemną parę. Żelazny uścisk strażników jej na to nie pozwalał.
Priscilla wyciągnęła nóż i syknęła do Vivian: „Po co strzępisz na nią język? Kiedy ona zginie, ty zostaniesz najstarszą córką rodu Stirling i prawowitą dziedziczką ich majątku”.
Z tymi słowami Priscilla uniosła nóż i zbliżyła się do Seraphiny. Nie mogąc się uwolnić, Seraphina krzyknęła: „Pomocy! Ratujcie mnie!”
Jej błagania pozostały bez odpowiedzi. Nikt nie przyszedł jej z ratunkiem.
Priscilla pchnęła ją bez litości, zostawiając w kałuży krwi. Dopiero wtedy ochroniarze puścili Seraphinę. Czuła absolutną agonię, gdy osunęła się bezsilnie na podłogę.
Posłała nienawistne spojrzenie Priscilli i Vivian, przysięgając w duchu, że nigdy nie daruje im tej zbrodni.
Priscilla zaśmiała się szyderczo: „Viv, nikt ci już niczego nie ukradnie. Twój dziadek też przestanie faworyzować innych”.
Zarechotała złowieszczo, po czym wydała polecenie ochroniarzom: „Pozbądźcie się ciała”.