Wszyscy weszli do windy, by wjechać na osiemdziesiąte ósme piętro.
Ding!
Freya czuła, jak serce łomoce jej ciężko i niespokojnie w piersi, gdy winda dotarła na osiemdziesiąte ósme piętro.
Łup, łup, łup...
Jednak w następnej chwili, gdy tylko przekroczyli próg windy, wszystkich obsypał deszcz kolorowego, błyszczącego konfetti.
– Sto lat, sto lat... – Rozległa się urodzinowa pieśń. Ku ich zaskoczeni
















