„Nie poddałam wczoraj trytona dalszym badaniom. Wierzę, że wysoce inteligentne stworzenia, takie jak syreny, mogą uciekać się do radykalnych środków pod wpływem wzburzenia, nawet do samobójstwa.
Musiałam zapewnić mu bezpieczeństwo. Poproszę załogę statku o pomoc w przygotowaniu dużego akrylowego zbiornika na wodę.
Ilekroć myślę o jego spojrzeniu, przechodzą mnie dreszcze. Muszę być pierwszą osobą, która rozwikła tę zagadkę...”
Gdy pisałam w pamiętniku, usłyszałam pukanie do drzwi kabiny.
Natychmiast zamknęłam zeszyt i wsunęłam go pod kołdrę. Nie chciałam, żeby Korgan wiedział o moich zapiskach.
Poszłam otworzyć drzwi i poczłapałam z powrotem do łóżka, udając, że dopiero co się obudziłam.
Korgan chwycił mój zraniony wczoraj palec i zaczął odkażać go wacikiem.
— Ała! Robisz to specjalnie! — krzyknęłam.
Korgan zignorował moje niezadowolenie i powiedział: — Ostrzegam cię, nie zbliżaj się do trytona sama. Jeśli przyłapię cię na tym za moimi plecami, pożałujesz!
Mówiąc to, uszczypnął mnie w ranę na palcu w ramach ostrzeżenia.
— Jakby to miało się stać! Nie widziałeś, jak mnie wczoraj zaatakował? Po co miałabym podchodzić do niego sama, zwłaszcza że jestem taka bojaźliwa?
Dopiero wtedy poluzował uścisk na moim palcu. Ale w następnej sekundzie zapędził mnie w róg pokoju; nasze twarze dzieliły zaledwie centymetry.
— Kaelen, prowadzisz bardzo niebezpieczną grę, jeśli mi się sprzeciwiasz. Musisz wiedzieć, że załoga tego statku podlega mojej władzy.
Nie wierzyłam w ani jedno słowo Korgana. Był tylko profesorem, jakby był do czegoś takiego zdolny.
Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. — Jeśli zamierzasz mi coś zrobić, proszę bardzo. Wtedy będę mogła odwiedzić trytona, kiedy skończymy.
Korgan na chwilę znieruchomiał z zaskoczenia, po czym przyciągnął mnie do siebie. Moje całe ciało było przyciśnięte do jego ciała, czułam nawet jego oddech.
Zaczęłam się szarpać ze strachu, nie wierzyłam, że mówi poważnie. Jednak jako kobieta, nie mogłam równać się z nim siłą.
W tamtej chwili przeklęte oczy Korgana były chciwie wlepione w moją twarz. Jego dłonie faktycznie zaczęły się błąkać, unieruchamiając mnie w miejscu.
Mój profesor naprawdę traktował mnie w ten sposób...
Ale to nie był czas na szok. Nie mogłam pozwolić, by sprawy potoczyły się w tym kierunku.
Natychmiast uniosłam trzy palce i przysięgłam: — Dobrze, dobrze. Przysięgam, że nie odwiedzę trytona na własną rękę, tylko mnie puść!
Dopiero wtedy Korgan mnie puścił, choć wciąż trzymał mnie w narożniku i patrzył na mnie z góry, próbując wyczuć, czy kłamię.
Jego oddech był krótki i przyśpieszony — było oczywiste, że jest podniecony i nawet nie próbował tego ukryć.
Nachylił się nawet, by dźgnąć mnie swoją erekcją w krocze, chcąc mnie zastraszyć.
Z wierzchu wydawałam się przerażona i patrzyłam na niego z błagalnym wyrazem twarzy.
Ale w rzeczywistości byłam rozczarowana. Nawet jego siła blada w porównaniu z siłą trytona.
„Niech to szlag! Dlaczego myślę o tym w takiej chwili!”
Korgan w końcu wyszedł. Po południu nawet mnie nie niepokoił.
Jednak wspomnienia idealnej twarzy trytona i jego twardego, potężnego ogona raz po raz odtwarzały się w moim umyśle.
Jakbym była pod wpływem jakiejś magii, byłam zdeterminowana, by dokładnie zbadać i przeanalizować tę istotę.
O drugiej nad ranem, w porze, gdy ludzie są najbardziej wyczerpani, zeskoczyłam z łóżka bezszelestnie jak kot. Uznałam, że Korgan i pozostali smacznie śpią.
Chwyciłam świetlik i skutecznie przedostałam się do sekcji pod pokładem, gdzie trzymano trytona.
Gdy otworzyłam drzwi kabiny, zobaczyłam go unoszącego się bezgłośnie w przezroczystym zbiorniku. Jego długie włosy, przypominające wodorosty, falowały wokół niego; wyglądał jak król czekający na przybycie gości.
Dźwięk otwieranych drzwi wyrwał go z odrętwienia i utkwił we mnie swój wzrok. Jakby czekał na mnie przez cały ten czas.








![Ocalony przez Alfę: Blizny Noaha [MM]](https://cos.ficspire.com/2026/03/27/2f8b2936c0ba4205abe3cbe5f4a6913c.jpg?imageMogr2/crop/160x200/gravity/center)







![Ocalony przez Alfę: Blizny Noaha [MM]](https://cos.ficspire.com/2026/03/27/2f8b2936c0ba4205abe3cbe5f4a6913c.jpg?imageMogr2/crop/64x96/gravity/center)