Naznaczona przez Króla Otchłani

Naznaczona przez Króla Otchłani

Autor: Grace Simmons

Rozdział 5: Wspiąłem się na brzuch
Autor: Grace Simmons
5 cze 2026
Zbiornik nie był oświetlony, więc poza zarysami nie widziałam wyraźnie jego twarzy. Mimo to czułam, jak jego spojrzenie mnie śledzi. To spojrzenie sprawiło, że zadrżałam, a moje nogi stały się jak z lodu, niezdolne do wykonania kolejnego kroku. Tryton zdawał się czytać w moich myślach, bo nagle poczułam, jakby zachęcał mnie do podejścia bliżej. Musiał zamknąć oczy, bo przestałam czuć to przerażające spojrzenie. Zebrałam się na odwagę i ruszyłam w stronę sylwetki w zbiorniku. Tryton w zbiorniku unosił się spokojnie, wyglądał, jakby spał. Przeszywający wzrok, który czułam wcześniej, musiał być tylko wytworem mojej wyobraźni. Gdy podeszłam bliżej, mogłam mu się lepiej przyjrzeć. Na jego skórze zdawała się znajdować lśniąca błona ochronna, kusząc mnie, bym jej dotknęła. Przez ściankę z przezroczystego akrylu wyobrażałam sobie, jaka w dotyku byłaby jego skóra. Właśnie wtedy zauważyłam głęboką ranę na jego prawym ramieniu! Widać było nawet kość. Sądząc po kształcie rany, wyglądała na spowodowaną przez rekina. To mnie zaniepokoiło. Biorąc pod uwagę, że otrzymał tak dużą dawkę środków usypiających, musiał być bardzo słaby. Nic dziwnego, że był taki cichy i spał tak spokojnie. W tych okolicznościach rana tego stopnia mogła go zabić. Nie mogłam powstrzymać radości, że zabrałam ze sobą apteczkę. Bez słowa wspięłam się na pokrywę zbiornika. Gdy to zrobiłam, tryton również przesunął się w moją stronę. To sprawiło, że zaczęłam podejrzewać, iż zrobił to celowo. Teraz tryton znajdował się tuż pod moimi stopami. Widziałam, że rana na jego ramieniu stała się blada od zbyt długiego przebywania w wodzie. Upewniłam się, że pistolet ze środkiem usypiającym jest bezpieczny w kaburze u mojego boku, i postanowiłam otworzyć pokrywę zbiornika. „Kaelen, musisz się uspokoić! To twój pierwszy raz tak blisko żywego trytona. Nie może być mowy o błędzie!” — skarciłam się w duchu. Uklękłam na jedno kolano i wpatrywałam się w otwór, w którym mogła zmieścić się tylko jedna osoba. Zgodnie z oczekiwaniami, tryton powoli wystawił głowę ponad powierzchnię wody. Mój umysł stał się pusty, gdy wstrzymałam oddech. W końcu jego cały tors unosił się nad wodą, a krople pryskające przy tym ruchu padały na mnie. Czułam się jak zahipnotyzowana, gdy mój wzrok powoli przesuwał się od jego mięśni brzucha ku twarzy. Twarz ta była przystojna ponad wszelki opis. Gdybym miała oceniać go według ludzkich standardów, uznałabym go za mieszankę różnych grup etnicznych. Jednak nie istniała ludzka rasa o wyglądzie będącym tak doskonałym połączeniem dzikości i elegancji. Jego twarz nie była po prostu ładna — ona mnie oszołomiła. Jego oczy niosły ze sobą głębię oceanu, a spojrzenie było okrutne. Kąciki jego ust zaczęły wykrzywiać się pod kątem, jakby ze mnie drwił. Gdy wpatrywałam się w niego bezmyślnie, jego ramiona sięgnęły już krawędzi otworu w zbiorniku. Jego potężna górna część ciała uwięziła mnie w swoim cieniu. Krople wody spływały po nim i kapały na mnie. Z zaskoczenia upuściłam świetlik do zbiornika. Nagła ciemność sprawiła, że sytuacja stała się jeszcze bardziej przerażająca. Chciałam wstać i cofnąć się o krok. Jednak straciłam równowagę i poślizgnęłam się, lądując twardo na tyłku. Znajoma woń ze snu unosiła się wokół mnie, sprawiając, że mój wzrok stał się nieostry w tym i tak już mrocznym pomieszczeniu. Właśnie wtedy coś mokrego i śliskiego chwyciło mnie za nogi. „To zimne i śliskie uczucie. To dłonie trytona!” Trzymając mnie za nogi, podciągnął się do góry, a jego długie, mokre włosy przemoczyły moje ubranie. Byłam przerażona. Chwyciłam pistolet ze środkiem usypiającym u boku, czekając na szansę do strzału. Ale wtedy tryton przestał się na mnie wspinać, gdy dotarł do wysokości mojego brzucha! Jego wzrok padł na obszar poniżej mojego pępka, jakby patrzył na świeży i smaczny kawałek ryby. Powietrze stanęło w miejscu. „Jak to możliwe? Czy tryton pomylił mnie z jedzeniem i chce zjeść najbardziej miękką część mojego ciała?” Wtedy przyszło mi do głowy jeszcze gorsze przypuszczenie. „Obszar poniżej mojego brzucha to krocze, czy on...” Krzyknęłam na siebie w myślach, nie odważając się kontynuować tego toku rozumowania.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 5: Wspiąłem się na brzuch – Naznaczona przez Króla Otchłani | Czytaj powieści online na beletrystyka