Niepostrzeżenie sięgnęłam po pistolet ze środkiem usypiającym, który miałam za pasem, gotowa, by go wyciągnąć i do niego strzelić.
To nie był sen. Jak mogłam pozwolić, by skrępowała mnie tak lubieżna istota?
Nagle chrapliwy głos przemówił…
– Vra-x-os.
– Vra-x-os.
Byłam pewna, że głos należał do trytona, a chrypka brzmiała tak, jakby nie odzywał się od bardzo dawna.
„Czy ten tryton próbuje się ze mną porozumieć?
O mój Boże! Czy jestem pierwszym człowiekiem w historii, który rozmawia z syreną?”
Byłam tak podekscytowana, że zapomniałam o niebezpieczeństwie, które jeszcze przed chwilą mi groziło. Zebrałam w sobie siły, by się podnieść, tak aby nasze oczy znalazły się na tym samym poziomie.
Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, jak naiwna byłam. Wyraz tej przystojnej twarzy bez wątpienia świadczył o tym, że się ze mną drażnił.
Ale nie chciałam się poddawać. Pozwoliłam sobie na uspokojenie i przemówiłam powoli: – Hej, panie Trytonie, nie mam złych zamiarów. Po prostu zobaczyłam ranę na twoim ramieniu i chciałam ją opatrzyć.
Nawet wskazałam na ranę.
Ale tryton nie zareagował. Wciąż ściskał moje nogi swoimi mokrymi dłońmi, nie wykazując żadnych oznak rozluźnienia uścisku.
Próbowałam się opierać i uwolnić nogi z jego chwytu.
Ale moje wysiłki poszły na marne. Nie mogłam wyrwać się z jego objęć, a szamocząc się, rozdarłam własne spodnie — on zaś po chwili gapił się z ciekawością na podartą część garderoby.
„Czy trytona interesują moje spodnie?”
Gdy trybiki w mojej głowie na chwilę się zatrzymały, opuścił głowę i przyłożył twarz do moich ud! Naprawdę czułam, jak jego lodowaty nos ociera się o moją skórę!
Następnie wziął głęboki wdech, jakby rozkoszował się zapachem róży w pełnym rozkwicie.
Moja twarz przybrała jasny odcień czerwieni. Nie mogłam dłużej się oszukiwać.
„Czy ten tryton do mnie zaleca?
Gdybym była syreną, to byłaby bardzo romantyczna scena.
Ale ja jestem człowiekiem, a on bestią. Jak możemy robić coś takiego?”
Byłam przerażona, gdy zobaczyłam, jak zanurza twarz głębiej w moim kroczu. Jego cała twarz była praktycznie przyklejona do moich ud.
Nawet nie zorientowałam się, kiedy jego dłonie opuściły moje kostki i zaczęły przesuwać się w stronę ud.
Jakby zniewolona klątwą, nie mogłam się poruszyć; mogłam jedynie patrzeć, jak ociera się o mnie niczym zwierzę w rui.
Następnie uniósł głowę, by spojrzeć na mój zakłopotany wyraz twarzy.
Oblizał wargi, jakby pragnął więcej, a jego usta wygięły się w szelmowskim uśmieszku.
Wtedy, zanim zdążyłam zareagować, znów wsunął głowę między moje nogi, niepewnie ocierając się o moją skórę.
Ten lodowaty, a zarazem śliski dotyk zdawał się wysyłać dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa. Nie potrafiłam stwierdzić, czy byłam przerażona, czy zachwycona, i mogłam tylko drżeć, gdy fale dreszczy przepływały przez moje ciało.
Właśnie gdy szarpałam się, próbując uciec, tryton podniósł wzrok — jego oczy były szkarłatne.
Głuchy szum odbijał się echem w mojej głowie. Ta bestia była całkowicie naga, a jej spojrzenie przepełniały pierwotne żądze.
Nie zorientowałam się, kiedy całkowicie wyczołgał się ze zbiornika, ale wiedziałam na pewno, że by mnie tam wciągnął, gdybym niczego nie zrobiła!
Użyłam całej siły, by ugryźć się w język, żeby zacząć myśleć trzeźwo.
Wykorzystując ten krótki przebłysk jasności umysłu, wyciągnęłam pistolet usypiający w prawej dłoni i strzeliłam mu w ramię.








![Ocalony przez Alfę: Blizny Noaha [MM]](https://cos.ficspire.com/2026/03/27/2f8b2936c0ba4205abe3cbe5f4a6913c.jpg?imageMogr2/crop/160x200/gravity/center)







![Ocalony przez Alfę: Blizny Noaha [MM]](https://cos.ficspire.com/2026/03/27/2f8b2936c0ba4205abe3cbe5f4a6913c.jpg?imageMogr2/crop/64x96/gravity/center)