Sekretne trojaczki Króla Alfy: Moja partnerka z drugiej szansy

Sekretne trojaczki Króla Alfy: Moja partnerka z drugiej szansy

Autor: Emilyyyyy

2. Porwany
Autor: Emilyyyyy
14 cze 2026
Seryna „Doktor Rutherford?” – zawołała mnie Bridget, odrywając moją uwagę od akt pacjentów, które trzymałam w dłoni. „Mąż czeka na panią przy recepcji”. „Dziękuję, Bridget”. Skinęłam głową z wdzięcznością i uporządkowałam dokumenty, zanim wyszłam mu naprzeciw. Rogan i ja mieszkamy razem od nieco ponad dwóch lat. On czyni mnie szczęśliwą. Po Cormacu inni faceci wydawali się tacy sami, ale nie Rogan. Jest wygnanym wilkiem, a nasza więź była niemal natychmiastowa. Przez chwilę, nawet pośród chaosu, odnalazłam szczęście. Stał tam ze swoim promiennym uśmiechem, łagodnymi dołeczkami w policzkach i wyraźnie zarysowanymi mięśniami brzucha pod eleganckim ubraniem, a wokół niego były nasze... jego dzieci. Zeke, Cade i Dax. Moje trzy małe urwisy, mające po 6 lat. „Mama!” – cała trójka krzyknęła niemal jednocześnie, biegnąc w moją stronę. Małe, pulchne rączki oplotły mnie ze wszystkich stron. „Spokojnie, chłopcy!” – ostrzegł Rogan, podchodząc do nas i opierając się o ladę recepcji. „Witajcie, moi kochani!” – przywitałam ich z szerokim uśmiechem. „Co wy tutaj robicie?” Trzy pary małych błękitnych oczu zwróciły się ku mnie. „Mamo, zapomniałaś?” – zapytał pierwszy Cade płaczliwym tonem. Zrobiłam zdziwioną minę. „Mówiłem wam, że zapomni!” – fuknął Dax, puszczając moją talię i splatając ramiona na piersi. „Nie, nie zapomniała!” – upierał się Zeke, wciąż trzymając się mojego fartucha lekarskiego. „Nasze urodziny, mamo!” Zaśmiałam się cicho i sięgnęłam do kieszeni fartucha. „Oczywiście, że nie zapomniałam o najważniejszym dniu w moim życiu! Chciałam to zachować na później, ale skoro już tu jesteście...” Wyjęłam trzy srebrne naszyjniki z wisiorkami w kształcie wilków i osadzonymi w nich kamieniami księżycowymi. Moje dzieci urodziły się jako alfy i zaczynały już przejawiać swoją moc. To było dla nas zbyt niebezpieczne; musiałam ukrywać je tak bardzo, jak to tylko możliwe, a te kamienie, które dostałam od pewnej wiedźmy, miały być naszą ochroną. Cormac nie może się o nich dowiedzieć. Nigdy. Uklękłam, zrównując się z nimi wzrostem. „Woah!” – wykrzyknął Zeke, puszczając mnie tylko po to, by za chwilę znów objąć. „Uwielbiam go, mamo!” „Zawsze je noście! Dzięki nim będziecie bezpieczni i chronieni” – szepnęłam, uśmiechając się i ściskając jego pucołowate policzki, na co odpowiedział mi szerokim szczerbatym uśmiechem. Wziął naszyjniki z moich rąk i odwrócił się, by rozdać je braciom. Zeke jest najstarszy i być może najbardziej „dojrzały” z całej trójki. Wiedzieli już, że jesteśmy wilkołakami i że musimy trzymać nasz gatunek w tajemnicy. Od czasu do czasu pytali o ojca, ale udawało mi się zmieniać temat. Wszystko stało się stosunkowo łatwiejsze, gdy pojawił się Rogan. Nomadyczny wilk bez watahy, z głosem nasyconym zewem alfy, który dołączył do rodziny wilków bez stada w odizolowanym miasteczku w Teksasie. „Skończyłam na dziś. Idziemy do domu?” – odezwałam się w końcu, patrząc na Rogana. Nie był moim przeznaczonym partnerem, ale wybrałam go, ponieważ on wybrał mnie. „Czekałem, aż to powiesz” – odpowiedział, całując mnie w policzek. Opuściliśmy szpital i udaliśmy się do baru, gdzie zamówiliśmy jedzenie i świętowaliśmy urodziny trójki malców. W drodze do domu zasnęli na swoich siedzeniach. Gdy tylko zaparkowaliśmy, znajomy zapach wypełnił moje nozdrza. Poczułam chwilową lekkość, która jednak prysnęła, gdy coś silniejszego i twardszego osiadło we mnie. To były wilki z Lycoris Ridge. Spojrzałam na Rogana, zanim zdążył otworzyć drzwi, i chwyciłam go za rękę. „Jeszcze nie wychodź” – szepnęłam. „W domu ktoś jest”. Jego oczy rozbłysły krwistą czerwienią, a kły wysunęły się z dziąseł. „Ja się nimi zajmę” – powiedziałam, na co Rogan posłał mi zdziwione spojrzenie. „Są z Lycoris Ridge... Protokół 1” – dodałam w końcu. „Jesteś pewna?” – zapytał, zaglądając przez okno do salonu. Protokół 1 był jedną z zasad bezpieczeństwa dotyczących moich dzieci. „Nie czuję w środku więcej niż trzech osób, poradzę sobie bez trudu”. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu na te słowa, mimo napiętej sytuacji. „Jestem pewna, ta trójka jest zawsze priorytetem. Zabierz ich do Delli, zajmie się nimi przez kilka godzin. Gdy będzie bezpiecznie, wyślę ci wiadomość” – powiedziałam, po czym nacisnęłam przycisk i wyskoczyłam z samochodu. „Gdy tylko tam wejdę, zabieraj ich stąd. Rozumiesz?” Skinął głową, choć w jego oczach malował się smutek. Spojrzałam na tylne siedzenie, czując, jak serce ściska mi się w piersi. „Powiedz im, że miałam nagły przypadek w szpitalu czy coś w tym stylu. I powiedz, że też ich kocham”. Posłał mi blady uśmiech. „Kocham cię, Seryno Rutherford. Zaopiekuję się chłopcami. Uważaj na siebie”. Mój dom miał specjalną izolację akustyczną ze względu na ciągłe wycie moich szczeniąt, więc moja rozmowa z Roganem nie została usłyszana. Skinęłam głową i wzięłam głęboki oddech, wchodząc do środka jak gdyby nigdy nic. Zostawiłam buty przy wejściu, a klucze na komodzie, udając, że nie zauważam ich obecności w moim domu. Gdy tylko zapaliłam światło, stanęłam twarzą w twarz z Vance'em siedzącym w moim fotelu. Za nim stali Barrett i Kurtis, stanowiąc dla niego wsparcie. Udawałam zaskoczenie, wydając cichy okrzyk i kładąc rękę na piersi, udając przyspieszony oddech, by serce mi mocniej zabiło. „Panno Seryno! Dawno się nie widzieliśmy!” – powiedział tak naturalnie, jakby oddychał. „Co robicie w moim domu?” – zapytałam opryskliwie, obchodząc pokój, by stanąć przed nimi. „To wtargnięcie!” Roześmiał się. „Przepraszam, ale pani obecność jest wymagana w Lycoris Ridge. Alfa Daxon jest bardzo chory i potrzebuje pani pomocy. Przyjechałem po panią”. Ton Vance'a nie brzmiał na radosny. „Nie łączą mnie już żadne więzi z waszą watahą. Myślałam, że wyraziłam się jasno, kiedy odchodziłam i zerwałam więź, czyż nie?” – starałam się, by mój głos brzmiał spokojnie i poważnie. „Przykro mi z powodu zdrowia Alfy Daxona, ale nie chcę nigdzie jechać. Jeśli to była wasza wielka motywacja, proszę, zrezygnujcie teraz i opuśćcie mój dom”. Wskazałam na drzwi, nakazując wyjście. „Nie chcę mieć nic wspólnego z tamtym miejscem! Wynocha!” Wstał, manifestując swoją dominację i pokazując, jak łatwo jego potężna postura może mnie przytłoczyć. Nawet w wilczej postaci nie dorównałabym mu wielkością. „Pani odmowa nie jest akceptowana” – powiedział spokojnie, podchodząc do mnie i zmuszając do zrobienia dwóch kroków w tył, prosto na solidną pierś Barretta. Kiedy on się tam znalazł? „Mówiłem Cormacowi, że dobrowolnie pani nie przyjdzie, ale on jest królem i upiera się, że to właśnie pani uratuje Alfę Daxona”. „Nie idę. Dlaczego więc wciąż tu jesteście?” – odcięłam się, próbując odsunąć się od nich obu. Ręce Barretta unieruchomiły mnie w miejscu. „Ponieważ muszę panią zabrać” – powiedział Vance, zmniejszając dystans między nami. „Bez względu na sposób”. Zanim zdążyłam zareagować, dopadł mnie. Jedną ręką przycisnął moje ramię, z łatwością unieruchamiając moje ciało, a drugą przycisnął wilgotną szmatkę do mojego nosa. Ostry zapach przypalonego mięsa towarzyszył dotykowi. Cholera, Tojad. To ziele osłabia każdego wilkołaka, a wymieszane z chloroformem miało osłabić także moją ludzką stronę. Dlaczego jego to nie parzy? Krzyknęłam przez materiał, czując, jak ból wypełnia mi oczy. Barrett podtrzymał mój tułów, gdy stałam się na tyle bezwładna, by można mnie było wlec bez oporu, choć wciąż byłam świadoma. „Przepraszam, Seryno”. To było ostatnie, co usłyszałam przed utratą przytomności.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

2. Porwany – Sekretne trojaczki Króla Alfy: Moja partnerka z drugiej szansy | Czytaj powieści online na beletrystyka