– Jesteś tylko pionkiem, Addie. Zastępstwem dla kobiety, która naprawdę ma serce – głos Killiana był zimny jak lód, a jego uścisk na jej posiniaczonym ramieniu jeszcze bardziej się zacieśnił. Głos Addie drżał, jej blond włosy były w nieładzie rozsypane na poduszce. – Nigdy nie prosiłam o to małżeństwo, Killianie. Nigdy nie chciałam być twoją ofiarą. – Ofiarą? – zaśmiał się, a był to szorstki, przeszywający dźwięk. – Patrzyłaś, jak tonę, podczas gdy Sera mnie ratowała. Wmanewrowałaś się do tego domu, a teraz będziesz żyć w piekle, które sama zbudowałaś. Odtrącił ją z wyraźnym obrzydzeniem. Addie leżała tam, złamana i upokorzona, patrząc, jak mężczyzna, którego niegdyś kochała, wychodzi w noc. *** Zmuszona do zimnego małżeństwa bez miłości z mężczyzną, który nią gardzi, Addie Vance jest więźniem w rezydencji Sterlingów. Killian Sterling, potężny spadkobierca imperium, wierzy, że Addie to wyrachowana manipulatorka, która lata temu zostawiła go na śmierć w jeziorze. Zaślepiony kłamstwami jej przyrodniej siostry, Sery, Killian traktuje Addie wyłącznie z okrucieństwem, zamieniając ich noc poślubną w koszmar obojętności i bólu. Zdradzona przez ojca i wrobiona w tragedię, której nie popełniła, Addie zostaje ostatecznie porzucona i wysłana do mrocznego miejsca. Wszyscy myślą, że słaba blondynka została zniszczona. Sześć lat później Addie powraca. Nie jest już dziewczyną wierzącą w bajki; teraz jest zimną, genialną siłą, z którą trzeba się liczyć. Wróciła, by odzyskać godność i kawałek po kawałku zniszczyć imperia Vance’ów i Sterlingów. Teraz Killian uświadamia sobie ogrom swoich błędów i desperacko pragnie, by znów na niego spojrzała. Ale Addie skrywa tajemnicę, która na zawsze zburzy świat Killiana. Czym jest ten sekret? Czy Addie wybierze ścieżkę zimnej zemsty, czy też człowiek, który ją złamał, zdoła w końcu zasłużyć na prawo, by znów ją kochać?

Pierwszy Rozdział

PUNKT WIDZENIA ADDIE Ręce mi drżą, gdy stoję przed lustrem i patrzę na swoje odbicie; niemal nie rozpoznaję samej siebie. Spoglądają na mnie przerażone, szeroko otwarte oczy, a koronka sukni ślubnej dusi mnie i drażni skórę. Ciężar decyzji, której nigdy nie podjęłam, spoczywał na moich barkach niczym ogromny ładunek; przygniatał mnie, czyniąc nieszczęśliwą. Tak, byłam nieszczęśliwa, ponieważ to nie tak wyobrażałam sobie swoje życie. Za drzwiami pokoju wszyscy byli zajęci; trwały gorączkowe przygotowania do mojego ślubu. Słońce lśniło na trawnikach, goście wchodzili do wielkiej sali balowej, ale tutaj, w tym pokoju, mój świat właśnie legł w gruzach. – Zrobisz to dla rodziny, Addie – w moich myślach wciąż brzmiał zimny, ostry głos ojca. Mówił z taką lekkością, jakby moje życie było jedynie pionkiem w jego grze. Moja macocha i przyrodnia siostra Sera przyglądały się temu w milczeniu, a ich oczy lśniły satysfakcją, jakby to była chwila, na którą czekały od zawsze. – To Sera powinna mieć na sobie tę suknię – mruczę ledwo słyszalnie. Ale wiem, dlaczego tak nie jest. Wybór nie należał do mnie, ani nawet do Killiana. To było życzenie jego dziadka – człowieka niezwykle majętnego i potężnego, który wybrał mnie ze względu na cechy, które rzekomo we mnie dostrzegł. Drzwi za mną skrzypią, a ja sztywnieje. Nie muszę się odwracać, by wiedzieć, kto to jest. – Gotowa? – głos Sery, słodki, a jednocześnie jadowity, przerywa ciszę. Jej uśmiech jest zbyt idealny – taki, który zwiódłby każdego, kto nie znałby jej tak dobrze jak ja. Wchodzi do pokoju, a jej obcasy stukają o podłogę; każdy krok przypomina mi, że to jej Killian naprawdę pragnie i to ją kocha. W brzuchu mi się przewraca. Sera to „złote dziecko”, ulubienica wszystkich. Jest kobietą, którą Killian kocha, tą, której pragnął. Nie mną. A jednak to ja tu stoję, o krok od przyszłości związanej z mężczyzną, który mną gardzi. – Nie martw się, siostrzyczko – mówi Sera z udawaną troską, kładąc dłoń na moim ramieniu. – Killian się przekona. Zrozumie, kto tak naprawdę do niego pasuje. – Jej palce wbijają się lekko w moją skórę, co jest niemym ostrzeżeniem. Nic nie mówię. Słowa by mi teraz nie pomogły, a każda odpowiedź tylko pożywiłaby jej niecne plany przeciwko mnie. Unoszę podbródek, uspokajam oddech i wychodzę z nią z pokoju. *** *** *** *** ** Przyjechaliśmy do tętniącej życiem sali weselnej, w której huczało od szeptów i dźwięków instrumentów. W chwili, gdy weszłam, wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Idę wzdłuż nawy, a każdy krok wciąga mnie głębiej do więzienia, z którego nie ma ucieczki. Serce wali mi przy każdym kroku, ale przybieram odważną minę, nie zdradzając swojej słabości ani bólu. Killian stał przy ołtarzu. Miał sztywny wyraz twarzy, zaciśniętą szczękę i piorunował mnie wzrokiem. Jego ciemne oczy, niegdyś łagodne i pełne ciepła dla Sery, teraz, gdy spotkały moje, przepełnione były zimną furią. Zaciska pięści, jakby walczył z pokusą, by po prostu odejść. Czuję ciężar jego spojrzenia. On mnie nienawidzi. Widzę to w jego oczach, czuję w jego postawie. Ale nie mogę się wycofać. Po prostu nie mogę. Kiedy w końcu docieram do jego boku, nie bierze mnie za rękę. Zamiast tego wypowiada słowa przysięgi; każde słowo brzmi chrapliwie i gburowato, jakby był zmuszany do ich wypowiedzenia. – Czy ty, Killianie Sterlingu, bierzesz tę kobietę, Adeline Vance, za żonę? – pyta urzędnik. Kill waha się, a przeciągająca się cisza staje się nie do zniesienia. Jego nozdrza drgają i przez ułamek sekundy myślę, że może odmówić. Ale wtedy przemawia, a jego głos przesycony jest pogardą. – Tak. Chłód w jego głosie sprawił, że dreszcz przebiegł mi po plecach. Gardło mi się zaciska, ale zmuszam się do wypowiedzenia słów: „Tak”. Ceremonia dobiega końca, a ludzie klaszczą z podekscytowaniem. Kill na mnie nie czekał, nawet na mnie nie spojrzał. Ruszył przodem z wyprostowanymi plecami, zostawiając mnie samą przy ołtarzu. Jego obojętność była jak bolesny cios. Serce mi pęka, ale stoję niewzruszona. Najgorszy moment mojego życia właśnie się zaczął i mam nadzieję, że uda mi się go przetrwać. *** ** ** *** *** Tej nocy po ślubie siedzę w wielkiej, pustej sypialni, która ma być nasza. Suknia leży wokół mnie, będąc bolesnym przypomnieniem wszystkiego, co straciłam. Światło księżyca przesącza się przez zasłony, rzucając srebrne linie na pokój. Jednak jego łagodny blask w żaden sposób nie ogrzewa mojego złamanego i cierpiącego serca. Pukanie do drzwi zakłóca ciszę, którą się cieszyłam, a moje ciało lodowacieje, bo już wiem, kto to jest. Kill wchodzi, jego twarz jest twarda, nieprzenikniona. Przez krótką chwilę jego wzrok spoczywa na mnie; mrozi mnie spojrzeniem, zdejmując marynarkę. Jego ruchy są gwałtowne i niebezpieczne. Napięcie między nami wypełnia pokój niczym gęsta mgła, która mnie dusi. – Kill – szepczę, a mój głos drży pod ciężarem wszystkich pytań, których nie mam odwagi zadać. – Dlaczego… dlaczego to robisz? Przestaje się ruszać i w końcu na mnie patrzy, a jego wzrok jest groźny i ostry. – Nie udawaj niewiniątka, Addie – warczy, robiąc krok w moją stronę. – Wiedziałaś dokładnie, co robisz, kiedy zmanipulowałaś mojego dziadka, żeby wybrał właśnie ciebie. Jego oskarżenie uderza mnie niczym cios w żołądek, ale przełykam ból, zmuszając się do zachowania spokojnego głosu. – Nigdy tego nie chciałam – szemrzę, zaciskając dłonie na materiale sukni. – O nic nie prosiłam. Prycha, a dźwięk ten jest gorzki i szorstki. – Oszczędź sobie te kłamstwa. – Jego głos cichnie, staje się teraz niebezpieczny. – Jesteś taka sama jak twoja zmarła matka. Kłamczucha. Manipulatorka. Czułam ostry ból w sercu na te słowa, ale nie pozwalam mu dostrzec, jak głęboko mnie ranią. Podchodzi bliżej, jego obecność jest przytłaczająca. Nagle chwyta mnie brutalnie za ramię; jego uścisk jest mocny niczym z żelaza. – Dostałaś to, czego zawsze chciałaś, Addie – mówi, niemal szeptem. – Ale nie oczekuj ode mnie dobroci. Puszcza mnie, odpychając, jakby dotknięcie mnie napawało go obrzydzeniem. Bez słowa wypada z pokoju, trzaskając za sobą drzwiami. Stoję tam, trzęsąc się i wpatrując w czerwone ślady na moim ramieniu. Dotykam palcami tworzącego się siniaka; boli nie tylko skóra, ból sięga głęboko do wnętrza. Jak to się stało, że tu trafiłam? Jak to się stało, że wyszłam za Killa? Kiedyś byłam dziewczyną, która wierzyła w miłość, która zawsze wierzyła w odnalezienie księcia z bajki i szczęśliwe zakończenie. Miałam nadzieję na jasną i radosną przyszłość. Ale teraz jestem uwięziona w życiu, którego nigdy nie chciałam – uwięziona przez chciwość mojego ojca i intrygi Sery. Łzy płynęły mi swobodnie z oczu, ale je ocieram. Nie. Nie będę płakać. Nie teraz. Nigdy. Łzy nie pomogą mi przetrwać tego piekła. Odwracam się w stronę okna, patrząc na wielką, pustą noc za szybą. Gdzieś tam ludzie żyją swoim życiem, pełnym śmiechu i miłości. Ale nie ja. Jestem sama, uwięziona w tym małżeńskim piekle. Po raz ostatni spoglądam na siniaki na ramieniu, po czym kulę się na brzegu łóżka. Zmarznięta, samotna i zdruzgotana.

Odkryj więcej niesamowitych treści