Jestem wilczycą Volaną, celem Zła. Moja krew może zapewnić wieczne życie. Mój ojciec zamknął mnie, gdy miałam 10 lat. Zabił mojego wilka i próbował mnie zgwałcić. Bez wilka. Bez partnera. Bez nadziei. Aż Bastien zaproponował mi bycie jego partnerką kontraktową. Kiedy 3-letni kontrakt dobiega końca, jestem w ciąży. A jednak on zamierza mnie odrzucić. --- "Będę mamą!" Oddycham w błogiej niedowierze. Nie mogę się doczekać, żeby powiedzieć o tym Bastienowi. Uśmiecham się jak głupia odkąd wyszłam z gabinetu lekarskiego i ćwiczyłam dzielenie się wiadomościami podczas jazdy. Motyle trzepoczą mi w brzuchu, gdy wchodzę po schodach, a moje ciało pulsuje w oczekiwaniu. Ale ekstatyczny uśmiech znika z mojej twarzy, gdy tylko wchodzę do środka. Bastien już tam jest, czeka na mnie. Siedzi sam w zaciemnionym salonie, trzymając w dużej pięści szklankę z bursztynowym płynem, a jego przystojną twarz dominuje surowe zmarszczenie brwi. W końcu odzywa się: "Jutro poproszę ojca, żeby uruchomił procedurę naszej ceremonii odrzucenia." --- Jestem ciężarem Bastiena. Poślubia mnie z obowiązku. Ale kiedy odchodzę, żeby dać mu wolność, szaleje na moim punkcie. Kiedy spotykamy się ponownie, mówi, że mnie kocha.

Pierwszy Rozdział

Perspektywa Selene Jest ciemno. Nie widzę wolnej ręki Garricka, ale słyszę brzęk jego sprzączki od paska. On jest moim ojcem. Wyciąga skórzany pas ze spodni i rzuca go na bok, przy okazji uderzając jego końcówką o mój nagi brzuch. Stłumiony jęk wydobywa się z moich ust. "Nie…! Co robisz? Jesteś pijany! Wynoś się!" Jego szpony wbijają się w papierową skórę mojej szyi, a w powietrzu rozlega się pisk zamka, gdy rozpina spodnie. Fala paniki przebija się przez moją świadomość, gdy zaczyna rozrywać moje nogi. Burza dudni nad ciężkim oddechem Garricka, tworząc idealną ścieżkę dźwiękową dla mojej agonii. Łzy płyną mi z oczu, gdy kopiąc i szarpiąc się, próbuję się mu wyrwać. Ale nic nie uwalnia mnie z jego uścisku. Od śmierci mojej matki osiem lat temu, mój obłąkany ojciec trzyma mnie jako więźnia, każdego dnia zatruwając tojadem. Ciągle czekam na śmierć, każdego wieczoru kładę się do łóżka z pewnością, że nie doczekam wschodu słońca. Ale mój wilk, Luna, umarła pierwsza. Odeszła. Straciłam ją, moją jedyną przyjaciółkę i nadzieję. Nie jadłam ani nie piłam nic od wczoraj, ale nie wiem, dlaczego w ogóle się trzymam. Jaki jest sens przeżycia, jeśli mam żyć samotnie w tej brudnej celi? Kiedy widzę twardy pręt ciała między nogami mojego ojca, ogarnia mnie przerażenie. Nie ma szans, żeby to coś się we mnie zmieściło, to będzie czysta agonia. On ciągle rozrywa moje nogi, nieważne jak głośno krzyczę i kopię, ale wtedy mój gniew przezwycięża strach. Nie obchodzi mnie, dlaczego mi to robi, nie pozwolę mu na to. Nie będę tu leżeć i to znosić. Sięgam desperacko do jego twarzy, próbując podrapać jego płonące oczy. Z brutalnym szarpnięciem Garrick uderza moją głową o podłogę, oszałamiając mnie wystarczająco, by na chwilę mnie puścić i móc obydwiema rękami wymacać moje niedorozwinięte piersi. Jego szpony wbijają się w moją skórę, drapiąc po klatce piersiowej i w dół brzucha. Próbuję krzyczeć, ale nie wydobywa się żaden dźwięk. Garrick wydaje obłąkany chichot, wciskając palce między moje nogi i wpychając je do środka. "Nie!" Z trudem wydobywam z siebie głos, mój krzyk brzmi jak szept. "Nie możesz tego robić, jestem twoją córką! Nie obchodzi cię, co moja mama by o tobie pomyślała?" Garrick zamiera, a na jego twarzy przebija się zdziwienie przez pijackie zamroczenie. Mruga: raz, drugi. Kręcąc głową, szydzi: "Głupia dziewucha, nie jestem twoim ojcem." "Co?" Jestem w szoku. Jego słowa uderzyły mnie mocno. Nie puścił mnie, ale był na tyle rozkojarzony, że opóźnił swój atak. "Twoim ojcem był jakiś kundel z innego stada." Garrick warczy: "Twoja matka zaszła w ciążę z żonatym mężczyzną i musiała uciekać w hańbie." "Byłem na neutralnym terytorium, kiedy znalazłem twoją matkę, żebrzącą, bez grosza przy duszy w rynsztoku. Uratowałem jej nic niewarte życie i przyprowadziłem ją tutaj. Ożeniłem się z nią, adoptowałem jej bękarta i dałem jej dom. Była mi wszystko winna! A co dostałem w zamian?" Domaga się, plując z zębów. "Nic. Nigdy nie pozwoliła mi nawet dotknąć jej palcem! Robiłem wszystko, co mogłem, żeby udowodnić swoją miłość, ale ona nigdy nie mogła przejść do porządku dziennego nad faktem, że jestem Omegą." Szydzi ze mnie: "Jesteś taka sama jak ona. Volana, ale w przeciwieństwie do niej, jesteś moja." Wygląda tak obłąkańczo, że boję się, że może się całkowicie przemienić. "A ty nie masz prawa mówić nie!" Rzuca się na mnie, przykrywając moje ciało swoim. Adrenalina gwałtownie wzrasta w mojej krwi, a moje palce zaciskają się wokół szyjki butelki whisky obok mnie. "Idź do piekła! Jesteś chory!" Łup! Rozbijam ciężki dzban na jego głowie, zaciskając oczy, żeby chronić je przed deszczem odłamków zakrwawionego szkła. Garrick osuwa się na mnie w bezwładzie, a jego ciężar wyciska powietrze z moich płuc. Potrzebuję całej swojej siły, żeby zepchnąć jego duże ciało z siebie, ale udaje mi się. Odnajduję swoje nogi, potykając się w kierunku drzwi. Uciekam w noc, a mój umysł gorączkowo szuka jakiejkolwiek bezpiecznej lokalizacji. Nie zatrzymuję się, żeby zorientować się w sytuacji, moją jedyną myślą jest oddalenie się od Garricka jak najdalej. Poruszam się tak szybko, jak mogę, wpadając na jezdnię i zmuszając samochody do gwałtownego hamowania, żebym mogła przejść. Nie pozostaję niezauważona. Zaskoczone spojrzenia i zaniepokojone miny witają mnie z każdej strony. Wtedy, jak wizja ze snu, widzę twarz, którą rozpoznaję, zbliżającą się w blasku latarni. Śniłam o Bastienie Durandzie wiele razy przez ostatnie osiem lat. Wygląda o wiele starzej niż go pamiętam, ale nie sposób pomylić jego surowych rysów. Wysoki, szeroki, z ciemnymi blond włosami i wyrzeźbioną szczęką; łatwo zrozumieć, dlaczego wyobrażałam sobie, że jestem w nim zakochana jako dziecko. Jest synem i dziedzicem Alfy i zbliża się do mnie teraz z zatroskaną miną na twarzy. Srebrne oczy Bastiena świecą w ciemności, a jego dłonie wyciągnięte w geście uspokojenia, gdy się do mnie zbliża. Piorun uderza z głośnym trzaskiem, a upiorna iluminacja przekształca jego przystojną twarz w coś naprawdę złowieszczego. Jego ludzie rozpraszają się wokół mnie, a wszystkie moje dziewczęce fantazje znikają. To potężny wilk Alfa zbliża się do mnie, kolejny mężczyzna, który chce tylko mnie skrzywdzić. Kiedy się zbliża, jego głęboki głos wywołuje dreszcze na moim kręgosłupie, a jego uspokajające słowa padają na głuche uszy: "Spokojnie, mały wilczku." Tuż zanim jego palce dotykają mojej skóry, atakuję go w obronie. Blokuje moje pierwsze uderzenie, zaciskając dłonie wokół moich ramion, ale wydaje się niechętny do użycia jakiejkolwiek prawdziwej siły. Jego wahanie mnie ratuje, gdy wyrywam się z jego uścisku, bijąc i kopiąc, aż jestem wolna i rzucam się do sprintu. Przez jedną błogosławioną chwilę myślę, że mogę mieć szansę, a potem słyszę jego głos, tak gromki jak burza. "Złapać ją" - rozkazuje Bastien. "Teraz."

Odkryj więcej niesamowitych treści