Powietrze między nami jest naelektryzowane.
Reid się nie odsuwa. Ja też nie.
Cząstka limonki wciąż znajduje się między jego zębami, a jego usta wyginają się w ten irytujący, porozumiewawczy, cwaniacki uśmiech. Jakby już wygrał.
Próbuję udawać, że to właśnie nie posłało fali gorąca przez moje żyły.
Ale jego kciuk wciąż kreśli powolne, leniwe okręgi na mojej talii. Jego oddech wciąż ciepło muska moj
















