Dotknij Jej, a Zginiesz: Przysięga Północnego Alfy

Dotknij Jej, a Zginiesz: Przysięga Północnego Alfy

Autor: Chelsea

10 lat
Autor: Chelsea
27 lut 2026
Thane Dziesięć lat. Nie miesięcy, jak inni. LAT. Przez dziesięć cholernych lat była więziona przez obrzydliwe potwory. Dziesięć lat zamknięta w klatce, podczas gdy zmiennokształtni się nad nią znęcali. *„Chronić. Zabić ich wszystkich”* – Ronan głośno warczy w moim umyśle, napierając na barierę, próbując wymusić przemianę. Nienawidzę opuszczać tego pokoju, ale jeśli nad nim nie zapanuję, przemieni się na jej oczach, a to mogłoby zniweczyć ten niewielki postęp, jaki właśnie poczyniliśmy. *„Odpłacimy im za nią, za nich wszystkich. Jesteśmy blisko, Ronan”.* Ayla – samo imię jest piękne, ale blednie w porównaniu z jej prawdziwą urodą. Zobaczenie jej umytej było dla mojego organizmu absolutnym wstrząsem. Jest oszałamiająca, gdy nie jest poobijana i cała we krwi. Jej wspaniałe, morskie oczy wyryły się w mojej pamięci. Pragnienie, by zanurzyć palce w jej śnieżnobiałych włosach, było natychmiastowe. Skąd biorą się te uczucia? Tak, jest atrakcyjna, co jest niedopowiedzeniem, ale intensywność mojego pociągu do niej jest zaskakująca. Nie jest moją parą, a mając dwadzieścia osiem lat, wciąż mam czas na znalezienie swojej przeznaczonej, zamiast brać kogoś z wyboru. Pragnę prawdziwej więzi, takiej, jaką mieli moi rodzice. Tej miłości i szacunku do siebie nawzajem, które cię pochłaniają – a jeśli okaże się omegą, tym lepiej. Przepełnia mnie wściekłość, gdy wracam do domu watahy. Jak ktokolwiek mógł przetrwać tak długo w takich warunkach? Siła, jaką Ayla musi w sobie mieć, by wciąż oddychać, jest niepojęta i wątpię, by ona w ogóle zdawała sobie z tego sprawę. Wchodzę po frontowych schodach, gdy wpadam prosto na Dellę. Jestem zbyt wściekły, by teraz z nią zaczynać, ale staram się być uprzejmy, posyłam jej krótki uśmiech i zdawkowe powitanie, mając nadzieję, że szybko pójdę dalej. To nie tak, że nie lubię Delli. Chodziliśmy na randki i łatwo się z nią dobrze bawić, można by to nazwać układem friends with benefits, ale ona wie, że nie stworzę z nią związku, a mimo to ciągle naciska. Powinienem całkowicie to uciąć, ale mam swoje potrzeby, ona jest atrakcyjna i uwodzi mnie przy każdej okazji, wiedząc, że czekam na swoją parę. Rozpoczynanie związku nie byłoby uczciwe wobec żadnego z nas, zwłaszcza gdybyśmy musieli go kończyć z zaangażowanymi emocjami, jeśli jedno lub oboje z nas znajdzie swoje prawdziwe pary. Czuję, że my mamy czas, by czekać; ona go nie ma. – Hej Thane, gdzie byłeś? Poszłam do twojego gabinetu, a ciebie nie było. Chciałam sprawdzić, czy masz ochotę na lunch? Dzwoniłam i pisałam, ale nie odpowiadałeś. – Och, przepraszam. Nie sprawdzałem jeszcze telefonu. Byłem w klinice z Erikiem, nadrabiałem informacje o stanie wilczycy, którą uratowaliśmy. – Musiałeś tam iść osobiście? Dlaczego po prostu nie zapytałeś go, jak ona się czuje? – Cóż, chciałem iść i cieszę się, że to zrobiłem. Udało mi się ją dobudzić i poznaliśmy jej imię. Dowiedziałem się też, że została porwana dziesięć lat temu. Biedna mała omega nie wiedziała nawet, ile ma lat. To łamało serce. Cóż, zgaduję, że czytanie tego łamało serce. Ona jest niema. – Jest omegą? Nie wiedziałam. – Jest, ale to nie ta część rozmowy, która – jak sądziłem – cię zszokuje. – Tak, tak, masz rację. Oczywiście, że masz. Jestem po prostu w szoku. Dziesięć lat to kupa czasu, a to, że nie mówi, jest po prostu szalone. – Nie wiem, czy nie może mówić, czy po prostu nie chce. Eric uważa, że prawdopodobieństwo wyboru jest wysokie ze względu na jej traumę. Planuję wrócić tam później, żeby z nią porozmawiać, muszę tylko najpierw wyrzucić z siebie frustrację, mój wilk jest dość zdenerwowany. – Chcesz, żebym ci w tym pomogła? Moglibyśmy wziąć coś do jedzenia na wynos. Mógłbyś pogadać, ja pomasowałabym ci plecy i zobaczylibyśmy, co się wydarzy? – Nie, muszę w coś uderzyć. Sprawdzę, co u Cyrusa i zobaczę, czy chce posparować albo wyskoczyć na plac treningowy. Do zobaczenia później. Po tych słowach szybko wchodzę do budynku. Jestem osłupiały, że jedyną rzeczą, jaką wyniosła z informacji, które jej przekazałem, było to, że Ayla jest omegą. Czemu w ogóle by ją to obchodziło? *„Cyrus, piszesz się na siłownię albo plac treningowy? Muszę powstrzymać Ronana przed wpadnięciem w morderczy szał”* – wysyłam myślo-więź. Zazwyczaj rezerwuję komunikację mentalną na czas, gdy jesteśmy w wilczej formie, ale w przypadku mojego wewnętrznego kręgu jest to szybsze. *„Cóż, właśnie się myłem po wizycie u naszego gościa. Zrobiłem spory bałagan. On oczywiście wciąż nie mówi; przysięga, że nie ma imienia. Przypuszczam, że mogę spotkać się z tobą na placu treningowym, wasza królewska eminencjo. Z przyjemnością skopię ci tyłek, żebym mógł wziąć prysznic jeszcze raz. Co cię tak uwiera?”* *„Nie mam dziś nastroju na twoje gówno, Cyrus. Wyjaśnię ci dlaczego, podczas gdy będę kopał twój tyłek. Bądź za piętnaście minut”.* Przemieniam się w wilka. Ronan ma około sześciu stóp wzrostu w kłębie, jest czarny jak północ i ma złote oczy. Cyrus już przemienił się w swojego wilka, Artemisa. Jego wilk jest czarny z szarymi pasemkami na futrze. Czerwone oczy pasują do jego żądzy krwi. Jest mniejszy od Ronana, ale niewiele. Zaczynamy krążyć wokół siebie, badając swoje słabości, czekając na pierwszy cios. Nasz mały taniec, który wykonujemy, zanim rzucimy się na siebie i absolutnie spierzemy się nawzajem, bez wyłaniania zwycięzcy. Chodzi bardziej o to, by nasze wilki wyrzuciły z siebie agresję, ale obaj wiemy, że dałbym mu radę. Ja stawiam na umiejętności bojowe; on stawia na szaleństwo. Atakuje pierwszy i próbuje zadrapać mnie w bok, ale Ronan jest dla niego zbyt szybki, obraca się i kłapie kłami tuż przy pysku Arta. *„Więc, powiesz mi, co cię tak nakręciło? Nigdy nie trenujesz w ciągu dnia. Możemy straumatyzować te małe szczeniaki, które patrzą, jak rozbryzguję twoją krew po ziemi”.* *„Ayla mnie nakręciła. A raczej to, co mi właśnie powiedziała”. Gdybym był szczery, powiedziałbym mu, że to jedno i drugie.* *„A kim jest Ayla?”* *„Ayla Frost to wilczyca, którą uratowaliśmy. Obudziła się dzisiaj. Eric twierdzi, że jej krew była pełna tojada. Ona też nie może albo nie chce mówić, ale napisała, że została porwana 10 CHOLERNYCH LAT TEMU”. Szybko robię unik pod nim i przemykam między jego nogami, gdy rzuca się na mnie, po czym wyskakuję do przodu wystarczająco szybko, by zadrapać go w zad. Powstrzymuje się, co jest w porządku, o ile Ronan wyrzuci z siebie agresję.* *„10 lat? Stary, to popieprzone. Znaczy, cholera. Po co trzymać ją tak długo? Czy ona zna jakieś nazwiska?”* *„Dotarliśmy tylko do jej imienia i tego, jak długo jej nie było, zanim Ronan zapragnął wpaść w morderczy szał. Jest nieugięty, że musimy ją chronić. Nie daje mi spokoju. Prawie przemieniłem się na jej oczach”* – wyjaśniam, gdy znów krążymy wokół siebie. *„Wow. Nie daje ci spokoju, czy chce, żebyś ty nie dawał spokoju jej? Brzmi jak to drugie, skoro tak się przez nią nakręca”.* *„Zamknij się. To poważne. Nie wiem, dlaczego tak się wścieka, chyba że dlatego, iż ona jest omegą, a jego instynktem jest ochrona stada, a zwłaszcza omeg. Przecież nawet nie wiem, skąd ona jest ani kim jest jej rodzina. Jestem pewien, że jej szukają i będą chcieli, żeby wróciła do domu. Zbliżanie się do niej w jakikolwiek sposób byłoby złym pomysłem. 10 lat to tak długo, ona może nawet nie być w stanie się po tym pozbierać”.* Ta myśl rozwściecza Ronana, powodując, że powala Artemisa na ziemię i zaczyna odpowiadać mu kłem za kła. *„Masz rację we wszystkich kwestiach. Myślisz, że jest tak opiekuńczy, bo ona jest omegą, czy myślisz, że jest tak opiekuńczy, bo jest omegą i została uprowadzona jak twoja...”* *„Dokończ to zdanie, a urwę ci te cholerne jaja. Tak, brałem to pod uwagę i jestem pewien, że to mieszanka obu powodów”.* *„Okej, proszę, zabierz łapę z jaj Arta. Ona i tak musi wrócić do domu. Jeśli zostanie, a ty zaczniesz coś czuć, Della ukręci jej kark”.* *„Nie zacznę nic czuć, bo ona nie jest moją parą. Poza tym Della nic by jej nie zrobiła, gdybyśmy się w jakikimś stopniu spiknęli, co się nie stanie. Ona wie, że jesteśmy tylko przyjaciółmi”. Rzuca się i chwyta mnie za kark, zmuszając Ronana do obrotu i ugryzienia go w grzbiet.* *„Jasne, wmawiaj to sobie. Della jest walnięta, Thane. Wiem coś o tym. Wariat pozna wariata, a ona jest szalona. Pewnie trzyma woreczek z twoimi obciętymi paznokciami pod poduszką, bo ma taką obsesję na twoim punkcie”.* *„Ona nie ma obsesji i nie jest szalona. Jest po prostu wytrwała. Czekaj… paznokciami?”* Walczymy i ujadamy na siebie przez godzinę, kiedy otrzymuję myślo-więź od Erica. *„Thane, wracaj do kliniki… Nie mogę znaleźć Ayli”*.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

10 lat – Dotknij Jej, a Zginiesz: Przysięga Północnego Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka