Dotknij Jej, a Zginiesz: Przysięga Północnego Alfy

Dotknij Jej, a Zginiesz: Przysięga Północnego Alfy

Autor: Chelsea

Bolesna przeszłość
Autor: Chelsea
27 lut 2026
Ayla *„Dokończ posiłek, kochanie, albo ty i twoja siostra spędzicie wolny czas na pieleniu dziedzińca zamiast wymykać się z terenu bez ochrony, myśląc, że nigdy nie zostaniecie złapane” – stwierdza mama rzeczowo, a jej próba skłonienia nas do jedzenia więcej kończy się fiaskiem, gdy dociera do nas, że wpadłyśmy. „Mamo, nie próbowałyśmy ich zostawić, po prostu nie mogli za nami nadążyć” – kontruję z nadzieją, że wyperswaduję jej złość. „Wy dwie wymknęłyście się z terenu, ukrywając się na dachu. Dosłownie biegałyście po domach, po dachach, Ayla, jak mieli za wami nadążyć, hmm? Skoro w ogóle nie widzieli, jak wychodzicie?” – pyta matka. O tak, jest wściekła. Patrzę na moją siostrę Adę, która jest dwa lata młodsza ode mnie. Mając 12 i 14 lat potrafimy sprawić całkiem sporo kłopotów. „Nie zapominaj o płotach. Przez nie też przeszłyśmy” – wtrąca się, pieczętując nasz los. „Tak, jak mogłabym zapomnieć. Wspinanie się po płotach, narażanie się przez ucieczkę, nie wspominając o wychodzeniu bez ochrony”.* Śnię. Albo przeżywam wspomnienie z dzieciństwa, jeśli o to chodzi. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam dobry sen. Zawsze są wypełnione przemocą i torturami, których doświadczam, albo słowami mężczyzn, którzy mnie prześladują. Moje oczy są ciężkie i jestem taka zmęczona. Zaczynam odpływać z powrotem w nieświadomość, gdy uderza mnie znów ten kojący zapach. To leśne poszycie. Ta kojąca sosna. On tu jest. Mężczyzna, który mnie pocieszał, zanim wszystko stało się czarne. – Jest nieprzytomna od czterech dni, Eric, czy możemy zrobić coś więcej, by przyspieszyć jej leczenie? – Mam ją na odżywianiu i przybrała kilka funtów. Jej badania krwi wykazały ekstremalnie wysoką ilość tojadu. Powinna nie żyć przy ilości, jaka była w jej ciele. Nie wspominając, że miała niewydolność nerek. Jej parametry życiowe są teraz stabilne i wykazuje oznaki reakcji poznawczej na bodźce. Myślę, że tojad był używany, by trzymać jej wilka w uśpieniu. Nie sądzę, by jej wilczyca ją opuściła. Skany jej mózgu potwierdzają tę teorię. Jednak nie wiedziałbym, czy kiedykolwiek wcześniej się przemieniała, ani jak długo potrwa wypłukanie całej trucizny z jej organizmu, ale myślę, że kiedy zniknie, będziemy mogli pomóc jej dotrzeć do jej wilczycy, Thane. Słyszę rozmowę toczącą się wokół mnie, ale nie mogę otworzyć oczu. Aramana nie odeszła. Nie opuściła mnie! Wiedziałam po gorzkim smaku gównianej owsianki, że mnie narkotyzują. Po prostu nie wiedziałam czym. Chcę otworzyć oczy. Chcę zadawać pytania, ale tak bardzo się boję. To są mężczyźni. To jest alfa. Może pachnieć niesamowicie i kojąco, ale to nie znaczy, że nie jest niebezpieczny. Ale dlaczego miałby mnie ratować i opiekować się mną, gdyby był niebezpieczny? Jestem tak zdezorientowana i nie jestem pewna, co powinnam zrobić, ale wiem, że nie mogę podjąć żadnej decyzji bez wcześniejszego obudzenia się. Moje oczy bolą i są ciężkie, ale czuję, jak przewracam nimi pod powiekami. To trudne, ale to postęp. – Jej tętno wzrasta i widzę ruchy gałek ocznych, myślę, że nas słyszy, Thane. – Mała wilczyco? Słyszysz nas tam? Możesz otworzyć dla nas oczy? Jestem pewien, że masz wiele pytań, tak jak my, ale najpierw musisz się obudzić. Jesteś w klinice tutaj, w mojej watasze. Eric, nasz uzdrowiciel, opiekował się tobą, ale czas, żebyś się dla nas obudziła. Powoli próbuję podnieść powieki. Udało mi się podnieść je do połowy, ale wszystko jest zamazane. – Tak jest. Tak trzymaj, mrugaj dla nas. Robisz to. Dobra dziewczynka. – Te słowa pochwały wyraźnie słyszę od najwspanialszego zmiennokształtnego, jakiego kiedykolwiek widziałam w życiu. Pochyla się nad moim łóżkiem, moja maleńka dłoń spoczywa w jego wielkiej, szorstkiej dłoni. Ma krótkie czarne włosy, dłuższe na górze i w nieładzie, skórę w odcieniu oliwkowym, krótko przystrzyżoną brodę z kilku dni bez golenia, mocną linię szczęki, prosty nos, długie rzęsy, wysokie kości policzkowe i najbardziej przeszywające zielone oczy, które sprawiają, że czuję, jakby widział prosto w moją duszę. Przypominają mi las, którym pachnie. Powoli uśmiecha się, gdy moje oczy są w pełni otwarte, i ma dołeczki pasujące do jego chłopięcego uśmiechu. To powinno być nielegalne, jak wspaniały jest ten alfa. – Witaj, mała wilczyco. Jestem Thane Knight z Watahy Północy z La Platy, a to jest Eric, jeden z naszych uzdrowicieli. – Powoli odwracam głowę w lewo i widzę mężczyznę stojącego obok mojego łóżka. Ma piękne niebieskie oczy, potargane blond włosy i mięśnie wszędzie. On też jest wspaniały. Czy wszyscy w tej watasze są piękni? – Napędziłaś mi niezłego stracha, kiedy tu trafiłaś. Twoje wyniki były okropne; jesteś pełna trucizny, poważnie odwodniona i niedożywiona. Cieszę się, że nie śpisz. Byłaś nieprzytomna cztery dni – stwierdza Eric. – Jak masz na imię? – pyta Thane, a ja szybko zaczynam się denerwować, mój umysł galopuje milionem myśli na minutę. Czy mam im powiedzieć? Nie mogę im ufać; nie znam ich. Czy to w ogóle ma znaczenie, czy wiedzą? Jeśli znów zacznę mówić, czy skrzywdzą mnie tylko po to, by mnie usłyszeć? Jeśli nie, czy skrzywdzą mnie, bo tego nie zrobię? – W porządku, mała wilczyco, nie musisz nam teraz mówić, ale to ułatwiłoby nam sprawę – zachęca mnie Thane, ale ja patrzę na niego tępo. Po prostu nie mogę się zmusić, by to zrobić. – Czy potrafisz mówić? – Powoli kręcę głową na „nie”. Nie jest to jawne kłamstwo, ale częściowa prawda. – Czy potrafisz pisać? – Wpatruję się w jego głębokie zielone oczy. Mają w sobie plamki głębokiego brązu. Kolor, jakiego nigdy wcześniej nie widziałam. Mam moment odwagi. Odrobinę, ale jest, i decyduję się spróbować. Powoli siadam i odsuwam się w głąb łóżka, podciągając kolana i obejmując się dla komfortu. Utrata jego dotyku, gdy cofam rękę, sprawia, że czuję się skonfliktowana, co samo w sobie jest mylące. Powoli kiwam głową na „tak”. – Zaraz wracam – stwierdza Eric i szybko wychodzi z pokoju, zostawiając mnie samą z alfą. Spoglądam z powrotem na niego, a on wpatruje się we mnie. Neutralny, lekko badawczy wyraz twarzy. Prawie jakby próbował połączyć informacje lub rozwiązać zagadkę. Cicho mnie studiuje; ja robię to samo z nim. Eric wraca do mojego łóżka z notatnikiem i ołówkiem. Podając mi je, otwieram szeroko oczy w szoku. To dzieje się naprawdę. Thane najwyraźniej wyczuwa moje obawy, bo przysuwa się bliżej i kładzie dłoń na moim kolanie, gdy powoli wyciągam nogi, przygotowując się do odpowiedzi na ich pytania i mentalnie namawiając się do tego. To lekki dotyk, ale pociesza. – Nie spiesz się, wiem, że wiele przeszłaś i się boisz, ale naprawdę chcemy ci pomóc, i potrzebujemy też, żebyś ty pomogła nam. – Jego stwierdzenie lekko mnie dezorientuje. Jakiej pomocy mogliby ode mnie chcieć? Biorę głęboki oddech, chwytam ołówek i piszę: „Nazywam się Ayla Frost”. – Ayla – szepcze cicho, jakby to była ulga usłyszeć to imię. Uśmiecha się do mnie tymi dołeczkami i czuję, że się rumienię. Nie ma mowy, żebym to ukryła, co jak widzę, zauważa, bo uśmiecha się szerzej. – Ayla, chcę zadać ci kilka trudnych pytań, tylko kilka na razie, jeśli myślisz, że dasz radę. Możemy przestać w każdej chwili. Nie ma dobrych ani złych odpowiedzi i nie będę w żaden sposób zły, jeśli przestaniesz odpowiadać. Czy to jasne? – Kiwam głową na „tak” i z tym Eric wychodzi z pokoju. – Ayla, ile miesięcy temu zostałaś zabrana? – Patrzę na kartkę i piszę: „Który jest rok?”. – Rok? Wciąż jest 2024. – Przyciągam kartkę z powrotem do siebie i liczę w myślach. 10 lat. Minęło 10 lat, odkąd zostałam zabrana. To oznacza, że mam 24 lata. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale to odkrycie sprawia, że się uśmiecham. Szybko piszę odpowiedź i pokazuję mu. On jednak się nie uśmiecha. Wygląda na zszokowanego. Jego usta są lekko otwarte, przysięgam, że brwi sięgają linii włosów. – Zostałaś porwana 10 lat temu? 10 LAT? – Uśmiecham się do niego i szybko piszę: „Cieszę się, że to wiem. Zastanawiałam się, ile naprawdę mam lat. Teraz wiem. Mam 24 lata”. Zamyka usta i wpatruje się we mnie. Jego oczy biegają tam i z powrotem po mojej twarzy. Szybko spogląda w podłogę, dłonie zaciśnięte w pięści na udach, a w jego piersi zaczyna się niski warkot. Spogląda na mnie, a jego oczy zaczynają słabo błyskać złotem, a potem wracają do zieleni. Jego wilk musi z jakiegoś powodu szaleć, a ja zaczynam panikować. Podciągam nogi z powrotem i odsuwam się tak daleko w głąb łóżka, jak mogę. Patrzy na mnie, a jego wyraz twarzy jest mieszanką wściekłości i smutku. – W porządku, mała wilczyco. Nie robisz nic złego, ani nie mogłabyś. Po prostu trudno mi ogarnąć myślą, że byłaś w tym lochu tak długo. Mój wilk nie jest w tej chwili zadowolony. Myślę, że muszę wyjść na chwilę i pozwolić ci odpocząć. Wiem, że to dla ciebie dużo i spisałaś się tak dobrze. Poproszę Erica, żeby tu wrócił i porozmawiał z tobą. Może uda mu się wcisnąć w ciebie dziś jakieś prawdziwe jedzenie, ale powinnaś odpocząć. Wrócę później, by kontynuować tę rozmowę, obiecuję. Dobrze? Szybko kiwam głową na „tak”, a on dodaje: „Dobra dziewczynka” i wychodzi z mojego pokoju. Czy go rozzłościłam? Wiem, że powiedział, że nie, ale nie mogę temu ufać. Może nie powinnam była mu nic mówić. Co jeśli pomyśli, że jestem zbyt uszkodzona, by tu zostać? Zbyt dużo z tym zachodu. Może powinnam zacząć myśleć, jak się stąd wydostać. Naciągam kołdrę na ramiona i wpatruję się w kąt. Słyszę myśli, jakby na mnie krzyczały: „Jesteś wybrakowanym towarem”. „Nie chcą ci pomóc; chcą się ciebie pozbyć”. Zamykam oczy i wypuszczam drżący oddech. Może muszę się stąd wydostać.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Bolesna przeszłość – Dotknij Jej, a Zginiesz: Przysięga Północnego Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka