**Oczami Seraphiny**
Wróciłam na przód domu; samochód zatrzymał się obok mnie. Julian wysiadł z dzieckiem wtulonym w jego ramiona, wciąż głęboko śpiącym. Następnie Sebastian wyciągnął kilka rzeczy z bagażnika.
– Dlaczego nie weszłaś do środka? – zapytał Julian, podchodząc do mnie. Podał mi syna, a ja przytuliłam go mocno do piersi.
– Dziwnie się czuję, wracając tutaj – odpowiedziałam mu zgodnie z
















